CEV: Marcin Możdżonek: wziąć rewanż za ubiegłoroczną porażkę

clip_image001

Jutro rozpocznie się faza play-off Ligi Mistrzów, a w niej wiele ciekawych spotkań. Już na tym etapie rozgrywek zmierzą się ze sobą ubiegłoroczni finaliści – Halkbank Ankara oraz Biełogorie Biełgorod. – Ten mecz będzie doskonałą okazją do wzięcia rewanżu na rosyjskim zespole za porażkę rok temu w finale Ligi Mistrzów – przyznał Marcin Możdżonek.

Już w fazie play-off Ligi Mistrzów los zetknął ze sobą ubiegłorocznych finalistów tych rozgrywek – Halkbank Ankara oraz Biełogorie Biełgorod. Rok temu w bezpośredniej konfrontacji lepsi okazali się być podopieczni Giennadija Szypulina, którzy pokonali turecki zespół w czterech setach. – Na pewno będziemy chcieli wziąć rewanż za ubiegłoroczną porażkę – przyznał Faik Samed Günes, środkowy Halkbanku Ankara, który doskonale pamięta mecz z Biełogorie z ubiegłorocznych rozgrywek. – Zdajemy sobie sprawę z tego, że już na tym etapie Ligi Mistrzów przyszło nam zmierzyć się z bardzo silnym przeciwnikiem, ale my również mamy swoje atuty. W tegorocznych rozgrywkach europejskich jak dotąd przegraliśmy tylko jedno spotkanie. W naszym zespole jest kilku światowej klasy zawodników i razem tworzymy zgraną ekipę – dodał turecki siatkarz.

W podobnym tonie wypowiada się Marcin Możdżonek, który do klubu dołączył w tym sezonie. – Ten mecz będzie doskonałą okazją do wzięcia rewanżu na rosyjskim zespole za porażkę rok temu. Teraz wszystko może wyglądać zupełnie inaczej. Zdaję sobie sprawę z tego, że pokonanie Biełgorie będzie trudnym zadaniem, ale wierzę, że jesteśmy w stanie to zrobić. Na pewno będzie to świetne spotkanie – stwierdził polski blokujący.  Na co szczególnie muszą zwracać uwagę podopieczni Lorenzo Bernardiego? – Rosyjski zespół słynie ze swojego mocnego serwisu. Jeżeli zagrywają dobrze, to pozostałe elementy również doskonale u nich funkcjonują. Jeżeli uda nam się utrzymać przyjęcie na wysokim poziomie, to będziemy w stanie prowadzić z nimi wyrównaną walkę. Musimy również zagrać świetnie w bloku, bo jeżeli Rosjanie zostaną przez nas kilka razy zatrzymani na siatce, to zaczną popełniać więcej błędów – dodał Możdżonek.
Pierwszy mecz obu zespołów odbędzie się już jutro w Ankarze, a rewanż tydzień później w Biełgorodzie. W środę rundę play-off rozpoczną polskie zespoły.  Asseco Resovia Rzeszów zagra na wyjeździe z VfB Friedrichshafen, a Cucine Lube Treia podejmie PGE Skrę Bełchatów. W czwartek  na parkiet wybiegną zawodnicy Jastrzębskiego Węgla, który podejmą u siebie Sir Safety Perugia.

ORLEN Liga: podsumowanie 19 kolejki

clip_image002

Na inaugurację 19. kolejki w Orlen Lidze siatkarki Atomu Trefla Sopot pokonały na wyjeździe drużynę Muszynianki Muszyna. W pierwszych dwóch setach piątkowego spotkania bez wątpienia królowały sopocianki. Dopiero w trzeciej partii obudziły się siatkarki z Muszyny. Zawodniczki Bogdana Serwińskiego podkręciły tempo gry, a przyjezdne z kolei sprawiały wrażenie, jakby mecz zakończył się po dwóch pierwszych setach. Czwarta partia była najbardziej i wyrównana, i falowana. Obie drużyny wypracowywały sobie przewagę, po chwili ją tracąc. Dopiero w końcówce więcej cierpliwości wykazały Sopocianki wygrywając set i cały mecz.

