FIVB MŚ POLSKA 2014: prezentacja Pucharu Świata we Wrocławiu

clip_image001

Wrocławska hala „Orbita” była drugim etapem turnee pucharu zdobytego przez biało-czerwonych w FIVB Mistrzostwach Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn Polska 2014.
W niedzielę na tym obiekcie rozegrany został mecz ORLEN Ligi, w którym Impel Wrocław pokonał Polski Cukier Muszyniankę Muszynę 3:1. Trofeum można było zobaczyć z bliska, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Puchar został wystawiony godzinę przed meczem. Dostępny był dla kibiców także po spotkaniu. Prezentacji towarzyszyły okolicznościowe konkursy i zabawy.
– W czasie pobytu na Dolnym Śląsku Puchar Świata odwiedzi jeszcze stolicę regionu. Będzie m.in. obecny na terenie Alademii Wychowania Fizycznego w czasie turnieju dzieci. Trofeum będzie można również zobaczyć m.in. w Środzie Śląskiej, Złotorii, Miliczu i Świdnicy – powiedział prezes Dolnośląskiego Związku Piłki Siatkowej, Mirosław Wachowiak.

PlusLiga: WAR–KED

clip_image002

W spotkaniu 22. Kolejki PlusLigi siatkarze Politechniki Warszawskiej ulegli we własnej hali ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle 1:3. Najlepszym zawodnikiem spotkania został holenderski przyjmujący, Dick Kooy.

Jeszcze przed sobotnim spotkaniem na kibiców w Stolicy (których w Arenie Ursynów stawiło się 2200) czekało wiele atrakcji. Efektowna prezentacja obu zespołów przy wyłączonych światłach i sztucznym dymie, przypominająca tę z Mistrzostw Świata 2014, piłki z podpisami latające w trybuny oraz losowanie szczęśliwca, który poleci na tygodniowe wczasy do Egiptu – to niektóre z atrakcji, które przygotowali dla sympatyków siatkówki działacze i sponsorzy z Warszawy.

clip_image004

W samym meczu prezentów już jednak nie było. Faworytem spotkania był zespół z Kędzierzyna, ale gospodarze nie zamierzali odpuszczać, zwłaszcza w obliczu problemów kadrowych jakie w ostatnich tygodniach trapiły ZAKSĘ. Jak się okazało, podopieczni Jakuba Bednaruka zdołali przeciwstawić się rywalowi tylko w drugim, wygranym do 21, secie. Pozostałe trzy partie padły łupem zespołu Sebastiana Świderskiego, a na dobrą sprawę, tylko w premierowej odsłonie przyszło to po większej walce.

W obliczu zwycięstwa Czarnych Radom nad Jastrzębskim Węglem 3:0, stołeczni „Inżynierowie” tracą już do ósmego miejsca (które zajmują właśnie „Wojskowi” z Radomia) 6 punktów w ligowej tabeli. Perspektywa awansu do czołowej ósemki po rundzie zasadniczej oddala się więc co raz bardziej od Politechniki…

AZS Politechnika Warszawska – ZAKSA Kędzierzyn Koźle 1:3 (23:25, 25:21, 15:25, 21:25)

Politechnika: Lipiński, Śliwka, Świrydowicz, Filip, Szalpuk, Lemański, Olenderek (libero) oraz Bieńkowski, Radomski, Strzeżek, Mordyl, Depowski

ZAKSA: Zagumny, Loh, Gladyr, Kooy, Van Dijk, Wiśniewski, Zatorski (libero) oraz Abdel-Aziz, Witczak, Rejno, Zapłacki

Sędziowie: Maciej Kolendowski, Tomasz Flis

Protokół elektroniczny: Wojciech Głód

Komisarz: Andrzej Wołkowycki

Kwalifikator: Władysław Pałaszewski

WOJCIECH GŁÓD

ORLEN Liga: Pogrom nad morzem

clip_image001

Na inaugurację 18. kolejki spotkań ORLEN Ligi Atom Trefl Sopot gładko pokonał BKS Aluprof Bielsko-Biała 3:0 (25:15, 25:14, 25:12). MVP: Charlotte Leys.

