Młoda Liga Kobiet: SK bank Legionovia mierzy wysoko

clip_image001

Siatkarki SK banku Legionovii Legionowo wygrały rywalizację w grupie C Młodej Ligi Kobiet i walczyć będą o miejsca 1-6. W opinii obserwatorów jest to bardzo silny zespół z szansami na złoty medal.

Jednak w fazie grupowej podopieczne trenera Wojciecha Lalka przegrały w Rzeszowie z Developresem SkyRes V LO. Wynik tego spotkania został zaliczony do dorobku drużyny w walce o miejsca 1-6.
– Chcieliśmy i chcemy walczyć o medalowe pozycje w Młodej Lidze Kobiet – powiedział wiceprezes SK banku Legionovii, Marek Bąk. – Jednak przegrywając w Rzeszowie mocno skomplikowaliśmy sobie sprawę. Wtedy jednak sporo naszych zawodniczek było kontuzjowanych.
Szef klubu z Legionowa dodał, że „walczyć o złoty medal trzeba choćby z jednego powodu. W składzie są znakomite siatkarki.” – Do gry wraca nasza seniorska już kadrowiczka tj. środkowa Karolina Szymańska, po półrocznej przerwie. Nasze dziewczyny na pewno udowodnią swoją siłę i zagrają o główną nagrodę – złoty medal Młodej Ligi Kobiet – zakończył Marek Bąk.
Dodajmy, że poza Karoliną Szymańską z pierwszego składu z SK banku Legionovii w Młodej Lidze Kobiet mogą grać Natalia Gajewska, Iga Chojnacka, Malwina Smarzek, Monika Bociek, Klaudia Alagierska, Krystyna Pietraszkiewicz i Aleksandra Wójcik.
Aleksandra Wójcik została MVP meczu ORLEN Ligi pomiędzy SK bankiem Legionovia i Budowlanymi Łódź 3:0.

Młoda Liga: Ciężka i solidna praca głównym czynnikiem dobrych występów

clip_image001

Mijający 2014 rok kończy się dla naszej młodzieży niezwykle dobrze. Juniorzy RCS-u oraz drużyna Młodej Ligi zalicza ostatnio kapitalne występy. Juniorzy awansowali do finałowego turnieju mistrzostw Mazowsza i dodatkowo będą ich gospodarzem. W młodej ekstraklasie RCS Cerrad Czarni Radom na swoim koncie mają 11 zwycięstw i tylko 3 porażki co sprawia, że zajmują miejsce w górnej części tabeli. O krótkie podsumowanie ostatnich spotkań poprosiliśmy rozgrywającego, a zarazem kapitana RCS Cerrad Czarnych, Jana Firleja.

