PlusLiga: MKS Banimex Będzin – Lotos Trefl Gdańsk 0:3

Podopieczni Andrei Anastasiego nie mieli większych problemów z pokonaniem beniaminka PlusLigi. Mimo że nowy trener MKS-u rotował składem swojej drużyny, to jego siatkarze wypadli blado na tle rywali.

Po zamieszaniu jakie wiązało się ze zmianą hali będzińskie Tygrysy dopingowała z wysokości trybun nikła grupa kibiców, gdyż MKS nie uzyskał zgody na organizację imprezy masowej. Przeprowadzka wymuszona była rozgrywaniem w popularnym „Żeromie” Pucharu Polski Juniorów w Szabli.

Zdecydowanymi faworytami konfrontacji byli gdańszczanie, lecz kibice beniaminka liczyli, że Roberto Santilli zdołał w ciągu kilku dni choć trochę odmienić grę drużyny. Jednak Zagłębiacy niemal od pierwszych piłek prezentowali się na tle rywali blado. Lotos Trefl nie miał zbyt dużych problemów z wykorzystywaniem swoich akcji, co pozwalało na budowanie przewagi – ta oscylowała w okolicach pięciu, sześciu punktów. Mimo że w końcówce będzinianie próbowali się poderwać do walki, to przeciwnicy szybko zgasili ich zapał, wygrywając do 19.

MKS drugą partię rozpoczął w słabym stylu, a przyjezdni skrzętnie punktowali, przy serii zagrywek Murphy’ego Troy’a osiągnęli pięciopunktowe prowadzenie. Z kolei do stanu 2:9 trener Santilii wykorzystał oba przysługujące mu na tę odsłonę czasy, ponadto wprowadził na boisko Tomasza Tomczyka oraz Miłosza Hebdę. Roszady w ustawieniu jednak nie pomogły w odmienieniu oblicza zespołu, który wciąż borykał się z niską skutecznością ataku.

Set toczył się spokojnym tempem, a wydarzenia na parkiecie kontrolowali gdańszczanie, którzy pewnie zmierzali do triumfu. Przy stanie 14:23 wydawało się, że w tej partii już nic się nie wydarzy, lecz Tygrysy poderwały się do walki, a w ich serii punktowej Tomasz Kowalski zaserwował dwa asy! Będzinianie zaprzepaścili to, co wypracowali – odsłona zakończyła się bowiem ich dwoma prostymi błędami.

Podopieczni Roberto Santilliego nie umieli znaleźć w swojej drużynie lidera, który pociągnąłby grę. Mimo że Lotos Trefl miał gorsze przyjęcie na przestrzeni całego meczu, toMarco Falaschi gubił blok MKS-u, dzięki czemu jego koledzy atakowali na dobrym procencie skuteczności. Trzeci set, tak jak i poprzednie, przebiegał pod dyktando Lotosu Trefla. Zagadką była jedynie wysokość zwycięstwa siatkarzy Anastasiego. Ostatecznie triumfowali oni do 15, a w całym meczu pokonali będzinian gładko 3:0.

MKS Banimex Będzin – Lotos Trefl Gdańsk 0:3 (19:25, 18:25, 15:25)

MKS: Oczko, Sarnecki, Gaca, Hunek, Pawliński, Hebda, Milczarek (libero) oraz Żuk, Kowalski, Tomczyk, Warda, Wójtowicz

Lotos: Falaschi, Troy, Gawryszewski, Grzyb, Mika, Schwarz, Gacek (libero) oraz Czunkiewicz, Stępień, Schulz, Ratajczak

MVP: Murphy Troy (Lotos Trefl Gdańsk)

PlusLiga: Jastrzębianie z pełną pulą po meczu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle

Na inaugurację zmagań w 19. kolejce PlusLigi, siatkarze z Górnego Śląska okazali się lepsi od graczy Sebastiana Świderskiego po czterosetowym spotkaniu.