Spotkanie BKS Aluprof z PGE Atomem Treflem miało być meczem pełnym walki i pięknych akcji z obu stron. Bielszczanki zapowiadały walkę o każdy punkt, tym bardziej, że chciały zrehabilitować się za słaby występ przeciwko Impelowi Wrocław. Sopocianki opromienione awansem do ćwierćfinału Pucharu CEV również nie zamierzały tanio sprzedać skóry, a to zapowiadało ciekawe widowisko. Niestety na zapowiedziach się skończyło, a mecz z PGE Atomem Treflem potwierdził, że BKS Aluprof dopadł mocny kryzys.

Pierwszą partię lepiej rozpoczęły bielszczanki, które prowadziły 3:1 i 6:3. Niestety słabe przyjęcie BKS Aluprof i czujny blok sopocianek sprawiły, że PGE Atom Trefl zdobył pięć punktów z rzędu i wyszedł na prowadzenie 9:6. W dalszej części seta rozkręciła się Katarzyna Zaroślińska, która początek miała bardzo słaby, jednak to głównie dzięki jej dobrej grze PGE Atom Trefl na drugiej przerwie technicznej prowadził 16:11. W tym czasie na boisku nie było już Heike Beier, którą zastąpiła Koleta Łyszkiewicz. Chwilę później pojawiły się również Dorota Wilk i Karolina Piśla, a bielszczanki ze stanu 12:20 zdobyły trzy kolejne punkty. Jak się później okazało, były to ostatnie punkty BKS Aluprof w tym secie, bo sopocianki przy sporej „pomocy” bielskich siatkarek zdobyły pięć oczek z rzędu i wygrały 25:15.

W drugim secie znów tylko początek był wyrównany. Bielszczanki grały już z Heleną Horką w przyjęciu i Natalią Bamber-Laskowską w ataku. Na pierwszej przerwie technicznej PGE Atom Trefl prowadził tylko 8:6. Kolejne akcje częściej wygrywały jednak gospodynie i na drugim czasie ich przewaga wzrosła już do siedmiu punktów (16:9). Znów na boisku w miejsce Heike Beier pojawiła się Koleta Łyszkiewicz, ale niewiele to wniosło do gry. Bielszczanki fatalnie przyjmowały przez co nie mogły skutecznie atakować. Efektem tego było szybkie zyskanie przewagi przez gospodynie i wygrana w secie 25:14.

Trzeci set był podobny do dwóch poprzednich. Trener Leszek Rus rotował składem, ale żadne ustawienie nie przynosiło spodziewanych rezultatów. Sopocianki grały na swoim wysokim poziomie, a bielskie siatkarki wciąż popełniały sporo błędów. Sopocianki przez cały mecz świetnie blokowały i wykorzystywały kontrataki. PGE Atom Trefl wygrał trzecią partię 25:12 i cały mecz 3:0.

Po 0:3 z Impelem Wrocław wydawało się, że bielskie siatkarki gorzej zagrać nie mogą. Niestety mecz z PGE Atomem Treflem w bielskim wykonaniu był jeszcze słabszy. To właśnie spotkanie z sopociankami przejęło od meczu z Impelem, miano najsłabszego w sezonie w wykonaniu BKS Aluprof. W Bielsku-Białej przeciw wrocławiankom podopieczne Leszka Rusa zdobyły łącznie 54 punkty. Podczas potyczki z PGE Atomem Treflem zaledwie 41…

PGE Atom Trefl: Bełcik, Leys, Cooper, Kaczorowska, Efimienko, Zaroślinska, Durajczyk (libero)

BKS Aluprof: Horka, Lis, Strózik, Trojan, Muhlsteinova, Beier, Wojtowicz (libero) oraz Łyszkiewicz, Wilk, Piśla, Bamber-Laskowska, Pelc

FIVB: Puchar Mistrzów Świata w hali Orbita

clip_image001

W niedzielę (1 lutego 2015) rozegrany zostanie mecz Orlen Ligi, w którym Impel Wrocław podejmie Polski Cukier Muszyniankę Muszynę. Tego dnia, również w Hali Orbita, zostanie wystawiony Puchar Mistrzów Świata, który rozpoczyna swoją podróż po Dolnym Śląsku.