Zaliczacie kapitalny sezon. Udane rozgrywki w Młodej Lidze oraz I lidze juniorów. Co jest głównym czynnikiem według Ciebie tak dobrych występów?
Jan Firlej (kapitan RCS Cerrad Czarnych Radom): Myślę,że przede wszystkim głównymi czynnikami tak dobrych występów jest nasza ciężka i solidna praca na treningach oraz świetna atmosfera, jaka panuje w drużynie.
– Niekiedy zdarzało się że graliście w jednym tygodniu dwa lub trzy mecze o punkty, zarówno w lidze juniorów oraz Młodej Lidze. Czuliście to zmęczenie w ostatnich tygodniach?
– Zdecydowanie czuliśmy nadmiar meczy w nogach. Granie trzech meczy tygodniowo zawsze wiąże się ze sporym zmęczeniem. Do każdego spotkania zarówno w lidze juniorów, jak i Młodej Lidze podchodziliśmy maksymalnie skoncentrowani i zmobilizowani, żeby wygrać za trzy punkty. Tak więc zmęczenie materiału na pewno było widoczne, szczególnie jeśli graliśmy dzień po dniu.
– Spodziewałeś się, że będziecie liczyć się w walce o wysokie miejsce po rundzie zasadniczej w Młodej Lidze ?
– Jeśli mam być szczery to nie analizowałem naszych możliwości ani poziomu w tegorocznych rozgrywkach Młodej Ligi. Myślę, że w ciemno przed sezonem nie stawiałbym nas tak wysoko, jednak patrząc, jaka formę i jakość gry prezentujemy w tym roku, to z pewnością miejsce w czołówce zajmujemy zasłużenie i czekamy na kolejne spotkania.
– Jaki zatem teraz macie plan na rundę zasadniczą w Młodej Lidze przed walką w play off?
– Młoda Liga służy nam głównie do ogrywania się ze starszymi zespołami i nabierania bezcennego doświadczenia. Priorytetem są dla nas Mistrzostwa Polski Juniorów i to tutaj chcemy wypaść jak najlepiej. Nie zmienia to jednak faktu, że w Młodej Lidze chcemy dalej kontynuować dobrą passę i wygrywać co się uda. Co do rundy zasadniczej, chcemy się uplasować na jak najwyższym miejscu, żeby grać później w play-off z teoretycznie słabszym przeciwnikiem.
– Po odejściu z zespołu Daniela Chudzika wzmocnił Was na ataku Igor Grobelny. Podobno świetnie z nim rozumiesz się na boisku.
– Z Igorem bardzo fajnie rozumiemy się zarówno na boisku jak i poza nim. Jest dla nas sporym wzmocnieniem i na pewno dokłada dużo do końcowego wyniku każdego spotkania. Można powiedzieć, że wkomponował się idealnie w nasz styl gry i jak widać przekłada się to na wyniki zespołu.
– Jakie jest Twoje postanowienie na nowy 2015 rok?
– Z racji tego, że jestem tegorocznym maturzystą, to za główne postanowienie noworoczne wziąłem sobie za cel naukę do egzaminu dojrzałości. Przy takim natłoku meczów, wyjazdów i treningów nie jest to łatwe, ale możliwe do zrealizowania. Poza tym, ponieważ jest to mój ostatni rok w juniorskiej siatkówce, to razem z drużyną zrobimy wszystko, żeby zakończyć go jak najwyżej, a najlepiej z medalem na szyi.
– Czego powinniśmy życzyć drużynie juniorów oraz Młodej Lidze w nadchodzącym nowym roku?
– Sadzę, że przede wszystkim dużo zdrowia, bo na prawdę jest ono najważniejsze. Przy tym również dobrych wyników zarówno w Młodej Lidze jak i rozgrywkach juniorskich oraz braku kontuzji, by omijały nas szerokim łukiem.

ORLEN Liga: Marek Bąk: zwycięstwo na które czekałem

clip_image001

SK bank Legionovia Legionowo pokonał Budowlanych Łódź 3:0 w meczu ORLEN Ligi. Na to zwycięstwo czekał nie tylko wiceprezes zarządu klubu, Marek Bąk

orlenliga.pl: Wygraliście bardzo ważny mecz na otwarcie 2015 roku. Co o tym zdecydowało?
Marek Bąk: Po prostu byliśmy lepsi. O ile w pierwszym secie walka była wyrównana, to w drugim nerwowo było na nasze życzenie. Prowadziliśmy 7-9 punktami i roztrwoniliśmy przewagę. Ale wygraliśmy tą partię i w trzeciej już kontrolowaliśmy grę. Prawda jest taka, że zwycięstwo było zasłużone, dobrze graliśmy i w poprzednich meczach.  Drużyna zagrała po prostu to, na co ją stać rehabilitując za grę w Muszynie. Ważne, że zdobyliśmy bezcenne trzy punkty. Teraz mogę też powiedzieć, że przed meczem razem z prezesem klubu Sławomirem Supa odbyliśmy ciekawą pogadankę ze sztabem. Umówmy się, że pomogło ha, ha. A tak poważnie, to gratuluję sztabowi konsekwencji i dobrych zmian oraz wyczucia przy braniu czasów, dziewczynom postawy, Aleksandrze Wójcik tytułu MVP. Darii Paszek, Marcie Bechis i Malwinie Smarzek zimnej krwi w końcówkach setów. Ta pierwsza zresztą świetnie spisuje się w roli kapitana.
– Patrząc na waszą drużynę hasło „to idzie młodość” jest uzasadnione.
– Tak. To była nasza świadoma decyzja przed sezonem budowa takiej drużyny. Dziewczyny wracają do zdrowia po letnich rozjazdach kadrowych i grają tak, jak się spodziewaliśmy czyli na miarę swojego talentu. A, że nierówno to inna kwestia, przywilej młodości. W meczu z Łodzią dobrze zagrały wszystkie dziewczyny, kilka kapitalnie. Kilka zmazało swoją grą małą plamę daną w ostatnim meczu 2014 roku. Świetne zmiany dawały nasze zmienniczki tj. Klaudia Alagierska, Monika Bociek i Natalia Gajewska. Ta ostatnia to moja nadzieja i tajna broń zresztą. Jest odważna, ma dobrą zagrywkę, a ja lubię takie rozgrywające. Wszystkie one wraz z kilkoma innymi są naszą nadzieją na przeszłe sezony. Uzasadnioną.
– Czy oznacza to, ze chcecie przy okazji powalczyć o więcej w Młodej Lidze Kobiet?