Zanim jeszcze obie drużyny na dobre wpadły w wir meczowej rywalizacji, swoją dobrą dyspozycję już zdołał pokazać Lucas Loh. Brazylijczyk utrudnił rywalom życie zagrywką i przy stanie 3:0 dla ZAKSY pierwszy czas na żądanie wykorzystał trener jastrzębian,Roberto Piazza. Przerwa wzięta przez włoskiego szkoleniowca szybko odniosła zamierzony efekt. Michał Masny, który na początku wykorzystywał w ataku głównie Michała Łasko, z każdą kolejną akcją zaczął urozmaicać grę swojego zespołu. Parę minut później na tablicy świetlnej było już 8:8.

Kędzierzynianie prędko, po raz kolejny, odskoczyli na dwa punkty (11:9), za sprawą następnych udanych zagrań Loha, lecz liczne niepowodzenia innego z przyjmujących,Dicka Kooy’a, szybko zniweczyły tą przewagę. Prowadzenie 13:12 po chwili objęli już siatkarze Jastrzębskiego Węgla. Od tego momentu obie ekipy toczyły wyrównaną walkę, która znalazła rozstrzygnięcie dopiero w niezmiernie zaciętej końcówce.

Ani jedni, ani drudzy nie potrafili wypracować sobie większej niż dwupunktowej zaliczki. Nerwową wymianę ciosów w newralgicznych momentach lepiej wytrzymali gospodarze, którzy w drodze do sukcesu obronili trzy piłki setowe. W ich szeregach znakomitą współpracą wyróżniał się duet Paweł Zagumny – Jurij Gladyr. Natomiast po stronie gości w najważniejszych akcjach trzykrotnie nie popisał się, popełniając proste błędy własne. Ostatecznie wygraną ZAKSY 31:29, za czwartym setbolem, przypieczętował najlepszy w pierwszej odsłonie na boisku Loh.

Fatalna końcówka w wykonaniu Łaski mocno podziałała na ambicję atakującego Pomarańczowych. Jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną w drugiej partii udowodnił on wszystkim, że wciąż ma wiele do zaoferowania. Dwa asy serwisowe plus parę udanych ataków w jego wykonaniu przełożyło się na wywalczenie przez jastrzębian czteropunktowej przewagi – 9:5. Urosła ona jeszcze, do stanu 12:6, kiedy to polowanie szybującą zagrywką na Krzysztofa  Zapłackiego rozpoczął doświadczony Krzysztof Gierczyński. Prawdziwe owoce tej taktyki jastrzębianie zebrali jednak dopiero w końcowych fragmentach odsłony.

Zanim do nich doszło, zawodnicy ZAKSY dwukrotnie zabrali się na poważnie do niwelowania strat. Najpierw udało im się nieco zmniejszyć dystans za sprawą niemocy w ofensywieGuillaume’a Quesque (11:13), a następnie dzięki udanym zmianom Nimira Abdel-Aziza oraz Krzysztofa Rejno (18:20). W międzyczasie na parkiecie nie popisali się jednak między innymi Kooy oraz Gladyr, popełniając stosunkowo proste błędy w ataku.

Jak już zostało wspomniane, bohaterem końcówki okazał się Gierczyński. Przyjmujący Jastrzębskiego odznaczył się mądrością, konsekwentnie uprzykrzając życie swoim floatem Zapłackiemu. Młody libero kędzierzynian kompletnie „spalił się” w przyjęciu, zaś jego pomyłek nie dał rady naprawić na siatce Witczak. Koniec końców przyjezdni pewnie zwyciężyli więc 25:19.

Po inauguracyjnych wymianach w trzecim secie wydawało się, że proces destrukcji po stronie kędzierzynian został powstrzymane. Szybko okazało się jednak, że taka sytuacja trwała bardzo krótko. Miejscowych jako pierwszy napoczął coraz lepiej prezentujący się Gierczyński, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 11:8 kilkoma mocnymi atakami. W czasie jednej z tych akcji wszystkim kibicom gospodarzy ponownie stanęły na chwilę serca, kiedy przez moment z parkietu nie podnosił się Wojciech Kaźmierczak. Środkowy trzymał się za kostkę, ale ostatecznie zszedł z parkietu o własnych siłach.