Puchar, który 21 września nad głowę wzniósł w katowickim Spodku Michał Winiarski, od pewnego czasu jeździ po Polsce. Teraz jest na Dolnym Śląsku, a w niedzielę – w Orbicie, na meczu Orlen Ligi Impel Wrocław – Polski Cukier Muszynianka Muszyna. Będzie można go z bliska obejrzeć, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Zostanie wystawiony godzinę przed meczem. Dostępny będzie dla kibiców także po spotkaniu. Towarzyszyć mu będą okolicznościowe konkursy i zabawy.
Trofeum – wykonane specjalnie przed ubiegłorocznymi mistrzostwami w Polsce – mierzy 42,88 cm i waży dziewięć kilogramów. Puchar składa się z 12 elementów, symbolizujących każdego z zawodników w drużynie. Części te połączono bezszwowo w cylindryczny kształt, przedstawiający siatkarzy i ich rotację na boisku. Cały kształt ma wyrażać szybkość i elegancję siatkówki oraz siatkarskie wartości czystości, zaangażowania, siły, precyzji i współpracy. Podstawa pucharu jest niklowana, a jej prostota wyraża żywotność drużyny w początkowej fazie mistrzostw. Stopniowe przejście z niklu do złota – od podstawy do korony trofeum, ma wyobrażać wzrastającą pewność siebie zwycięskiej drużyny, która przechodzi przez kolejne fazy mistrzostw. Złota korona pucharu przedstawia ostateczne osiągnięcie tytułu Mistrzów Świata.
Na boisku będzie nie mniej ciekawie. Zawodniczki Impela Wrocław zmierzą się bowiem z wiceliderem tabeli Orlen Ligi. Po bardzo dobrym poniedziałkowym spotkaniu z BKS Aluprof Bielsko-Biała (wygrana bez straty seta) nadzieję kibiców na kolejną wygraną wrocławskiej drużyny są duże i przede wszystkim uzasadnione. W dobrej formie na pewno jest Joanna Kaczor, atakująca i kapitan zespołu. Gros punktów blokiem zdobywają obie środkowe – Agnieszka Kąkolewska oraz Monika Ptak. Warto dodać, że obie rozgrywające: Magdalena Gryka i Jenna Hagglund w ostatnich swoim meczach zanotowały bardzo dobre noty oraz zostały nagrodzone statuetkami MVP (najbardziej wartościowy zawodnik meczu).
Z drugiej strony siatki będzie jednak utytułowany zespół z Muszyny. W swoim składzie ma wiele reprezentantek Polski w różnych kategoriach wiekowych. Dzięki świetnej grze w pierwszej fazie Orlen Ligi jeszcze w zeszłej kolejce mogły być liderkami tabeli. Warunku- pokonanie Chemika Police- spełnić się nie udało. Muszynianki w meczu z Impelem będą chciały udowodnić, że porażka z Mistrzem Polski była tylko „wypadkiem przy pracy”.
Emocji zatem w niedzielne popołudnie nie zabraknie. Informacje na temat biletów można znaleźć na oficjalnej stronie klubu: impelwroclaw.pl. Początek meczu zaplanowano na godzinę 14:45.

PlusLiga: Atrakcje na meczu AZS PW – ZAKSA

clip_image001

Meczowi AZS Politechniki Warszawskiej i ZAKSY Kędzierzyn-Koźle towarzyszyć będzie efektowna oprawa. Władze stołecznego klubu po raz drugi w sezonie 2014/2015 postanowiły zorganizować wyjątkową prezentację drużyn połączoną ze spektaklem świateł.