Muszynianka Muszyna – Atom Trefl Sopot 1:3 (18:25, 21:25, 25:16, 23:25)

Muszynianka: Carter, Różycka, Wojcieska, Radenković, Kurnikowska, Plchotova, Maj-Erwardt (libero) oraz Gierak, Ciaszkiewicz-Lach, Sosnowska i Hatala
Atom: Leys, Bełcik, Miros, Efimienko, Cooper, Kaczorowska, Durajczyk (libero) oraz McClendon, Kaczmar, Fonoimoana i Zaroślińska

W meczu Nafty Piła z Pałacem Bydgoszcz lepsze okazały się gospodynie. Początek spotkania należał do przyjezdnych. Bardzo dobrą partię rozgrywała Małgorzata Skorupa, która bardzo pewnie kończyła dogrywane jej piłki. Przy stanie 14:14 ekipa z grodu nad Brdą przepuściła kolejny szturm, którego zespół z Piły nie był w stanie przetrzymać. W szeregach miejscowych zaczęły mnożyć się błędy, co było tylko wodą na młyn dla ekipy Adama Grabowskiego. Od drugiego seta na parkiecie dominowały już tylko Pilanki i po dziesięciu porażkach z rzędu Nafta Piła odniosła trzecie zwycięstwo w lidze.

PGNiG Nafta Piła  – Pałac Bydgoszcz  3:1 (21:25, 25:19, 25:19, 25:17)
Nafta:
Konieczna, Krawulska, Raczyńska, Stencel, Wawrzyniak, Jarmoc, Pauliukouskaya (libero) oraz Archangielska, Milovic, Skorupka.

Pałac: Misiuna, Twardowska, Dybek, Fojucik, Biedziak, Skorupa, Korabiec (libero) oraz Polak, Nowakowska, Śmieszek, Bałdyga.

clip_image004
Pierwsze akcje meczu, podobnie jak i późniejsze wydarzenia na parkiecie w hali w Legionowie, przebiegały pod dyktando siatkarek Chemika Police. W drugiej partii przewaga Chemika Police była jeszcze bardziej widoczna. Skuteczność w ataku poprawiła Ana Bjelica, Anna Werblińska dwa punkty po blokach. Trzeci set był już tylko formalnością, a kwestią otwartą pozostawał jedynie rozmiar porażki gospodyń w tej partii. Po własnych akcjach zdobyły 10 punktów, 4 po błędach rywalek.

SK bank Legionovia Legionowo – Chemik Police 0:3 (19:25, 18:25, 14:25)

Legionowo: Wójcik, Połeć, Smarzek, Paszek, Thibeault, Bechis oraz Wysocka (l), Bociek, Chojnacka, Szymańska, Gajewska.

Police: Rabka, Werblińska, Veljković, Bjelica, Glinka-Mogentale, Bednarek-Kasza oraz Zenik (l), Jagieło, Kowalińska.

clip_image006

Siatkarki z Ostrowca Świętokrzyskiego wygrały 3:1 z Developresem Rzeszów tym samym zachowując swoje szanse na zajęcie ósmego miejsca po rundzie zasadniczej, do którego tracą już tylko jeden punkt. Jedynie pierwsza i trzecia partia były zacięte, walka toczyła się punkt za punkt, a secie drugim i trzecim Developres nie miał argumentów, aby powalczyć z KSZO.