W drugiej połowie trzeciej partii swój show zaprezentował z kolei Patryk Czarnowski. Gracz gości stanowił zaporę nie do przejścia dla kolejnych atakujących ZAKSY. Jego potencjał w bloku poznali Gladyr, Rejno oraz Kooy. Poczynania totalnie rozbitych podopiecznych Sebastiana Świderskiego z każdą minutą coraz bardziej przyprawiały o ból głowy. Kooy został strzelnicą w przyjęciu, Witczak nie potrafił nic skończyć w ataku, a na domiar złego mały kryzys notował także Loh. Idealnym odzwierciedleniem przebiegu zdarzeń był wynik końcowy tej partii – 25:16 dla Jastrzębskiego Węgla.

Przebudził się Kooy, przebudziła się ZAKSA – tak w skrócie można podsumować przebieg wydarzeń w hali Azoty w pierwszych fragmentach czwartej odsłony. Przed pierwszą przerwą techniczną Holender zdobył dla swojej ekipy aż pięć punktów, dzięki czemu przegrywała ona na niej jedynie 7:8. Kłopoty gospodarzy zaczęły się jednak wraz z chwilą, kiedy ten zawodnik powrócił do drugiej linii.

Kędzierzynianie kompletnie stracili moc ofensywną, a bardzo słabą zmianę dał Kay van Dijk, który zmienił równie nieskutecznego Witczaka. I to własnie na pozycji atakującego tkwiła największa różnica w postawie obu drużyn. W szeregach zespołu z Jastrzębia-Zdroju „pierwsze skrzypce” grał bowiem niezawodny Łasko. W powiedzeniu, że Włoch z polskim paszportem właściwie w pojedynku wypracował jastrzębianom pięć punktów przewagi – 16:11 – nie było wiele przesady. Na tym emocje w całym pojedynku się skończyły. Dwoma asami serwisowymi jedynie dodatkowo pogrążył jeszcze gospodarzy Łasko.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel 1:3 (31:29, 19:25, 16:25, 15:25)

ZAKSA: Witczak, Zagumny, Loh, Gladyr, Kooy, Kaźmierczak, Zapłacki (libero) oraz Abdel-Aziz, Rejno

Jastrzębski: Łasko, Gierczyński, Pajenk, Masny, Czarnowski, Quesque, Wojtaszek (libero) oraz Popiwczak, Kosok

MVP: Michał Łasko (Jastrzębski Węgiel)

2015 FIVB U20 Women Volleyball WCH European Qualification, Pool D – dzień pierwszy

clip_image001

Reprezentacja Polski juniorek trzysetowym zwycięstwem rozpoczęła w Szczyrku swój start w europejskim turnieju kwalifikacyjnym do tegorocznych FIVB Mistrzostw Świata U20 kobiet.

Polska – Holandia 3:0 (25:23, 25:14, 25:18)

„Zaczęliśmy dobrze i chyba udało nam się zaskoczyć Polki”, mówił po meczu trener reprezentacji Holandii Matt Van Wezel. Rzeczywiście, do pierwszej przerwy technicznej meczu Polkom udało się zdobyć zaledwie jeden punkt. Jednak późniejsza dobra gra biało-czerwonych obróciła wynik na ich korzyść, do 25:23.

W drugim secie podopieczne trenera Popika od samego początku dominowały na boisku, prowadząc w drugiej części seta aż 12 punktami i wygrywając wysoko 25:14. W trzeciej odsłonie Holenderki starały się doganiać swoje rywalki, ale wyraźnie lepsze Polki zakończyły mecz z bezpieczną przewagą 25:18.

„Zaczęliśmy bardzo nerwowo, ale to pierwszy mecz w takim zestawieniu – niektóre dziewczyny, jak Magda Damaske, wróciły po kontuzji, ale udało nam się te nerwy opanować, a potem graliśmy już bardzo dobrze”, komentował grę trener reprezentacji juniorek Wiesław Popik. „Dziewczyny realizowały założenia, które nakreśliliśmy. Graliśmy dobrze zagrywką i bardzo dobrze w ataku. Jutro teoretycznie czeka nas łatwiejszy mecz, ale w rozgrywkach juniorskich trudno mówić o łatwiejszych i trudniejszych przeciwnikach. Trzeba po prostu być przygotowanym i grać na maksimum możliwości”.