– Zapraszamy do hali na 16.30. Bądźcie koniecznie – zachęca Marcin Bańcerowski, wiceprezes AZS Politechniki Warszawskiej S.A. – Fani, którzy byli na Torwarze na meczu naszej drużyny z PGE Skrą Bełchatów, wiedzą już, że warto w hali pojawić się wcześniej. Takiego show nie robi żaden inny klub w PlusLidze – mówi z dumą. – W spektaklu świateł udział wezmą również kibice. Znów za pomocą swoich telefonów komórkowych pomogą nam rozświetlić halę – dodaje z uśmiechem.
Stołeczny klub przygotował dla miłośników siatkówki jeszcze inne atrakcje. Każdy z zawodników, wychodząc na boisko podczas prezentacji, wyrzuci w trybuny piłkę ze swoim autografem. Dodatkowo jeden z kibiców z Areny Ursynów wyjdzie z voucherem na zimowy urlop w ciepłym kraju. Partner AZS Politechniki Warszawskiej – biuro podróży Neckermann Polska – przygotował bowiem niespodziankę. Do wygrania będzie wycieczka do Egiptu.
Mecz AZS Politechnika Warszawska – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle rozegrany zostanie w sobotę 31 stycznia. Pierwszy gwizdek zaplanowano na godz. 17.00. Bilety są jeszcze w sprzedaży, choć zainteresowanie nimi jest bardzo duże.

CEV: Kurek: Jestem szczęśliwy, że będę mógł zagrać przeciwko Skrze

clip_image001

Czuję dwie zupełnie odmienne emocje w środku. Z jednej strony jestem szczęśliwy, że będę mógł stanąć na przeciwko mojego byłego zespołu, z drugiej strony mam świadomość, że spotkamy bardzo silną drużynę – tam skomentował wynik losowania Bartosz Kurek.

W czwartkowy poranek poznaliśmy pary pierwszej rundy play-off Ligi Mistrzów. Wiadomo już, że PGE Skra Bełchatów zmierzy się na tym etapie z Cucine Lube Treia, najpierw na wyjeździe w terminie pomiędzy 10 a 12 lutego, a u siebie zagra rewanż pomiędzy 17 a 19 lutego. Dla jednego z zawodników włoskiego zespołu będzie to szczególna konfrontacja. Bartosz Kurek, bo to o nim mowa, w latach 2008 – 2012 bronił barw bełchatowskiego klubu. – Czuję dwie zupełnie odmienne emocje w środku – przyznał polski przyjmujący dla oficjalnej strony klubowej – Z jednej strony jestem szczęśliwy, że będę mógł stanąć na przeciwko mojego byłego zespołu i powrócić do miejsca, w którym spędziłem cztery niesamowite lata, z drugiej strony mam świadomość, że spotkamy bardzo silną drużynę i będziemy musieli zagrać na najwyższym poziomie, na 200%, by spróbować wygrać. To będzie jednak przyjemność wyjść na boisko w tych meczach, przed naszą wspaniałą publicznością w Pala Citanova w pierwszym meczu i potem w rewanżu przed tysiącami osób, które jak zwykle wypełnią halę w Bełchatowie – stwierdził zawodnik Lube. Dodał jednak, że na tę chwilę jednak najważniejsze są rozgrywki Serie A. – Teraz myślimy o meczach w lidze włoskiej, potem dopiero zaczniemy się przygotowywać do potyczki ze Skrą, jedną z najlepszych drużyn w tej chwili na świecie – zakończył swoją wypowiedźBartosz Kurek.

Także trener zespołu z Treii zdaje sobie sprawę, że przed jego podopiecznymi niełatwe zadanie. Lube jest w takiej sytuacji poniekąd na własne życzenie, bowiem awansowało z drugiego miejsca w grupie, nie będąc do ostatniej kolejki fazy grupowej pewne, czy awansuje. Dopiero wygrana nad Fenerbahce 3:0 i porażka Antwerpii z Innsbruckiem, dały włoskiej ekipie awans. – Zagramy z niezwykle mocną drużyną jaką jest Bełchatów, aktualnym mistrzem Polski i nie mogło być inaczej biorąc pod uwagę fakt, że będziemy musieli się zmierzyć z jedną z drużyn, które wygrały swoje grupy. Co więcej, oprócz przeszkody jaką stanowi wysoki poziom rywala, będziemy musieli także zmierzyć się z niebezpieczeństwem jakie niesie ze sobą granie rewanżu na wyjeździe – przyznał Alberto Giuliani.

