Młoda Liga: Pewna wygrana lidera

W sobotę czternaście drużyn spotkało się w 16.kolejce Młodej Ligi. Liderem rozgrywek w dalszym ciągu pozostaje Transfer Bydgoszcz, który w ostatnim meczu pokonał AZS Politechnikę Warszawską.

image

ASSECO RESOVIA RZESZÓW – ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE 3:2(25:21, 17:25, 21:25, 25:19, 15:10)
MVP: PAWEŁ STABRAWA
W Rzeszowie drużyny rozegrały bardzo wyrównane i zarazem zacięte spotkanie. Szala zwycięstwa raz przechylała się na korzyść gospodarzy a raz gości. Ostatecznie ze zwycięstwa mogli cieszyć się rzeszowianie. Z bardzo dobrej strony zaprezentował się w sobotnim meczu Paweł Stabrawa, który dla swojej drużyny zdobył aż 25 punktów – młody atakujący był najskuteczniejszym zawodnikiem 16.kolejki Młodej Ligi. Natomiast w zespole ZAKSY Kędzierzyn-Koźle bardzo dobre spotkanie rozegrał Piotr Nowakowski, który zdobył zaledwie pięć punktów mniej, niż Stabrawa, czyli 20.
BBTS ATH BIELSKO-BIAŁA – JASTRZĘBSKI WĘGIEL 3:0 (25:14, 25:16, 25:20)
MVP: MARCIN BACHMATIUK
Bielszczanie bez większych problemów pokonali przed własną publicznością Jastrzębski Węgiel. Spotkanie zakończyło się po 78 minutach gry. Podopieczni Pawła Gradowskiego dominowali na parkiecie w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Od początku każdej partii wypracowywali bezpieczną przewagę punktową i utrzymywali ją do końca. W sobotę w zespole BBTS-u grał dobrze znany z boisk PlusLigi – Bartosz Bućko, który okazał się najskuteczniejszym zawodnikiem. Dla swojej drużyny zdobył 14 punktów. Tylko cztery oczka mniej zdobył MVP meczu – Marcin Bachmatiuk.
TRANSFER BYDGOSZCZ – AZS POLITECHNIKA WARSZAWSKA 3:0 (25:16, 25:12, 25:17)
MVP: JĘDRZEJ GOSS
Gospodarze pewnie wygrali ze stołeczną drużynę. W ten sposób dali przykład starszym kolegom, którzy w sobotę walczyli w Bielsku-Białej i również zwyciężyli 3:0. W spotkaniu Młodej Ligi Transfer obejmował szybko prowadzenie w pierwszej i drugiej partii i następnie powiększał tylko przewagę. Na początku trzeciego seta inicjatywę przejęli goście. Wywałało to tylko sportową złość u bydgoszczan i oni zaczęli dominować na parkiecie.
CUPRUM LUBIN – INDYKPOL AZS OLSZTYN 3:2 (19:25, 21:25, 25:22, 25:23, 15:7)
MVP: MATEUSZ BOGUS
W Lubinie podobnie jak w Rzeszowie zespoły rozegały zacięte spotkanie, a o zwycięstwie decydowały pojedyncze piłki. Lubinianie jak na beniaminka ligi radzą sobie naprawdę bardzo dobrze. Lepsza skuteczność w polu serwisowym i w przyjęciu to elementy, które zaważyły na tym, że to podopieczni Norberta Śronia dopisali do swojego konta dwa punkty. Lubinianie dzięki zagrywce zdobyli 10 punktów, a rywale 5. Z kolei w przyjęciu – na przestrzeni całego meczu utrzymali 56% (przyjęcie dokładne) i 21% (perfekcyjne) skuteczność. Przeciwnicy natomiast odpowiednio 39% i 9%.
PGE SKRA BEŁCHATÓW – EFFECTOR KIELCE 1:3 (21:25, 25:19, 25:27, 14:25)
MVP: WOJCIECH WOJTACHNIO
Drużynie z Bełchatowa nie udało się przerwać złej passy. W kolejnym meczu musieli uznać wyższość rywali. Co prawda podopiecznym Radosława Kolanka udało się wygrać drugiego seta, ale niestety w kolejnych partiach większą skutecznością w ataku wykazywali się kielczanie. Bardzo dobre spotkanie w szeregach zespołu gości rozegrał Wojciech Wojtachnio, przyjmujący Effectora Kielce, do którego trafił tytuł MVP.