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Developres Rzeszów 3:1 (25:23, 25:18, 23:25, 25:17)
KSZO: Brojek, Ganszczyk, Bawoł, Wójcik, Kuligowska, Goodfrey, Nowakowska (libero) oraz Grzelak, Wasiliewa i Stefańska
Developres: Nowakowska, Hawryła, Śliwińska, Budzoń, Szeremeta, Mucha, Borek (libero) oraz Kazała, K. Filipowicz i Głaz

clip_image008

W łódzkiej Atlas Arenie doszło do podziału punktów po bardzo wyrównanym spotkaniu. Ostatecznie lepsze okazały się Budowlane Łódź, pokonując Impel Wrocław. Już w ostatniej kolejce Budowane udowodniły, że są w formie, urywając punkty mistrzyniom Polski. W meczu w wicemistrzyniami trener Tore Aleksandersen próbował wszystkich możliwych rozwiązań. Najciekawszy był set drugi, gdzie łodzianki nie wykorzystały dwóch piłek setowych i partia toczyła się na przewagi, którą asem serwisowym zakończyła Kąkolewska (31:29).

Budowlani Łódź – Impel Wrocław 3:2 (25:19, 29:31, 20:25, 25:16, 15:11)

Budowlani: Śliwa, Polańska, Ściurka, Popović, Pycia, Sieczka, Courtois (libero) oraz Pacak, Kajzer, Skrzypkowska i Sikorska
Impel: Mroczkowska, Kąkolewska, Cutura, Kauffeldt, Gryka, Kaczor, Sawicka (libero) oraz Kwiatkowska, Grejman i Hagglund

clip_image010

Siatkarki BKS-u Aluprof Bielsko-Biała pokonały na własnym parkiecie Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza 3:1. Wygrywając z MKS-em Dąbrowa Górnicza podopieczne Leszka Rusa zwiększyły swoją przewagę nad dąbrowiankami w klasyfikacji ekstraklasy siatkarek. Obydwa zespoły popisywały się w grze defensywnej, wyprowadzając następnie punktowe

kontrataki. Pierwsze dwie partie padły łupem Aluprofu. W trzecim wkradło się trochę dekoncentracji, co pozwoliło rozwinąć skrzydła drużynie z Dąbrowy.  Dobrze funkcjonował każdy z elementów, którym drużyna przyjezdna punktowała przeciwniczki. Dopiero w czwartej partii gospodynie poprawiły szwankujące elementy i mogły cieszyć się ze zwycięstwa

BKS Aluprof Bielsko-Biała – Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza 3:1 (25:20, 25:22, 22:25, 25:20)

BKS: Muhlsteinova, Beier, Trojan, Bamber-Laskowska, Strózik, Lis, Wojtowicz (libero) oraz Łyszkiewicz, Pelc, Horka.

MKS: Cemberci, Mancuso, Dziękiewicz, Konieczna, Staniucha-Szczurek, Sobolska, Strasz (libero) oraz Kaliszuk.

Zdjęcia: strony drużyn, sportowefakty.pl

/MS/

PlusLiga: Nikołaj Penczew: musiałem zaryzykować

clip_image001

Kluczową postacią sobotniego pojedynku Asseco Resovii z Lotosem Trefl Gdańsk był Nikołaj Penczew. Bułgarski przyjmujący (wybrany MVP meczu) w IV secie przy stanie 23:24 popisał się serią skutecznych zagrywek i trzy punkty zostały w Rzeszowie.

– Właściwie przez cały mecz dobrze zagrywałem, a w tej końcówce czwartego seta przy przewadze Gdańska wiedziałem, że muszę zaryzykować. Udało mi się wtedy wykonać trzy dobre zagrywki, a dzięki temu wygraliśmy to spotkanie 3-1 i zgarnęliśmy komplet punktów. Cieszę się, że tak zagrywam i widać, że pewnie czuję się w tym elemencie – mówi Nikołaj Penczew, przyjmujący Asseco Resovii, który podobna serię zanotował w meczu z Jastrzębskim Węglem w początkowej fazie sezonu, kiedy również otrzymał statuetkę MVP. – Mogę się tylko cieszyć z tego, że jestem w stanie zaprezentować swoje atuty z tak mocnymi zespołami, jak Jastrzębie, czy Gdańsk. Mecze z tymi drużynami pokazują, jaką mamy formę i potencjał. Cały nasz zespół prezentuje się dobrze. Wiemy, że teraz wchodzimy w najważniejszy okres sezonu, bo gramy bardzo ważne mecze zarówno w PlusLidze, jak i w Lidze Mistrzów. Każdy z nas mocno trenuje i jesteśmy bardzo zmotywowani – mówi Penczew, którego zespół czeka teraz wyjazdowy pojedynek w Lidze Mistrzów z VfB Friedrichshafen. – Czeka nas trudny mecz. Mam nadzieję, że zagramy równie dobrze jak z Lotosem i wygramy.