– Te dziewczyny na pewno udowodnią swoją siłę i zagrają o główną nagrodę – złoty medal Młodej Ligi Kobiet.
– Jakie są Wasze plany na drugą rundę?
– Konsekwentnie realizować swój plan. Ten sezon to początek drogi. Dwa poprzednie skończyły się dla nas bardzo dobrze. A przy okazji to chciałbym podziękować kibicom. Pomimo przedłużonych wakacji świątecznych przyszło ich na mecz ponad 1 500! Świetnie dopingowali i jak zwykle są jednymi ze współtwórców zwycięstwa. Szacunek. SK bank Legionovia obrała kierunek budowania drużyny  w oparciu o młode siatkarki. Wierzymy w nie razem z prezesem Sławomirem Supą i członkiem zarządu Konradem Sawczukiem i dlatego będziemy konsekwentnie dawać im szansę gry. Nawet za cenę porażek, bo tylko tak zbudujemy coś wyjątkowego. A przy okazji chciałem złożyć życzenia naszym styczniowym solenizantom. Jolanta Studzienna, Klaudia Alagierska, Aleksandra Wójcik i Zbigniew Madejski, kierownik drużyny mają za sobą święto. Wkrótce będzie je miała nasza cicha bohaterka, Marzena Chojnacka, kierownik biura. Sto lat im życzę i emocji z finałem takim jak w meczu z Łodzią. Sobie i naszym fanom życzę zresztą tego samego w nadchodzącym 2015 roku.

PlusLiga: Nimir Abdel-Aziz: liczymy na lepsze wyniki niż do tej pory

clip_image001

Od porażki 0-3 w Rzeszowie z Asseco Resovią rozpoczęli 2015 rok siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Zespół trenera Sebastiana Świderskiego miał jednak swoją szanse w II secie, kiedy to prowadził 22:18. W ekipie z Kędzierzyna-Koźla zabrakło kontuzjowanych dwóch kluczowych zawodników Pawła Zatorskiego i Michała Ruciaka.

– Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężki mecz, ale brak wspomnianej dwójki nie jest dla nas żadnym usprawiedliwieniem – NIMIR ABDEL-AZIZ, rozgrywający ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. – Można się było spodziewać, że będziemy mieli problemy w przyjęciu i tak było w pierwszej partii, ale w drugim secie do pewnego momentu graliśmy bardzo dobrze. Niestety, popełniliśmy kilka niepotrzebnych błędów i pozwoliliśmy Resovii odrobić kilkupunktową stratę. Gdy wynik był już na styku sędziowie dwukrotnie pomylili się na naszą niekorzyść i to nam podcięło skrzydła. Trzeci set był konsekwencją tej końcówki drugiego seta. Widać było po nas złość i brakowało nam już takiej koncentracji jak wcześniej. Najbardziej żałujemy tego, co się wydarzyło w drugim secie i to nie jest kwestia nerwów. Sędziowie popełnili ewidentne błędy na naszą niekorzyść – mówi holenderski rozgrywający ekipy z Kędzierzyna-Koźla, która spisuje się w tym sezonie grubo poniżej oczekiwań. – Zdajemy sobie z tego sprawę, ale jesteśmy dopiero na półmetku sezonu. Na razie odpadliśmy tylko z Pucharu Polski. Jesteśmy w grze jeśli chodzi o puchar CEV, a w PlusLidze i tak najważniejsze będą play-offy. Postaramy się jak najlepiej przygotować do tej decydującej części sezonu i liczymy na lepsze wyniki niż do tej pory – mówi rozgrywający ZAKSY, która nie tak dawno wygrywając z PGE Skrą Bełchatów 3-0 pokazała, że drzemie w zespole z Kędzierzyna-Koźla duży potencjał. –  Naszym największym problemem do tej pory jest nierówna gra, bo mamy cały czas wzloty i upadki. Mecz z Bełchatowem pokazał, że stać nas na bardzo dobrą grę i powinniśmy grać w takim stylu jak najczęściej. Mam nadzieję, że druga część sezonu będzie dla nas dużo bardziej udana niż ta pierwsza – kończy Nimir Abdel-Aziz.