MKS BANIMEX BĘDZIN – LOTOS TREFL GDAŃSK 3:1 (25:21, 21:25, 25:17, 25:23)
MVP: PAWEŁ ZAWADZKI
Będzinianie zrewanżowali się gdańskiej drużynie za wcześniejszą porażkę w pierwszej rundzie zasadniczej. Podopieczni Adriana Pawłowskiego w czterech setach pokonali LOTOS Trefl Gdańsk (3:1). Kluczem do zwycięstwa gospodarzy okazała się wysoka – 48% skuteczność w ataku oraz dobra gra blokiem. W szeregach MKS-u wyróżniającymi się postaciami bez dwóch zdań byli Paweł Zawadzki i Daniel Kmita, którzy zdobyli dla swojego zespołu po 18 punktów. Z kolei w drużynie z Gdańska najskuteczniejszym zawodniek był Sławomir Zemlik – 15 punktów i Szymon Jakubiszak – 12 punktów.
RCS CERRAD CZARNI RADOM – AZS CZĘSTOCHOWA 3:1 (25:17, 24:26, 25:19, 25:13)
MVP: ŁUKASZ HAMIGA
Drużyna z Radomia potrzebowała czterech setów, aby móc cieszyć się ze zwycięstwa w sobotnim meczu. Spotkanie zdecydowanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy w pełni kontrolowali przebieg gry. W drugiej partii podopieczni Andrzeja Sitkowskiego kontrolowali grę do stanu (21:18). Kiedy wszystko wskazywało na to, że Czarni Radom zmierzają po kolejną wygraną do głosu doszli Akademicy, którzy w końcówce utrzymali wyższą skuteczność w kontrataku, dzięki czemu wygrali tę odsłonę meczu (27:25). Radomianie w kolejnych setach nie popełnili juz tych samych błędów i od początku narzucili rywalom swój rytm gry i zakończyli spotkanie wygrywając 3:1. Bardzo dobre spotkanie rozegrał m.in. Łukasz Hamiga, Jakub Wachnik i Błażej Czarnecki, którzy zdobyli odpowiednio 18, 17 i 13 punktów.

Developres SkyRes – PGE Atom Trefl 1:3

Developres Sky Res Rzeszów przegrał z PGE Atom Treflem Sopot 1:3 (16:25, 15:25, 25:23, 16:25) w meczu kończącym 16. kolejkę spotkań ORLEN Ligi. MVP Agata Durajczyk.