Jednak szkoleniowiec nie traci nadziei na korzystny rezultat konfrontacji ze Skrą. – Mam jednak dużo wiary, jeżeli chodzi o to wyzwanie w play-off Ligi Mistrzów, zaczęliśmy proces regeneracji wszystkich naszych zawodników i mamy nadzieję, że osiągniemy szczyt formy na najważniejsze europejskie wyzwanie za dwa tygodnie –zapowiedział. Włoch podkreślił, że gra w naszym kraju będzie bardzo miłym doświadczeniem, przede wszystkim ze względu na fantastycznych polskich kibiców. – Poza tym chciałbym dodać, że to będzie przyjemność powrócić do Polski i grać tutaj. Osobiście byłem w halach podczas mistrzostw świata w 2014 roku i zawsze publiczność była liczna, pełna pasji i znająca się na dyscyplinie. Czekają nas więc dwa piękne spotkania – podkreślił Alberto Giuliani.

Młoda Liga Kobiet: Rzeszów–Muszyna

W sobotę Developers SkyRes V LO Rzeszów przed własną publicznością zmierzy się z Polskim Cukrem Muszynianką Muszyna w ramach czwartej kolejki drugiej fazy rozgrywek Młodej Ligi Kobiet. Początek spotkania o godzinie 13.00.

W ostatnim meczu rzeszowianki pokonały na wyjeździe Impel Wrocław 3:1. Dla zespołu gości było to pierwsze zwycięstwo w rundzie finałowej. Liderką Developersu we wspominanym meczu była Aleksandra Kazała, która została wybrana najlepszą zawodniczką spotkania.
Polski Cukier Muszynianka Muszyna do tej pory rozegrał tylko jeden mecz, ponieważ terminy dwóch meczów zostały przełożone (Polski Cukier Muszynianka Muszyna – SK bank Legionovia Legionowo 8.03.2015) i (Chemik Police – Polski Cukier Muszynianka Muszyna 19.02.2015).
Aktualnie podopieczne Zbigniewa Barszcza zajmują piąte miejsce w tabeli, a zawodniczki z Muszyny szóste. Tym samym można się spodziewać wyrównanego i zarazem zaciętego meczu. Sobotnie spotkanie zostanie rozegrane w hali V LO w Rzeszowie, przy ulicy Hetmańskiej 38.

CEV: Michał Superplak: to wydarzenie zostanie w mojej pamięci na lata

clip_image001

Michał Superlak w ostatnich dniach wspierał drużynę seniorów ZAKSY Kędzierzyn-Koźle w rozgrywkach Pucharu CEV. – Na pewno było to wydarzenie, które zostanie w mojej pamięci do końca życia. Cieszę się, że udało mi się w jakimś stopniu pomóc zespołowi – wyznał środkowy kędzierzyńskiej ZAKSY.