PZPS: Kadeci przed kwalifikacjami do ME

clip_image001

Kadra polskich kadetów rozpoczęła dziś w Spale krótkie zgrupowanie przed kwalifikacjami mistrzostw Europy. Biało-czerwoni w grupie zagrają 9-11 stycznia w słowackim Puchovie z gospodarzami i Białorusią.
Do mistrzostw Europy w Turcji (4-12 kwietnia) awansują zwycięzcy ośmiu grup oraz trzy zespoły z drugich miejsc z najlepszym bilansem. Stawkę uzupełni gospodarz. W sumie w kwalifikacjach ME kadetów weźmie udział 31 zespołów.
Z grona czternastu kadrowiczów trzynastu uczy się w spalskiej Szkole Mistrzostwa Sportowego. Do nich dołączył Łukasz Kozub z Asseco Resovii Rzeszów.
Polacy między świętami Bożego Narodzenia i Nowego Roku rozegrali trzy mecze z Finlandią. Wszystkie zakończyły się zwycięstwami biało-czerwonych po 4:0. Słowacy brali udział w mistrzostwach MEVZA i w finale ulegli Czechom 1:3.
Kadra kadetów:
Rozgrywający: Kamil Droszyński, Łukasz Kozub
Atakujący: Michał Moniak, Jakub Ziobrowski
Środkowi: Jakub Kochanowski, Patryk Niemiec, Hubert Piwowarczyk, Dawid Woch
Przyjmujący: Damian Domagała, Tomasz Fornal, Bartosz Kwolek, Jakub Szymański
Libero: Jędrzej Gruszczyński, Mateusz Masłowski
Trenerzy: Sebastian Pawlik, Jacek Nawrocki

PZPS: Andrzej Peć: najważniejsza była nasza gra

clip_image001

Reprezentacja Polski kadetek przegrała z AZS PWSZ Karpaty MOSiR KHS Krosno 1:2 w ostatnim swoim meczu turnieju w Mysłowicach, w którym poza zespołami I ligi wzięły udział podopieczne trenera Andrzeja Pecia, przygotowujące się do kwalifikacji mistrzostw Europy.
– Wyniki w turnieju w Mysłowicach mają drugorzędne znaczenie – powiedział trener Andrzej Peć. – Skupialiśmy się na naszej grze, realizacji założeń taktycznych i doskonaleniu poszczególnych elementów jak zagrywka czy atak. Wszystkie zawodniczki miały szanse zaprezentować swoje umiejętności. Chciałem im dokładnie przyjrzeć, żeby podjąć jak najbardziej trafne decyzje przy selekcji. Na sto procent swoich możliwości zespół ma zagrać w kwalifikacjach.
W eliminacjach ME kadetek 9-11 stycznia Polki zagrają w grupie C w Chorwacji, gdzie ich rywalkami poza gospodyniami będzie jeszcze Finlandia.
Polska ekipa odleci w czwartek do Chorwacji z Krakowa, gdzie spędzi ostatnie trzy dni na krótkim zgrupowaniu.
W grudniu polskie kadetki grały w mistrzostwach Europy wschodniej EEVZA i zajęły w turnieju na Łotwie drugie miejsce, po porażce w finale z Rosją.
Mistrzostwa Europy kadetek rozegrane zostaną od 28 marca do 5 kwietnia w Bułgarii. Poza gospodyniami w czempionacie zagrają triumfatorki ośmiu eliminacyjnych grup oraz trzy zespoły z drugich miejsc z najlepszym bilansem.
Kadra Polski kadetek przygotowująca się do eliminacji mistrzostw Europy:
Rozgrywające: Alicja Grabka, Agata Michalewicz
Atakujące: Oliwia Michalak, Martyna Łukasik
Środkowe: Paulina Świder, Martyna Świrad, Weronika Sobiczewska
Przyjmujące: Aleksandra Rasińska, Aleksandra Lipska, Natalia Murek, Dagmara Dąbrowska, Zuzanna Górecka, Monika Fedusio
Libero: Kinga Drabek, Justyna Łysiak
Trenerzy: Andrzej Peć, Rafał Kalinowski