PlusLiga: Szlagier kolejki Asseco Resovia Rzeszów – Lotos Trefl Gdańsk

W 24. kolejce PlusLigi Asseco Resovia Rzeszów podejmowała Lotos Trefl Gdańsk. Spotkanie okrzyknięte hitem kolejki zakończyło się wynikiem 3:1 dla gospodarzy, a bohaterem meczu został Nikołaj Penczew.

Partia otwierająca spotkanie rozpoczęła się od męskich wymian obu atakujących, które szybko straciły na efektywności. Już przed pierwsza przerwą techniczną atomowe atakiJochena Schoepsa oraz Murphy’ego Troya straciły swój blask w konfrontacji z blokiem rywala. W tym elemencie zdecydowanie lepiej radzili sobie goście, którzy bez problemu rozczytywali zamiary Fabiana Drzyzgi i choć bezpośrednio blokiem zdobyli zaledwie 3 punkty, to skutecznie utrudniali grę gospodarzom.

Wymiana punkt za punkt zakończyła się wraz z drugą przerwą techniczną, na którą po dwóch błędach własnych Mateusza Miki Resovia schodziła z dwoma oczkami przewagi. O przebiegu dalszych losów seta zadecydował zagraniczny duet przyjmujących wicemistrzów Polski – Marko Ivović oraz Nikołaj Penczew . Na szczególne wyróżnienie zasługuje drugi. Przy zagrywkach oraz kapitalnych kontrach Bułgara gospodarze wyszli na 6-punktową przewagę (20:14), co pozwoliło na bezproblemowe zakończenie partii korzystnym wynikiem (25:19).

W drugim secie szczęście zaczęło dopisywać graczom z Gdańska. Coraz lepiej wyglądała gra środkiem podopiecznych Andrei Anastasiego, która tak jak w pierwszej partii z reguły nie zawodziła, tak w drugiej stała się bezbłędna. Piłki rozgrywane przez Marco Falaschiego do Bartosza Gawryszewskiego pozwoliły na osiągnięcie najwyższej w secie przewagi Lotosu Trefl (11:7). Jednak szczęście bardzo szybko odwróciło się od gości, którzy przekonali się o wyzwaniu jakie niesie ze sobą utrzymanie przewagi w rzeszowskiej Hali Podpromie. Najpierw przy zagrywkach Piotra Nowakowskiego kolejno Nikołaja Penczewa, Pasy nie tyle odrobiły przewagę co odskoczyły na dwa punkty (18:16). Gorącą atmosferę w hali podgrzała niezrozumiała decyzja sprawiedliwych spotkania oraz szalejący przy linii bocznej włoski szkoleniowiec gości. Autowa zagrywka przyjmującego Mateusza Miki zamknęła wynik rywalizacji w drugim secie 22:25.

Efektywne otwarcie towarzyszyło kolejnej partii. Szczelnym podwójnym blokiem na na bułgarskiej sile w kontrze wicemistrzów Polski, Lotos Trefl Gdańsk otworzyli wynik czwartego seta. Zarówno młody Penczew jak i pozostali podkarpaccy zawodnicy stracili skuteczność w ataku, a ich domeną stała się fatalna gra w polu serwisowym, w której błąd gonił błąd. Z kolei po stronie gdańszczan świetnie spisującemu się Troyowi w kluczowych momentach zaczął pomagać kompletnie niewidoczny Sebastian Schwarz oraz Mateusz Mika. Mimo interwencji Kowala i wprowadzenia na plac boju Paula Lotmana, Lukasa Tichacka oraz Rafała Buszka rzeszowianie nie zdołali przeciwstawić się rozpędzającej gdańskiej ekipie 19:25.