młodalijga.pl: W ostatnich dwóch kolejkach Młodej Ligi odnieśliście jedno zwycięstwo i jedną porażkę. Jak oceniasz te spotkania?
Michał Superlak: W pierwszym meczu nie zagraliśmy na swoim normalnym poziomie. Popełniliśmy bardzo dużo błędów w polu serwisowym przez co, mecz był bardzo nierówny. Muszę przyznać, że w drugim meczu było widać, że drużyny po obu stronach siatki są zmęczone. Mecz również był nierówny, co można było zauważyć nawet po wyniku.
– Który z meczów był trudniejszy? Ten sobotni czy niedzielny?
– Myślę, że oba były trudne. Drużyny z Gdańska i Olsztyna prezentują podobny, a zarazem wysoki poziom.
– Aktualnie zajmujecie trzecie miejsce w tabeli. Chyba możecie być zadowoleni z takiego wyniku?
– Oczywiście, że tak. Przed play offami chcemy zajmować miejsce w czołówce i na razie ten plan realizujemy.
– Czy trener Dembończyk przed rozpoczęciem sezonu postawił przed wami konkretny cel do zrealizowania?
– Chcemy zagrać w finale Młodej Ligi i jest to nasz cel w tym roku.
– W ostatnim czasie miałeś szansę zagrać w pierwszym zespole ZAKSY i to w dodatku w rozgrywkach Pucharu CEV. Jak wrażenia?
– Na pewno było to wydarzenie, które zostanie w mojej pamięci do końca życia. Cieszę się, że udało mi się w jakimś stopniu pomóc zespołowi.
– Jak rozpoczęła się twoja przygoda z siatkówką?
– Siatkówka od zawsze była u nas w domu jednym z głównych tematów rozmów, więc z biegiem czasu sam chciałem spróbować gry w siatkówkę. Spróbowałem, spodobało mi się i tak już zostało.
– A jak to się stało, że trafiłeś do drużyny ZAKSY Kędzierzyn-Koźle?
– Po roku spędzonym w Lubinie zdecydowałem się na zmianę klubu. Wcześniej znałem już trenera Michała Chadałę i wiedziałem, że jest to trener który na pewno nauczy mnie czegoś nowego. W związku z tym zdecydowałem się przyjechać na testy do Kędzierzyna, a następnie podpisałem kontrakt.
– Dla ciebie to już drugi sezon gry w Młodej Ligi. Jak oceniasz pomysł tych rozgrywek?
– Sam pomysł jest jak najbardziej trafiony. Szkoda tylko, że nie wszystkie drużyny traktują te rozgrywki poważnie.

CEV: Cucine Lube Treia w Atlas Arenie

clip_image001

– Zachowuję umiarkowany optymizm i uważam, że nie wylosowaliśmy źle. Rywal jest w naszym zasięgu. Boisko wszystko jednak zweryfikuje – powiedział tuż po losowaniu pierwszej rundy play-off Ligi Mistrzów prezes PGE Skry Bełchatów Konrad Piechocki. Bełchatowianie zmierzą się z mistrzem Włoch Cucine Lube Treia.

– Po losowaniu można mieć mieszane uczucia. Z jednej strony w pierwszej rundzie trafiamy chyba na najmocniejszy zespół z tego koszyka. Na pewno jest to bardzo wymagający przeciwnik. Z drugiej strony można powiedzieć, że jest to wymarzony przeciwnik pod względem marketingowym. W składzie z Polakiem Bartoszem Kurkiem jest to gwarancja pełnej frekwencji i dużych emocji sportowych. W dalszym etapie zwycięzca tego dwumeczu trafia na zwycięzcę pary Perugia – Jastrzębie. Czekają nas takie polsko-włoskie pojedynki. Jak już wspomniałem sportowo jak i marketingowo jest to bardzo atrakcyjny przeciwnik. Przy tak napiętym kalendarzu nie bez znaczenia jest też logistyka wyjazdów. Jako zarząd cieszymy się, że kosztowo, ale przede wszystkim logistycznie nie mamy dziś takiej informacji, że na 11 lutego musimy planować wylot np. do Nowosybirska. Jeżeli awansujemy do Final Four, który jak wiemy odbędzie się w Berlinie, to miło byłoby polecieć do stolicy Niemiec – komentuje Konrad Piechocki.
Gospodarzem pierwszego spotkania, które odbędzie się 11 lutego, będą Włosi. Rewanż zostanie rozegrany 19 lutego w Atlas Arenie o godz. 18.

CEV: Chemik najlepszy w grupie

Ostatnie spotkanie w fazie grupowej ligi mistrzyń Chemik Police rozegrał w Baku. Wygrana Polic dała im pierwsze miejsce w grupie czy zapewniły sobie awans do dalszej fazy rozgrywek.