PZPS: Kadra juniorek na finiszu przygotowań

clip_image001

Ostatnie szlify przed turniejem kwalifikacyjnym do siatkarskich Mistrzostw Świata przechodzi reprezentacja Polski juniorek. Od piątku do niedzieli biało-czerwone powalczą w Szczyrku o przepustkę do kolejnego etapu eliminacji. O awans – gwarantowany dla najlepszej drużyny zawodów – łatwo nie będzie.

W połowie grudnia juniorska reprezentacja Polski, wówczas jeszcze bez zawodniczek występujących w klubach ORLEN Ligi, spotkała się na zgrupowaniu na obiektach Centralnego Ośrodka Sportu – Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Szczyrku. Po tygodniowych treningach kadra pod wodzą szkoleniowca Wiesława Popika udała się do Francji, gdzie wzięła udział w turnieju „Tournoi de Noel” z udziałem czterech zespołów – hiszpańskiego i francuskiego I-ligowca oraz młodzieżowej kadry Francji. Był to jeden z etapów szlifowania formy przed styczniową rywalizacją o udział w światowym czempionacie w kategorii juniorek.

– Graliśmy z dobrej klasy rywalkami, szkoda natomiast, że plany pokrzyżowały nam kłopoty kadrowe. Dwie nasze atakujące zmagały się po przyjeździe do Francji z grypą żołądkową. Brakowało nam generalnie zgrania i doświadczenia. Zajęliśmy ostatecznie 4. miejsce – wyjaśnia trener Wiesław Popik.

Początkiem nowego roku kadra ponownie spotkała się w Szczyrku, po uprzednim wyselekcjonowaniu 18-osobowego składu. Co ważne, do reprezentacji dołączyły już siatkarki, na których w dużej mierze opiera się gra polskiej ekipy.

W piątek, meczem z reprezentacją Holandii w hali COS-OPO w Szczyrku, Polki rozpoczną walkę o zdobycie przepustki do kolejnej fazy kwalifikacji do Mistrzostw Świata. Bezpośredni awans uzyska triumfator, drugi zespół w stawce będzie oczekiwał na wyniki z pozostałych czterech eliminacyjnych turniejów na Starym Kontynencie. Bowiem najlepsza z drużyn z miejsca drugiego także zdobędzie przepustkę do rywalizacji zaplanowanej na maj tego roku.

– Wychodzimy na parkiet oczywiście po to, aby wygrać. Ale chcemy przede wszystkim zaprezentować się z jak najlepszej strony w turnieju, którego jesteśmy gospodarzem. Holenderki i Belgijki to uczestniczki niedawnych Mistrzostw Europy. Reprezentacje te oparte są na zawodniczkach przebywających i szkolących się w jednym ośrodku siatkarskim. Zatem nie ma co oczekiwać, że będzie łatwo – zaznacza Wiesław Popik.

Turniej w Szczyrku zainauguruje konfrontacja juniorek z Belgii i Łotwy. Na godzinę 18:30 wyznaczono początek premierowego starcia Polek. W weekend biało-czerwone zagrają z Łotyszkami (sobota, g. 16:00) i na zakończenie z Belgijkami (niedziela, g. 15:00).