Z niewielkimi problemami, ale za trzy punkty zwyciężyły w odległym Rzeszowie siatkarski PGE Atomu Trefla Sopot. Gospodynie momentami nawiązywały walkę i ugrały nawet jednego seta, ale w całym przekroju meczu bezapelazyjne lepsze były zawodniczki znad Bałtyku.
W Sopocie nikt nigdy nie tłumaczy wyników długimi podróżami, ale faktem pozostaje, że spotkanie z Developresem SkyRes było bardzo dużym znakiem zapytania właśnie ze względu na praktycznie cały tydzień Atomówek w rozjazdach i męczące spotkanie Pucharu CEV we Włoszech. Niemniej przyjezdne mecz w Rzeszowie rozpoczęły i mocno, i dobrze, a zasługą tego był głównie blok. Swoją szansę w spotkaniu dostała od pierwszych piłek Anna Miros, która zastąpiła w wyjściowym składzie Katarzynę Zaroślińską. Pierwszy set był wyrównany w początkowej części, ale w drugiej już królowały na boisku Atomówki. Rzeszowianki myliły się na potęgę, a wyróżniającą się postacią po ich stronie była jedynie Paula Szeremeta. Sama nie mogła wygrać jednak tej partii i sopocianki triumfowały na otwarcie meczu 25:16.
Dobrą grę blokiem Atomówki kontynuowały także w secie drugim, a na przestrzeni obu partii raziła jedynie liczba zepsutych zagrywek. Bardzo dobre spotkanie rozgrywała Charlotte Leys, która nie tylko świetnie przyjmowała, ale także dobrze radziła sobie w ataku. Nieco słabiej w tym elemencie szło w sobotni wieczór Brittnee Cooper. Niezależnie od tego wszystkiego set przebiegał zdecydowanie pod dyktando Atomówek, które przy bardzo wysokich przewagach udowadniały swój prymat nie odpuszczając ani na chwilę (25:15).
Dwa sety wyraźnie rozluźniły sopocianki, wprowadziły lekką dekoncentrację i w konsekwencji utratę seta. Pomimo dalszej świetnej gry blokiem (przyjezdne zdobyły tym elementem bezpośrednio 6 punktów) oraz skrupulatnej w przyjęciu, po mocnym początku i słabszym środku seta rzeszowianki znacząco poprawiły skuteczność w ataku i nie dawały za wygraną nawet mając 4 punkty straty do rywalek. Wystarczyły do tego nieco lepsze fragmenty dokładniejszej gry Magdaleny Olszówki i Magdaleny Hawryły. Z dobrze radzącą sobie na pozycji libero Lucyną Borek gospodynie chwilę później ucieszyły kibiców we własnej hali wygraną 25:23 po ciekawej i wyrównanej końcówce.
Do czwartej parti sopocianki przysztąpiły nerwowo, ale Lorenzo Micelli szybko uspokoił grę swoich zawodniczek i do pierwszej przerwy technicznej wszystko wróciło do normy. Królową czwartego seta śmiało można mianować Maję Tokarską. Pochodząca z Gdańska środkowa weszła na boisko w trzecim secie i zakończyła mecz z rezultatem 11 punktów, mając 100% skuteczności w ataku. Najbardziej jednak w pamięć zapadnie świetna seria Tokarskiej na zagrywce, którą znacząco podwyższyła prowadzenie swojego zespołu i otworzyła mu drogę do kolejnej wysokiej wygranej 25:16.
MVP spotkania wybrano libero PGE Atomu Trefla Sopot, Agatę Durajczyk. Jest to dla niej trzecia statuetka MVP w tym sezonie, na którą zapracowała sobie świetną grą w przyjęciu (65% i 65%) oraz obronie.

ORLEN Liga: Chemik Police – BKS Bielsko-Biała 3:2

clip_image001

Chemika Police pokonał BKS Aluprof Bielsko-Biała 3:2 (25:22, 25:22, 18:25, 19:25, 15:9) w meczu inaugurującym 16. kolejkę ORLEN Ligi. MVP Anna Werblińska.

Po spektakularnym zwycięstwie w środowym meczu z Dynamem Kazań siatkarki Chemika Police stanęły dzisiaj przed, wydawać by się mogło, łatwiejszym zadaniem w walce o ligowe punkty z BKS Aluprofem Bielsko-Biała. Jednak przeciwnik okazał się nadzwyczaj wymagający, a gospodynie, wyraźnie odczuwające trudy pojedynku w Lidze Mistrzyń, dopiero w piątym secie przypieczętowały wygraną.

ORLEN Liga: Impel wygrał, sto lat dla Agaty Sawickiej

Impel Wrocław pokonał Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza 3:1 (23:25, 25:16, 25:16, 25:18) w meczu 16. kolejki ORLEN Ligi. MVP Magda Gryka.