Kapitalne zagrywki Nikołaja Penczewa pozwoliły rozstrzygnąć losy spotkania na korzyść Pasów

Siatkarze Anastasiego będący jeszcze na fali ostatniego seta, mocno otworzyli zmagania kolejnej partii (8:5). Pasom udało się ostudzić zapał przyjezdnych dopiero po wejściu w pole serwisowe podobnie jak w drugiej odsłonie duetu Nowakowski – Penczew. A po skutecznym ataku na kontrze Schoepsa, wiceliderzy PlusLigi przejęli kontrolę nad wynikiem (16:15). Po powrocie z drugiej przerwy technicznej zaostrzyła się rywalizacja. Gdy wydawało się, że nieporozumienie u gospodarzy po oddanej za darmo piłce od Schwarza przełamie wicemistrzów (22:24), Resovia w fantastyczny sposób wróciła do gry, a losy spotkania na korzyść podopiecznych Andrzeja Kowala rozstrzygnął okrzyknięty bohaterem meczu – Nikołaj Penczew.

Asseco Resovia Rzeszów – Lotos Trefl Gdańsk 3:1 (25:19, 25:22, 19:25, 26:24)

Resovia: Nowakowski, Ivović, Schoeps, Drzyzga, Penczew, Dryja, Ignaczak (libero) oraz Tichacek, Buszek, Lotman, Perłowski, Holmes

Trefl: Grzyb, Falaschi, Schwarz, Gawryszewski, Mika, Troy, Gacek (libero) oraz Schulz, Stępień

MVP: Nikołaj Penczew

ORLEN Liga: Magdalena Gryka

clip_image001

Magda Gryka coraz częściej pojawia się w pierwszej szóstce Impel Wrocław. Opowiedziała nam o swojej grze w Niemczech, marzeniach związanych z reprezentacją i o tym, jak czuje się we Wrocławiu.