Program turnieju kwalifikacyjnego w Szczyrku (Hala COS-OPO, ul. Plażowa 8):

9 stycznia, piątek:

(16:00)  Belgia – Łotwa

(18:30)  Polska – Holandia

10 stycznia, sobota:

(16:00)  Łotwa – Polska

(18:30)  Belgia – Holandia

11 stycznia, niedziela:

(15:00)  Polska – Belgia

(17:30)  Łotwa – Holandia

18-osobowa kadra reprezentacji Polski juniorek:

Rozgrywające: Paulina Bałdyga, Dominika Mras, Julia Nowicka

Przyjmujące: Magdalena Damaske, Klaudia Grzelak, Aleksandra Kazała, Karolina Piśla, Kinga Stronias

Środkowe: Klaudia Alagierska, Kornelia Moskwa, Joanna Pacak, Małgorzata Śmieszek, Julia Piotrowska

Atakujące: Magdalena Stysiak, Malwina Smarzek, Aleksandra Wańczyk

Libero: Klaudia Kulig, Aleksandra Żurawska

Trener: Wiesław Popik

II trener: Oskar Kaczmarczyk

Statystyk: Iwo Wagner

Masażysta: Izabela Krzyżanowska

Przygotowanie fizyczne: Sandra Kaduk

Trener wspomagający: Miłosz Majka

ORLEN Liga: Do hali Podpromie po emocje i kalendarze

clip_image001

Przed zespołem Developresu SkyRes Rzeszów kolejne spotkanie w ORLEN Lidze. Tym razem we własnej hali nasz beniaminek zmierzy się z wicemistrzem Polski, Impelem Wrocław.

Poniedziałkowy pojedynek będzie dla Developresu SkyRes Rzeszów pierwszym od miesiąca spotkaniem przed własną publicznością. Po wygranym meczu z Pałacem Bydgoszcz (3:2) zespół ten trzy kolejne tygodnie spędził w delegacji rozgrywając spotkania w Muszynie (0:3), w Szczecinie z Chemikiem Police (0:3) i w Łodzi (0:3).
Teraz przed rzeszowską drużyną kolejne, trudne zadanie. Impel Wrocław to bowiem aktualny wicemistrz Polski, który po 13. rozegranych kolejkach w ORLEN Lidze w obecnym sezonie zajmuje czwarte miejsce. Wrocławianki wywalczyły jak dotąd 27 punktów. Mają 18 oczek więcej od beniaminka z Rzeszowa, który plasuje się na 10 pozycji w ligowej tabeli.
W pierwszym spotkaniu pomiędzy tymi zespołami Impel wygrał 3:1. Rzeszowianki pozostawiły po sobie jednak dobre wrażenie. Były nawet blisko sprawienia niespodzianki i doprowadzenia do tie-breaka. Czwartego seta przegrały jednak na przewagi do 24 i trzy punkty zostały we Wrocławiu.
Początek meczu w poniedziałek o godz. 18. Pierwszych pięćset osób, które przyjdą na to spotkanie otrzyma kalendarz z siatkarkami Developresu na rok 2015. Zapraszamy do hali Podpromie.
Przed meczem powiedzieli:
Anita Kwiatkowska (atakująca Impelu Wrocław):
Na pewno będziemy faworytem i będziemy chciały to udowodnić na boisku. Zdajemy sobie jednak sprawę, że Developres to bardzo waleczny zespół. Na pewno nie odda łatwo tego spotkanie. Chcemy pokazać się z dobrej strony i Nowy Rok rozpocząć od wygranej w Rzeszowie.
Marek Solarewicz (drugi trener Impelu Wrocław): W Rzeszowie interesuje nas tylko zwycięstwo. „Na papierze” mamy mocniejszy zespół, ale mecz z Developresem łatwy nie będzie. Gramy na wyjeździe, pierwszy raz w hali Podpromie. Pod tym względem rzeszowski zespół będzie miał lekką przewagę. Musimy podejść z szacunkiem do rywala, który w pierwszym meczu we Wrocławiu pokazał dużą waleczność.
Karolina Filipowicz (kapitan Developresu SkyRes Rzeszów): Życzyłabym sobie na Nowy Rok zwycięstwa w meczu z Impelem. To byłby najlepszy, noworoczny prezent. W końcu musimy się przełamać, zachować więcej zimnej krwi w końcówkach. Nic więcej nie muszę dodawać, jak to, że potrzebujemy w końcu zwycięstwa.
Marcin Wojtowicz (trener Developresu SkyRes Rzeszów): Przed nami bardzo trudne spotkanie z wicemistrzem Polski. Broni na pewno nie złożymy i będziemy chcieli zaprezentować się jak najlepiej w tym pojedynku. Fajnie byłoby rozpocząć Nowy Rok zwycięstwem i przełamać się z mocnym rywalem. Zdajemy sobie jednak sprawę, że poprzeczkę mamy zawieszoną wysoko.