Spotkanie rozpoczęły ciekawe i długie wymiany – oba zespoły świetnie ustawiały się w obronie i miały kłopoty ze skończeniem ataków. Gra punkt za punkt trwała do stanu 6:6, kiedy to na zagrywce stanęła Foluke Akinradewo i dwukrotnie trudnymi zagrywkami wymusiła błędy w przyjęciu w szeregach policzanek (8:6). Polska ekipa odrobiła straty atakami oraz punktowymi serwisami Any Bjelicy (12:11). Drugi bieg w polu serwisowym włączyła Katarzyna Skowrońska-Dolata notując trzy asy serwisowe (16:14). Gdy tylko policzanki poprawiły element przyjęcia, od razu wynik odwrócił się na ich korzyść. W kontrataku dobrze spisywała się Anna Werblińska, a to dało trzy oczka przewagi Chemikowi Police. Końcówka seta była emocjonująca, dzięki ciekawym wymianom i mocnym atakom z obu stron siatki. Lepsze w grze na przewagi okazały się policzanki, a seta zakończył blok Werblińskiej na Skowrońskiej-Dolacie (27:25).

Drugi set rozpoczął się od prowadzenia 5:1 Rabity Baku. Stało się to za sprawą niekończonych ataków policzanek i lepszego bloku Rabity. Przyjezdne szybko zniwelowały tę różnicę również odpłacając się udanymi blokami na skrzydłowych drużyny z Baku. Pierwsza przerwa techniczna nastąpiła po kiwce Francesci Ferretti (8:6). Kolejne błędy w przyjęciu Małgorzaty Glinki-Mogentale zmusiły trenera Giuseppe Cuccariniego do zmian personalnych w składzie. Jednak i to nie pomogło w odzyskaniu rytmu gry z pierwszego seta i ta partia została zapisana na korzyść Baku (25:18).

Trzecia odsłona meczu rozpoczęła się od wyrównanej gry obu zespołów. Siatkarki Chemika Police notowały lepsze przyjęcie, co przenosiło się na skuteczniejsze akcje i stopniowo powiększały swoją przewagę. Pomimo zmian w Rabicie Baku, styl gry tego zespołu nie uległ poprawie – przyjmujące totalnie nie radziły sobie z zagrywkami polickich siatkarek. Polski zespół nie pozwolił odbudować się rywalowi i pewnie wygrał tę partię 25:16 po bloku Werblińskiej na Dorze Horvath.

Czwartego seta rozpoczęły zepsute zagrywki obu zespołów i gra pełna błędów. Jak się później okazało, była to kopia seta drugiego, gdzie Chemik nie potrafił dorównać Rabicie w żadnym elemencie gry. Po drugiej przerwie technicznej przewaga gospodyń zaczęła wzrastać, ponieważ policzanki zaczęły gubić się w przyjęciu i straciły skuteczność na siatce. Po stronie Rabity świetnie grała Skowrońska-Dolata oraz Yoana Palacio.

Piąty set był wyrównany w pierwszych akcjach. Im bliżej było do zmiany stron, tym lepiej grał jednak policki zespół, który więcej piłek dotykał w bloku i był skuteczniejszy w kontrze. Wiele zamieszania w szeregach przyjezdnych wywołały ponownie zagrywki Skowrońskiej-Dolaty, jednak nie utrzymała się ona długo w polu serwisowym. Świetne akcje z udziałem Serbek dały Chemikowi prowadzenie 12-9, którego nie oddały już do końca spotkania. Zwycięstwem zapewniły sobie awans do fazy play-off z pierwszego miejsca w grupie.

Rabita Baku – Chemik Police 2:3 (25:27, 25:18, 16:25, 25:16, 10:15)

Rabita Baku: Feretti – 3, Salas Rosel – 1, Dixon – 11, Skowrońska-Dolata – 30, Cruz – 7,  Akinradewo – 16,  oraz Castello (l), Tomkom, Placido Mendoza – 10, Horvath – 5.

Chemik Police: Werblińska -15, Veljković – 15, Bjelica – 22, Glinka-Mogentale – 15, Bednarek-Kasza – 9, Ognjenović – 7 oraz Zenik (l),  Malagurski – 1, Jagieło, Kowalińska – 2.

MS