Belgia – Łotwa 3:0 (24:14, 25:20, 25:19)

W pierwszym meczu tego dnia Belgijki nie dały natomiast szans reprezentantkom Łotwy, wygrywając bez straty seta i zajmując pierwsze miejsce w grupie D, tuż przed biało-czerwonymi.

Jutro, o 18:30 Polki zmierzą się z Łotyszkami, a Holenderki zawalczą o 16:00 z reprezentacją Belgii.

terminarz i wyniki turnieju

PlusLiga: Wyjątkowe widowisko, moc atrakcji na Torwarze

clip_image001

Mecz AZS Politechniki Warszawskiej z mistrzem Polski – PGE Skrą Bełchatów będzie dla kibiców siatkówki wyjątkowym widowiskiem. I to nie tylko dlatego, że na boisko naprzeciw młodym wilkom Jakuba Bednaruka wyjdą największe gwiazdy. Stołeczny klub przewidział dla fanów całą masę atrakcji.

Mecz rozpocznie się o godz. 14.45, ale wejścia do hali otwarte zostaną już o 13.15. – Warto na Łazienkowską przybyć znacznie wcześniej. Nikt nie będzie się nudził – powiedziała Jolanta Dolecka, prezes AZS Politechniki Warszawskiej S.A. – Zachęcam, żeby o 14.00 być już na swoim miejscu. Prezentacja siatkarzy rozpocznie się bowiem o 14.20, a tego po prostu nie można ominąć – stwierdziła.
Na miłośników siatkówki czeka przede wszystkim spektakl świateł. – Przy prezentacji zawodników zgasimy oświetlenie Torwaru i wykorzystamy bardzo efektowne światła sceniczne – uchylił rąbka tajemnicy Marcin Bańcerowski, wiceprezes AZS Politechniki Warszawskiej S.A. – Więcej zdradzić nie mogę. Niespodzianka to niespodzianka – skwitował z uśmiechem na ustach. – Kibice będą mieć swój udział w spektaklu. Ich smartfony staną się kolejnym źródłem światła – wyjaśnił (więcej o akcji „Spektakl świateł. Razem oświetlimy Torwar” na stronie klubowej)
AZS Politechnika Warszawska postanowiła także reaktywować swoją maskotkę. Nową Żabcię Polcię kibice zobaczą w hali Torwaru już podczas prezentacji drużyny. – Żabcia Polcia wybiegnie na boisko tuż po zawodnikach – poinformował Marcin Bańcerowski. – Zaprezentujemy ją, a później wyślemy do pracy. W trakcie meczu będzie bawić kibiców – dodał.
Kibice, którzy przyjdą do hali Torwaru, będą mieli szansę na wygranie wyjazdu do Hurghady, ufundowanego przez biuro podróży Neckermann Polska. W przerwie po pierwszym secie meczu odbędzie się losowanie. Kibic zasiadający na miejscu o wylosowanym numerze powinien we wskazanym momencie zgłosić się do organizatorów i odpowiedzieć na pytanie. Prawidłowa odpowiedź jest warunkiem otrzymania nagrody.
W hali Torwaru kibice będą mogli zapoznać się z działalnością kół naukowych Politechniki Warszawskiej. Studenckie stoiska związane są ze 100-leciem Odnowienia Tradycji Politechniki Warszawskiej. To wielkie święto największej polskiej uczelni technicznej zostanie zainaugorwane właśnie podczas meczu Inżynierów z PGE Skrą Bełchatów.

PlusLiga: ZAKSA czy Jastrzębie?

clip_image001

W 19. kolejce spotkań PlusLigi Jastrzębski Węgiel zagra na wyjeździe z kędzierzyńską ZAKSĄ, z którą w tym sezonie wygrał już dwukrotnie. Czy i tym razem jastrzębianie zdołają przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść?