ORLEN Liga: zapowiedź meczu PGNiG Nafta Piła – Polski Cukier Muszynianka Muszyna

W poniedziałkowym spotkaniu Nafciarki podejmą gości z Muszyny. Na papierze wszystko przemawia za przyjezdnymi, ale z pewnością gospodynie będą chciały przełamać swoją niemoc w domowych pojedynkach.

Grudzień był kompletnie nieudany dla podopiecznych Łukasza Przybylaka. Zero zwycięstw na koncie i zaledwie jeden wygrany set w czterech meczach to zdecydowanie za mało, żeby zadowolić pilskich kibiców. Początek stycznia także nie zapowiada zmian, bez solidnych wzmocnień PGNiG Nafta Piła będzie okupować dolne rejony tabeli także i w przyszłym sezonie Orlen Ligi.

Można powiedzieć, że Polski Cukier Muszynianka Muszyna jest zaskoczeniem na plus po pierwszej części rozgrywek. Przed startem ligi raczej nikt nie stawiał Mineralnych w gronie faworytek do medalu na koniec sezonu. Teraz ich notowania znacznie wzrosły i wszystko wskazuje na to, że podopieczne Bogdana Serwińskiego do końca będą biły się o najwyższe laury.

W ekipie przyjezdnej dobry sezon rozgrywa cała drużyna, a prym wiodą przede wszystkimKarolina Różycka i młoda zawodniczka Natalia Kurnikowska. Mimo kłopotów, trener Muszynianki tak poskładał zespół, że fani z Muszyny już nie tęsknią za tą drużyną, która zdobywała najwyższe trofea.

Z kolei w pilskim zespole nie funkcjonuje praktycznie nic. Siatkarka o największym potencjale – Magdalena Wawrzyniak ma zrywy skutecznej i efektywnej gry, ale to za mało by wprowadzić swoją drużynę do play-offów. Pozostałe zawodniczki sporo odstają od niej, choć Veronika Skorupka daje dobre zmiany i pokazuje, że drzemią w niej niemałe umiejętności.

Zdecydowanym faworytem poniedziałkowego starcia będą goście. Bukmacherzy za bardzo nie wierzą w pierwsze domowe zwycięstwo pilanek. Pilscy kibice muszą wierzyć, że zły los w końcu się odwróci i Nafciarki odniosą zwycięstwo.

PGNiG Nafta Piła – Polski Cukier Muszynianka Muszyna / poniedziałek, 05.01.2015, godz. 18:00

PlusLiga: Nieudany debiut Bąkiewicza – AZS Częstochowa – Effector Kielce

Nie tak debiut na ławce trenerskiej częstochowskiego AZS-u wyobrażał sobie Michał Bąkiewicz. Akademicy w czterech setach ulegli Effectorowi Kielce, prezentując się bardzo słabo.

Początek spotkania należał do częstochowian, którzy po serii bloków i błędach po stronie Effectora prowadzili 4:0. Kielczanie mieli ogromne problemy ze sforsowaniem szczelnego bloku AZS-u, ale z czasem zaczęli przebudzać się z letargu. Seria błędów częstochowian sprawiła, że przyjezdni błyskawicznie odrobili straty i doprowadzili do wyrównania (8:8). Podopieczni Dariusza Daszkiewicza z akcji na akcję zaczęli się rozkręcać, a w ataku prym wiedli Sławomir Jungiewicz i Adrian Buchowski. Po kolejnych kilku akcjach, to goście przejęli inicjatywę i wyszli na prowadzenie (11:12). Kielczanie bezpieczną wydawało się przewagę uzyskali w samej końcówce. Po piłce niesionej odgwizdanej Miguelowi de Amo i dotknięciu siatki przez rywali, kielczanie odskoczyli na trzy oczka (16:19). Sygnał do odrabiania strat dla gospodarzy dał Michał Kaczyński, który zmienił kompletnie bezbarwnego Bartosza Janeczka. Po jego skutecznym ataku i punktowej zagrywce zrobiło się 20:21. Częstochowianie nie złożyli broni i obronili cztery piłki setowe i zadali decydujący cios. Przy stanie 26:26 zablokowany został Sławomir Jungiewicz, a po chwili efektownie jedną ręką Maćkowiaka zatrzymał Mateusz Przybyła i AZS triumfował na przewagi 28:26.