image

Impel zaczął ten mecz od dwupunktowej straty (1:3), ale świetna postawa w bloku – zwłaszcza Agnieszki Kąkolewskiej – pozwoliła wyjść na prowadzenie. Potem długo rywalizacja toczyła się punkt za punkt, ale tuż przed drugą przerwą techniczną wrocławianki odskoczyły. Sygnał do ataku dała Joanna Kaczor, której zbicia były mocne i precyzyjne. Do tego doszł blok na Katarzynie Koniecznej i Impel prowadził 16:13. Tę przewagę udało się utrzymać przez dłuższą chwilę. Dobrą zmianę dała w tym czasie Jenna Hagglund, która zameldowała się na boisku tylko na zagrywkę i od razu zanotowała asa. W samej końcówce dąbrowiankom udało się doprowadzić do remisu (22:22), a potem wykorzystać już pierwszą piłkę setową.
Ta porażka nie zdeprymowała wicemistrzyń Polski, które z dużym animuszem rozpoczęły drugą odsłonę. Znów nieźle funkcjonował blok i m.in. dzięki temu elementowi na pierwszej przerwie technicznej Impel prowadził 8:4. Gospodynie utrzymywały przewagę, która z czasem stopniała (Tore Aleksandersen poprosił nawet o czas), ale w decydującym momencie gospodynie wzmocniły zagrywkę (m.in. punktowy serwis Kaczor), a do tego dobrą skuteczność w ataku dołożyła Katarzyna Mroczkowska. Impel pewnie wygrał 25:16.
W kolejnych partiach Impel kontynuował dobrą grę, chociaż forma trochę falowała. Kolejny zryw wrocławianek nastąpił przy wyniku 16:14, kiedy to zdobył osiem punktów z rzędu przy zagrywce Hany Cutury, która nota bene też zanotowała w tym czasie asa. Tej przewagi nie można było roztrwonić.
Czwarty set zaczął się od skutecznego blaku Impelek i prowadzenia 4:1. Trener Juan Manuel Sellamalera od razu poprosił o przerwę, ale to nie poprawiło jakoś znacząco gry jego siatkarek. Mało tego – po kolejnym asie Cutury gospodynie prowadziły 6:2. Dalej utrzymywały wysoką przewagę. Mecz zakończył się potężnym atakiem Moniki Ptak. A potem cała Orbita głośne sto lat! odśpiewała Agacie Sawickiej, która obchodziła tego dnia urodziny.

FIVB: W Finlandii siatkówka przed hokejem na lodzie

image

Męska reprezentacja Finlandii w siatkówce została wybrana najlepszą drużyną tego kraju w 2014 roku. Podopieczni Tuomasa Sammelvuo zajęli dziewiątą lokatę w FIVB Mistrzostwach Świata w Piłce Siatkowej Polska 2014. Sam szkoleniowiec został wybrany Trenerem Roku w tym kraju.
Siatkarze fińscy po raz pierwszy od 1982 roku awansowali do czempionatu globu. W ostatnich mistrzostwach w Katowicach dopingowało ich kilka tysięcy fanów, którzy w trakcie turnieju przyjechali do naszego kraju.
W głosowaniu dziennikarzy reprezentacja Finlandii wyprzedziła narodowy zespół hokeja na lodzie, który w igrzyskach w Soczi zdobył brązowy medal. Konkurentami Tuomasa Sammelvuo byli trenerzy hokejowi – Karri Kivi i Erkka Westerlund.
– Najpiękniejszym przeżycie było oglądania tłumów naszych kibiców na trybunach. To, że przyjechali tak licznie i że wspierali nas niezależnie od sytuacji na boisku, że stworzyli fantastyczną atmosferę, tak w Katowicach, jak i we Wrocławiu. Pozostanie to w mojej pamięci do końca życia, bo takich emocji nigdy się nie zapomina – mówił po mistrzostwach fiński szkoleniowiec, pytany o najprzyjemniejszy moment FIVB Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn Polska 2014.
W czasie kariery sportowej Tuomas Sammelvuo grał w klubach czołowych lig świata m.in. w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle.

PZPS: ME kadetów: mocni rywale Polski

Z Rosją, Francją, Włochami, Danią i Serbią zagrają w jednej grupie polscy kadeci w mistrzostwach Europy, które rozegrane zostaną w Turcji od 4 do 12 kwietnia.
– Trafiliśmy do grupy, w której jest dużo drużyn z krajów zaliczanych do mocnych w naszej dyscyplinie sportu – powiedział II trener biało-czerwonych, Jacek Nawrocki. – Jednak bez sensu byłoby popadanie w jakiś pesymistyczny nastrój. Przypomnę, że jest to kategoria kadetów i siły poszczególnych zespołów nie są do końca znane. My znamy swoją wartość. Drużyna w pewnym stylu wywalczyła awans, a poza tym świetnie spisuje się w I lidze, gdzie grają zawodnicy rutynowani i doświadczeni, często z plusligowym obyciem.
Przypomnijmy, że polscy kadeci wygrali eliminacje w Puchovie, zostawiając w pokonanym polu Białoruś i Słowację. Nasi wschodni sąsiedzi wygrali w EEVZIE z Rosją, którą mamy w grupie w mistrzostwach Europy.
Poza Polską swoje grupy wygrały: Rosja, Francja, Czechy, Niemcy, Bułgaria, Włochy i Rumunia. Drugie lokaty zajęły drużyny Serbii (za Czechami), Danii (Bułgaria) i Hiszpanii (Włochy).
Rewelacją eliminacji była Dania, która wyprzedziła Portugalię oraz Słowenię. Turcja (gospodarz) nie musiała brać udziału w eliminacjach.
Podział na grupy:
Grupa I Kocaeli:
Rosja, Francja, Polska, Włochy, Dania, Serbia
Grupa II Sakarya: Turcja, Bułgaria, Czechy, Rumunia, Niemcy, Hiszpania