– Przed nami mecz z niełatwym przeciwnikiem i na trudnym terenie – to trzeba podkreślić. Ale potrafiliśmy już z nimi wygrywać i myślę, że ta przerwa wynikająca z przełożenia meczu Pucharu Polski pomogła nam dobrze przygotować się do piątkowego starcia – powiedział w rozmowie z oficjalnym serwisem klubu środkowy bloku Jastrzębskiego Węgla, Patryk Czarnowski.

– Miejmy nadzieję, że to spotkanie skończy się takim samym wynikiem, jak nasza rywalizacja z ZAKSĄ przed świętami – dodał (w ramach 1/8 Pucharu Polski – przyp. red.).

Od tego czasu jastrzębianie przegrali na własnym terenie z Asseco Resovią i pokonali na wyjeździe Banimex Będzin. ZAKSA z kolei rozgromiła przed własną publicznością mistrzów Polski z Bełchatowa, a kilka dni później przegrała 0:3 w hali na Podpromiu, gdzie wystąpiła bez dwóch kontuzjowanych graczy, Michała Ruciaka i Pawła Zatorskiego.

Najprawdopodobniej także w pojedynku z Jastrzębskim Węglem kędzierzynianie będą musieli dać sobie radę bez swoich najlepszych przyjmujących. – W piątek postaramy się pokazać lepszą siatkówkę, niż w Rzeszowie. Na pewno stać nas na to – skwitował trener Sebastian Świderski.

Jastrzębianie zagrają z kolei bez leczącego uraz Zbigniewa Bartmana, co z pewnością znacznie osłabi ich siłę ognia. Najbardziej jednak obawiają się mocnej zagrywki rywali, którą ci straszyli już wielokrotnie. – Dominik Witczak ostatnio przysporzył nam mnóstwo problemów, jeśli Jurij Gladyr jest w formie to też ma bardzo silny serwis. Jeżeli uda nam się dobrze przyjąć zagrywkę ZAKSY, to resztę będziemy w stanie dobrze wykonać – ocenił za pośrednictwem serwisu jastrzebskiwegiel.pl Patryk Czarnowski.

W rundzie jesienne rozgrywek PlusLigi Jastrzębski Węgiel pokonał ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:1, a 23 grudnia, w ramach Pucharu Polski wygrał bez straty seta. Trzecie w tym sezonie starcie obydwu drużyn odbędzie się już w najbliższy piątek 9 stycznia w Kędzierzynie-Koźlu, godz. 18.00.

PlusLiga: Zmiana godziny meczu Asseco Resovii z AZS PW

clip_image001

W związku z prośbą Zarządu KS Developres Rzeszów, Asseco Resovia zmienia godzinę meczu z AZS Politechniką Warszawską w PlusLidze. Spotkanie to zostanie rozegrane 17 stycznia o godz. 14:45, gdyż tego samego dnia w hali Podpromie o godz. 20:30 odbędzie się mecz OrlenLigi: KS Developres Rzeszów – Atom Trefl Sopot.

Rezerwacja biletów na mecz Asseco Resovii ruszy 11.01 od godz. 16:00 i potrwa do 16.01.2015 do godz. 18:00. Ceny biletów na to spotkanie to: 35 zł normalny, 25 zł ulgowy.
Rezerwacji dokonać mogą posiadacze Kart Kibica. Osoby, które Kart Kibica nie posiadają będą mogły zakupić bilet w kasie w hali Podpromie w dniu meczu. Kasa biletowa czynna jest na 3h przed meczem.
Odbiór zarezerwowanych biletów jest prowadzony na Wyspie Asseco Resovia w Galerii Rzeszów (pon-so 10-18, niedz. 10-16). Prosimy kibiców o przynoszenie wydrukowanego potwierdzenia rezerwacji. Bilety po opłaceniu podczas rezerwacji można także wydrukować w domu bądź odebrać w kasie biletowej przed meczem.