Drugiego seta lepiej rozpoczęli podrażnienie porażką na własne życzenie w inauguracyjnej partii kielczanie, którzy objęli prowadzenie 4:1. Jeszcze przed pierwszą przerwątechniczną szkoleniowiec AZS-u, Michał Bąkiewicz zmuszony był poprosić o przerwę przy stanie 4:7. Kielczanie nie zamierzali zwalniać tempa i z każdą kolejną akcją na boisku zarysowywała się ich coraz większa przewaga. Po dwóch udanych atakach ze środka Jędrzeja Maćkowiaka i skutecznej kontrze w wykonaniu Jungiewicza, Effector prowadził już 12:7, a na drugiej przerwie technicznej po mocnej zagrywce Grzegorza Pająka widniał rezultat 10:16. Kielczanie kontynuowali tylko swój koncert i pewnie dowieźli zwycięstwo do końca. Kropkę nad „i” udanym atakiem postawił Adrian Buchowski.

Trzeci set długo miał bardzo wyrównany przebieg. Praktycznie do pierwszej przerwy technicznej trwała walka punkt za punkt. Po dwóch udanych blokach, to Effector miał jednak dwa punkty przewagi w zanadrzu na pierwszym czasie. Przewaga gości po chwili jeszcze wzrosła, ale AZS nie zamierzał dawać za wygraną. Dwa błędy po stronie Effectora i as serwisowy w wykonaniu Samici sprawił, że przewaga gości topniała i obraz gry zmienił się. Później sprawy w swoje ręce wziął Michał Kaczyński, który popisał się trzema skutecznymi serwisami z rzędu, a po czwartej zagrywce kontratak na punkt zamienił Rafał Szymura i to AZS odzyskał prowadzenie na drugiej przerwie technicznej (16:15). Później długo trwała walka punkt za punkt. Rywala dopiero w walce na przewagi przełamali kielczanie. Przy wyniku 24:24 zablokowany został Kaczyński, a seta zakończył po długiej wymianie Sławomir Jungiewicz.

W czwartym secie znów lepiej radzili sobie kielczanie, a z biegiem czasu w szeregach AZS-u zaczęła pojawiać się nerwowa atmosfera. Przy stanie 5:6 czerwoną kartkę za gestykulację obejrzał Michał Bąkiewicz, co oznaczało kolejny punkt dla ekipy ze stolicy województwa świętokrzyskiego. Częstochowianie opanowali jednak nerwy i rzucili się do walki. Podobnie, jak w trzecim secie, również w czwartym długo żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie większej przewagi. Stało się to dopiero w końcówce, gdy blokiem zatrzymany został Samica, a potem po palcach rywali uderzył Buchowski. Wówczas Effector uzyskał czteropunktową przewagę (15:19). Później na boisku znów pojawiła się nerwowa atmosfera wśród Akademików, co wywołało, ich zdaniem błędne decyzje arbitrów. Nic nie robili sobie z tego kielczanie, którzy dokończyli dzieła i wygrywając ostatecznie 21:25 zgarnęli trzy punkty.

AZS Częstochowa – Effector Kielce 1:3 (28:26, 16:25, 24:26, 21:25)

AZS: De Amo, Samica, Udrys, Szymura, Przybyła, Janeczek, Stańczak (libero) oraz Kaczyński, Buczek, Napiórkowski, Pietkiewicz.

Effector: Pająk, Staszewski, Bieniek, Maćkowiak, Buchowski, Jungiewicz, Sufa (libero) oraz Janusz, Krzysiek.

MVP: Adrian Staszewski