PZPS: Marcin Prus: cały czas promuję siatkówkę

clip_image001

Były reprezentant Polski Marcin Prus bierze udział w kolejnej akcji promującej siatkówkę. Jest on ambasadorem Projektu Siatkarskich Ośrodków Szkolnych.
– W Lublinie z udziałem prezydenta miasta Krzysztofa Żuka odbyło się spotkanie inaugurujące Akademię S.O.S. Uczestniczyli w nim m.in. dyrektorzy 23 szkół licealnych, gimnazjalnych i podstawowych, które przystąpiły do projektu – powiedział Marcin Prus. – Najbliższe miesiące powinny przynieść wzrost siatkarskich akademii w szkołach podstawowych z istniejących w Polsce już ponad 100 ośrodków do około 450.
Jak podkreśla Marcin Prus najlepszym sposobem zainteresowania siatkówką najmłodszych jest praktyczne przekazanie wiedzy. – Najpierw była rozmowa. Młodzi ludzi bardzo interesowali się naszą dyscypliną sportu, a przy tym zaimponowali mi ogromną wiedzą na temat siatkówki – powiedział. – Następnie były zajęcia praktyczne. Ich uczestnicy z wielką chęcią wykonywali ćwiczenia.

Młoda Liga: Przed nami 16.kolejka Młodej Ligi

W najbliższą sobotę czternaście drużyn powalczy o kolejne ligowe punkty w 16.kolejce Młodej Ligi. Bardzo ciekawie zapowiada się mecz pomiędzy Asseco Resovią Rzeszów, która zajmuje czwarte miejsce w tabeli a wiceliderem rozgrywek – ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

image

Rozgrywki Młodej Ligi nie zwalniają tempa. W najbliższą sobotę zespoły powalczą o kolejne ligowe punkty. Po 15.kolejce rozgrywek liderem pozostała drużyna Transferu Bydgoszcz, a kolejne miejsca zajmują odpowiednio ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i LOTOS Trefl Gdańsk.
Jedno z ciekawszych spotkanie zostanie rozegrane w Rzeszowie. Gospodarze bowiem przed własną publicznością podejmą wicelidera rozgrywek – ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. W meczu pierwszej rundy lepsi okazali się podopieczni Rolanda Dembończyka, którzy zwyciężyli 3:1.
– Mecze z Resovią Rzeszów zawsze są ciężkie. W tabeli dzielną nas tylko cztery punkty, więc każda z drużyn będzie starała się z całych sił wygrać to spotkanie – podkreśla Maciej Polański, środkowy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.
W tegorocznych rozgrywkach bardzo dobrze prezentują się również zawodnicy Cuprum Lubin, beniaminka ligi którzy aktualnie zajmują siódme miejsce w tabeli i jak zgodnie podkreślają – nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Ich kolejnym rywalem będzie Indykpol AZS Olsztyn.
– Na pewno będzie to ciekawy mecz. Podejdziemy do tego spotkania tak jak do każdego innego, czyli nie myśląc, że jest ono bardzo ważne. Dla nas każdy mecz jest ważny i na pewno będziemy walczyć na sto procent swoich możliwości. Tym bardziej, że pierwszy mecz z tą drużyną nam kompletnie nie wyszedł, więc mamy „rachunki do wyrównania” – zapowiada Mateusz Bogus, środkowy Cuprum Lubin.

PlusLiga: Przed nami 20. kolejka fazy zasadniczej

image

Przed nami mecze 20. kolejki PlusLigi. Jastrzębski Węgiel podejmie w sobotę Indykpol AZS Olsztyn.