PZPS: Głosujemy na Mariusza Wlazłego!

clip_image001

Reprezentacja Polski mężczyzn kierowana przez Stephana Antigę we wrześniu sięgnęła po złoto mistrzostw świata.Mariusz Wlazły jako MVP mundialu został nominowany w 80. Plebiscycie Przeglądu Sportowego na 10 Najlepszych Sportowców Polski 2014.

W historii Plebiscytu nie wygrał go jeszcze żaden siatkarz. Jednak na podium stawali już Sebastian Świderski, Piotr Gruszka oraz Bartosz Kurek.

Mariusz Wlazły do reprezentacji wrócił po trzyletniej nieobecności. – Czułem, że do tej pory nie wszystko było tak, jak powinno być, że mojemu rozstaniu z kadrą towarzyszyły niezdrowe emocje. Miałem w sercu zadrę i chciałem ją wyrwać – mówił atakujący PGE Skry Bełchatów. Lepszego pożegnania z reprezentacją Polski nie mógł sobie wymarzyć. Zagrał rewelacyjny turniej i poprowadził biało-czerwonych do złotego medalu mistrzostw świata rozgrywanych na polskiej ziemi i bezdyskusyjnie został uznany za najlepszego siatkarza turnieju.  – To były jego mistrzostwa. Grał wspaniale i zasłużył na statuetkę MVP – przyznał po mistrzostwach trener reprezentacji Polski Stephane Antiga.

W polskim mundialu Wlazły grał jeszcze lepiej niż osiem lat temu w Japonii, gdy rywalizację o tytuł MVP turnieju przegrał tylko ze słynnym Brazylijczykiem Gibą. Wtedy po raz pierwszy był u szczytu kariery. Osiem lat później wspiął się jeszcze wyżej. Prawdziwą klasę pokazał w najważniejszych meczach polskiego mundialu. Z Rosją zdobył 28 punktów, w spotkaniu z Brazylią w Łodzi aż 31. Wreszcie w półfinale z Niemcami punktował 22 razy i przyćmił Georga Grozera, który w wielu wcześniejszych meczach przechylał szalę zwycięstwa na korzyść naszych zachodnich sąsiadów. W meczu finałowym z Brazylią to Wlazły, jakby pieczętując kapitalny dla niego turniej, wykonał ostatni atak, po którym na parkiecie rozpętało się istne szaleństwo.

W ogólnonarodowej euforii, która zapanowała po ostatniej akcji finału mistrzostw świata ta informacja sprawiła, że wielu kibiców fetujących w Spodku triumf polskich siatkarzy na chwilę zamarło. – Drodzy Państwo, mam do przekazania bardzo ważną informację. Mariusz Wlazły poprosił mnie, żebym ogłosił, że mecz z Brazylią był jego ostatnim w barwach reprezentacji Polski – powiedział spiker Marek Magiera. Chwilę później wykrzyczał, że to właśnie atakujący reprezentacji Polski został wybrany na najlepszego siatkarza mistrzostw świata. W katowickim Spodku rozległo się głośne „dziękujemy, dziękujemy”.

Najlepszy siatkarz najlepszej drużyny świata został nominowany w 80. Plebiscycie Przeglądu Sportowego na 10 Najlepszych Sportowców Polski 2014. Zachęcamy do wzięcia udziału w zabawie i oddaniu głosu na Mariusz Wlazłegohttp://plebiscyt.przegladsportowy.pl/

– Każde miejsce, które zajmę będzie dla mnie docenieniem. Moim zdaniem na zwycięstwo zasługuje Kamil Stoch, bo został dwukrotnym mistrzem olimpijskim. Trudno z nim rywalizować, jest poza wszelką konkurencją – przyznał z uznaniem Mariusz Wlazły.

PlusLiga: Mariusz Szyszko nowym prezesem Czarnych Radom

clip_image001

Były znakomity siatkarz a ostatnio rzecznik reprezentacji Polski Mariusz Szyszko został nowym prezesem WKS Czarni Radom S.A. Na stanowisku zastąpił Janusza Stańczuka.