Goście w ostatnim spotkaniu niespodziewanie pokonali we własnej hali wicemistrza kraju, Asseco Resovią Rzeszów. Stało się tak już pod wodzą nowego szkoleniowca zespołu z Warmii i Mazur, Włocha Andrei Gardiniego.
Gospodarze ze spokojem podchodzą do najbliższego pojedynku. – Myślę, że musimy wygrać. Zrobić wszystko, by rozstrzygnąć to spotkanie na własną korzyść. Tak jak każdy mecz do końca sezonu. Ale musimy uważać, bo jak widzieliśmy w zeszłym tygodniu Olsztyn wygrał z Resovią. To o czymś świadczy. Trzeba poważnie podejść do tego meczu, być skoncentrowani na własnej grze, zagrać na maksimum naszych możliwości. W ten sposób możemy zgarnąć komplet punktów – uważa Guillaume Quesque, przyjmujący Jastrzębskiego Węgla.
W dwóch tegorocznych spotkaniach ligowych jastrzębianie sięgnęli pełną pulę. – Jeśli będziemy grać o każdy punkt, walczyć tak jak w starciu z ZAKSĄ, możemy pokusić się o pełną pulę. Ale musimy pamiętać, że w Olsztynie straciliśmy punkty. AZS to dobra drużyna, nie będą mieli nic do stracenia, zapewne będą chcieli nas pokonać – dodaje Alen Pajenk, środkowy bloku pomarańczowej drużyny.
Początek sobotniego meczu o godzinie 17:00.
Bilety w cenie 30 złotych będą dostępne w kasie Hali Widowisko-Sportowej (Al. Jana Pawła II 6) na dwie przed rozpoczęciem spotkania, czyli od 15:00.

ORLEN Liga: Zagrają w Rzeszowie między meczami Pucharu CEV

W niezwykle intensywnym miesiącu rozgrywek Atomówki przystąpią w sobotę o 20:30 do kolejnego ligowego pojedynku. Tym razem naprzeciwko nich staną zawodniczki beniaminka ORLEN Ligi, Developresu SkyRes Rzeszów.

image

Mecz z rzeszowiankami jest spotkaniem, które sopocianki rozegrają pomiędzy dwoma arcyważnymi spotkaniami w Pucharze CEV. W minioną środę PGE Atom Trefl przegrał w Treviso 1:3 z Prosecco Doc-Imoco Conegliano, a już w najbliższy czwartek będzie miał okazję do rewanżu w gdańsko-sopockiej ERGO ARENIE. Mimo tego sopocianki nie zamierzają odpuszczać tego spotkania.
– Żadna z nas nie patrzy na to, aby się oszczędzać. Jedziemy do Rzeszowa zrobić swoje i wygrać to spotkanie – mówi krótko i zwięźle kapitan sopocianek, Izabela Bełcik.
Jakim składem wybiegną na to spotkanie sopocianki? Tego jeszcze nie wiadomo. Nic nie wskazuje jednak na rewolucje w składzie zespołu Lorenzo Micellego.
– Chcemy zagrać ten mecz na stałym dobrym poziomie, aby z jednej strony nie stracić meczowej koncentracji, z drugiej cały czas doskonalić naszą siatkówkę. Dziewczyny muszą w tym spotkaniu wyjść na boisko i od początku narzucić rywalkom swój styl gry, „przycisnąć” rzeszowianki najszybciej, jak tylko się da – wyjaśnia trener Micelli.
Po powrocie z południa Polski, Atomówki skupią się już wyłącznie na spotkaniu z Prosecco Doc-Imoco. To bardzo intensywny czas dla zespołu, ale nikt w drużynie nie narzeka na zmęczenie.
– Nie muszę mówić, że dla nas to trudny czas. Wyjechaliśmy z Polski w poniedziałek, wrócimy do domu tydzień później i mamy kolejne bardzo ważne mecze przed sobą. Widzę jednak, że dziewczyny trzymają się dobrze, są skoncentrowane i gotowe, aby wypełniać założenia i cele, jakie sobie obieramy – zapewnia szkoleniowiec sopocianek.
PGE Atom Trefl Sopot po sobotnim meczu 16. kolejki w Rzeszowie (20:30) zagra spotkanie rewanżowe Pucharu CEV w czwartek, 22 stycznia, o 20:30 w ERGO ARENIE.