W komunikacie rozesłanym do mediów przez radomski klub poinformowano, że Rada Nadzorcza WKS Czarni Radom S.A. realizując uchwałę Zarządu Stowarzyszenia Czarni Radom rekomendującą zmianę na stanowisku prezesa zadecydowała o odwołaniu Janusza Stańczuka z funkcji Prezesa Zarządu Spółki.

Jednocześnie Rada Nadzorcza podjęła uchwalę o powołaniu Mariusza Szyszko do pełnienia funkcji Prezesa Zarządu Spółki. Mariusz Szyszko sprawować będzie również funkcję generalnego menadżera Stowarzyszenia CZARNI Radom, głównego akcjonariusza WKS Czarni Radom SA.

Zmiana ta – jak podaje radomski klub – podyktowana została w związku z planowanym dalszym rozwojem zarówno stowarzyszenia, jak i siatkarskiego klubu. Jednocześnie Rada Nadzorcza bardzo dziękuje Januszowi Stańczukowi za dotychczasową współpracę, zaangażowanie i rolę, jaką odegrał w ostatnich latach pracy na rzecz odrodzenia siatkówki w Radomiu.

Mariusz Szyszko ma 46 lat, jest olimpijczykiem z Atlanty. Po zakończeniu kariery był dziennikarzem TVP Sport. Komentował m.in. mecze siatkówki na igrzyskach w Pekinie. Współpracował również z olsztyńską prasą oraz rozgłośniami radiowymi W latach 2009-2013 był prezesem zarządu AZS UWM Olsztyn.

WOJCIECH GŁÓD / fot. PZPS

PPK: PGNiG Nafta – Developers SkyRes 0:3

clip_image001

PGNiG Nafta Piła przegrała z Developers SkyRes Rzeszów 0:3 (21:25, 23:25, 20:25) w meczu VI rundy Pucharu Polski kobiet 2015. Tym samym do kolejnej rundy turnieju awansowały rzeszowianki.

– W Pile chcemy się odbudować – mówiła po przegranym w poniedziałek meczu z Impelem Wrocław 0:3, Paula Szeremeta, atakująca Developresu SkyRes Rzeszów. Zespół z Rzeszowa zamierzony cel osiągnął. W pucharowym pojedynku z PGNiG Naftą rzeszowianki były zdecydowanie lepsze i pewnie awansowały do 1/8 Pucharu Polski.
Grę drużyny z Podkarpacia trzymały w czwartkowym meczu wspomniana Szeremeta, Ewa Śliwińska i Magdalena Olszówka. Pierwsza zdobyła 15 punktów. Śliwińska, która w wyjściowej szóstce zastąpiła kontuzjowaną w ostatnim spotkaniu Emilię Muchę, dwa oczka mniej, a Olszówka mecz zakończyła z 11 punktami na koncie.
Pierwszy set wyrównany był do drugiej przerwy technicznej, na której zespół gości prowadził 16:15. Wówczas jedną punktową zaliczkę wypracowała Śliwińska, której dwie z rzędu skuteczne akcje pozwoliły odrobić straty i wyjść na prowadzenie. Za chwilę równie dobrze zaprezentowała się Szeremeta. Jej atak dał 18 punkt, a następnie skuteczny blok pozwolił odskoczyć na cztery oczka (19:15). Takiej przewagi zespół Developersu już nie oddał. W końcówce formalności dopełniła Olszówka, która najpierw zdobyła piłkę setową, a po chwili zakończył tę partię wygraną do 20.
Najbardziej wyrównany był drugi set. W nim kluczem do wygranej Developresu okazały się błędy popełniane przez gospodynie w końcówce. Pilanki po serii czterech z rzędu punktów prowadziły 18:16. W ekipie miejscowych dobrze radziła sobie m.in. Magdalena Wawrzyniak – najskuteczniejsza zawodniczka Nafty (12 punktów w meczu). Atakująca nie popisała się jednak w końcówce. Przy stanie po 22 nie wykorzystała ona kontry i za chwilę było po secie. Błąd Justyny Raczyńskiej sprawił, że to podopieczne Marcina Wojtowicza były o jedną partię od awansu do kolejnej rundy.
Swojej szansy rzeszowianki nie zmarnowały. W trzeciej, jak się później okazało, ostatniej odsłonie siatkarki beniaminka ORLEN Ligi były drużyną zdecydowanie lepszą. Rzeszowianki dobrze prezentowały się w przyjęciu (60 procent) oraz w ataku – skończyły 40 procent wystawionych piłek przy zaledwie 19 procentowej skuteczności miejscowych. Szybko więc zbudowały sobie kilkupunktową przewagę i kontrolowały przebieg gry w tej partii. Chwilowy przestój nastąpił przy stanie 16:8. Wówczas pilanki zanotowały serię 7:2, ale wtedy o czas poprosił trener Wojtowicz. Przerwa pozwoliła wrócić do swojej gry drużynie Developersu SkyRes Rzeszów. Piłkę meczową zdobyła Szeremeta, a w kolejnej akcji rywalki dotknęły siatki i Developres mógł cieszyć się z awansu do 1/8 Pucharu Polski. 4 lutego o awans do ćwierćfinału rzeszowski zespół zagra w Łodzi z Budowlanymi.
PGNiG Nafta Piła – Developers SkyRes Rzeszów 0:3 (21:25, 23:25, 20:25)
PGNiG Nafta: Milović, Wilczyńska, Jarmoc, Wawarzyniak, Skorupka, Nadziałek i Pauliukouskaya (libero) oraz Raczyńska, Stencel, Sobczak, Konieczna;
Developres: Budzoń, Nowakowska, Olszówka, Szeremeta, Hawryła, Śliwińska i Borek (libero) oraz Warzocha, K. Filipowicz, Głaz, P. Filipowicz.

Będzin: Miasto szykuje się do wykonania kolejnego kroku ku budowie nowej hali

Od kilku lat da się usłyszeć o projekcie powstania nowoczesnej hali w Będzinie. Powoli ruszają prace nad obiektem, obecnie radni zarządzili przeprowadzenie społecznych konsultacji.

Urząd Miasta Będzin w zeszłym roku zaprezentował wizualizację nowego obiektu sportowego, zapowiadając konsultacje społeczne. Temat projektu jednak ucichł na pewien czas.

Wrócono do niego po przeprowadzeniu niedawnych wyborów samorządowych. Wiadomo już, że ewentualne prace związane z powstaniem obiektu zostaną poprzedzone szerokimi konsultacjami społecznymi. Aktualnie będzińscy urzędnicy zastanawiają się nad ich najbardziej odpowiednią formą w celu poznania opinii jak największej liczby mieszkańców miasta.

Wciąż trudno ocenić czy hala widowiskowo-sportowa powstanie w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego czy jej budowa zostanie zrealizowana w inny sposób.

Wstępne szacunki wskazują, że budowa obiektu wraz z całą infrastrukturą będzie kosztować od 20 do 25 milionów złotych. Hala ma spełniać wymogi europejskie, ma mieścić w sobie trzy boiska, trybuny na 2 200 osób, siłownię, klub fitness, gabinet odnowy biologicznej z sauną i kriokomorą oraz wieżę widokową ze ścianką wspinaczkową. Jednak nie będzie ona pełniła tylko funkcji sportowej, nie zabraknie bowiem tarasu widokowego z kawiarnią, a cały obiekt ma mieć charakter multikompleksu, będą się w nim znajdować także pawilony handlowe.

clip_image001Wizualizacja nowoczesnej hali w Będzinie / Fot. materiały prasowe/

Inwestycja ma zostać zrealizowana na terenach zajmowanych niegdyś przez kąpielisko w centrum miasta, co zapewnić ma dogodny dojazd do niej. Wedle planów pod budowę obiektu mają zostać zaadoptowane dotychczasowe pomieszczenia administracji oraz stara część hotelowa Ośrodka Sportu i Rekreacji w Będzinie. Wokół obiektu powstaną nowe parkingi, a wygląd zmieni również teren przy Czarnej Przemszy.