Magda – powiedz przede wszystkim jak Twoje zdrowie? Masz już za sobą wszystkie badania?
Magdalena Gryka: Czuję się bardzo dobrze. Niedawno przeszłam ostatnie badania i mam nadzieję, że wyniki będą pozytywne. Ogólnie wszystko wygląda ok. i nie ma zastrzeżeń co do moich dalszych treningów. Od czasu do czasu mam bardzo podwyższone tętno, ale nie jest to groźne podczas meczów.
– Gdy zaczynał się sezon wielu ekspertów i dziennikarzy widziało w Tobie rezerwową, tymczasem teraz grasz najwięcej ze wszystkich rozgrywających.
– Sytuacja z trzema rozgrywającymi jest niecodzienna. Każda z nas na treningach musi dawać z siebie wszystko. Jeśli ty jesteś tą osobą, która wyszła w pierwszej szóstce, to wiesz, że twój wysiłek się opłacił. Nie wiem jednak, czy mogę nazwać siebie pierwszą rozgrywającą, bo przed każdym kolejnym meczem te karty się tasują. Za każdym razem cieszę się, że mogę grać, bo mecze i doping kibiców dają mi dużo satysfakcji i radości.
– W poprzednim sezonie byłaś raczej rezerwową. Jak podchodziłaś do tej roli?
– Jeśli masz 19 lat i przychodzisz do tak ambitnego i dobrego klubu jak Impel, to wiesz, że przede wszystkim musisz ciężko pracować na treningach, by być w ogóle zauważoną przez trenera i bardziej doświadczone koleżanki. Rola tej drugiej mi nie przeszkadzała, bo musiałam się dużo uczyć. Im trener widział w mojej grze więcej postępów, tym darzył mnie większym zaufaniem. Wiedziałam, że mam się przede wszystkim uczyć swojego rzemiosła przy tak doświadczonej siatkarce jak Frauke Dirickx.
– To trudny moment, gdy jako rezerwowa wchodzisz do drużyny?
– Oczywiście. Wiadomo, że gdy jesteś na ławce, to nie masz tak dużo praktyki meczowej i doświadczenia, jednak każda siatkarka z kwadratu dla rezerwowych zawsze czeka na swoją szansę.
– Dlaczego zdecydowałaś się przenieść do Wrocławia? To kwestia tego, że chciałaś grać w Polsce, w kraju, w którym się urodziłaś, czy może chciałaś pracować z trenerem Aleksandersenem?
– Złożyło się na to wiele czynników. Gdy dostałem ofertę z Wrocławia byłam bardzo szczęśliwa, bo wiedziałam, że przyjdzie mi grać w bardzo silnej lidze. Zdawałam sobie też sprawę, iż będę trenować pod okiem bardzo dobrego trenera, dzięki któremu dalej się rozwinę. Kropką nad „i” faktycznie stało się to, że dostanę szanse poznania kraju, w którym się urodziłam i gdzie nadal mieszka polska część mojej rodziny.
– Tore Aleksandersen to dobry szkoleniowiec dla młodych siatkarek?
– Gdy przyszłam do Wrocławia, to mieliśmy trochę ograniczone możliwości, bo w okresie przygotowawczym uczestniczyły na początku tylko cztery siatkarki (uśmiech; reszta była na zgrupowaniach kadry – przyp. JAK). W pierwszym tygodniu mojej pracy z Tore Aleksandersenem w ogóle nie miałem kontaktu z piłką. Trener uczył mnie pracy nóg przy rozegraniu i jak najlepiej ustawiać się pod piłką. Już w tym momencie wiedziałam, że to dobry szkoleniowiec dla młodych zawodniczek, ponieważ dużą wagę przywiązuje do techniki. W tym okresie naprawdę bardzo wiele się nauczyłam.
– Czujesz, że od kiedy grasz we Wrocławiu zrobiłaś postęp?
– Myślę, że moja gra pokazuje, że zrobiłam duży krok do przodu. Jeśli jesteś młodą siatkarką, to trudno powiedzieć, czy znalazłaś już swój styl. Jednak z meczu na mecz uczysz się, co jest skuteczne, a co mniej. Wtedy starasz się umocnić dobre strony i poprawić to, co złe.
– To nad czym musisz jeszcze pracować?
– Chciałabym jeszcze skuteczniej opanować taktykę. Stać się mózgiem i silnikiem napędowym drużyny (uśmiech).
– Zdobyłaś dwa wicemistrzostwa Niemiec z Dreznem. Byłaś wtedy bardzo młoda – jak wspominasz te medale?

– Dla mnie to były bardzo ważne momenty w seniorskiej karierze, bo jednocześnie pierwsze sezony w najwyższej lidze w kraju. Będę je miło wspominała. Z drugiej strony muszę powiedzieć, że dwa lata z rzędu zdobywać „tylko” srebrny medal, być tak blisko tytułu… To już nie jest takie przyjemne.
– A kto jest Twoim siatkarskim idolem?
– Kasia Skowrońska-Dolata. Czy może być inaczej? (uśmiech)
– Jaki siatkarski styl najbardziej lubisz? Włoszki? Azjatki?
– Najważniejsze jest, by cała drużyna grała z pasją, wkładała w mecz całe swoje serce i energię. To mogą być Włoszki, mogą być Azjatki – narodowość nie jest ważna. Najważniejszy według mnie jest „team spirit”. Duch drużyny.
– Na koniec powiedz – jak dużo dały Wam mecze w Lidze Mistrzyń?
– To oczywiście coś niesamowitego. Grałyśmy z najlepszymi drużynami w Europie i to doświadczenie z pewnością będzie procentować w Orlen Lidze. Dla wielu z nas to był pierwszy kontakt z rozgrywkami na takim poziomie. Wiadomo, że chciałyśmy wygrywać. Zawsze tego chcemy, gdy wychodzimy na boisko. Pierwszy mecz z Volero był bardzo bolesny. To nie była nasza najlepsza siatkówka. Jednak już w Omsku grałyśmy dobrze. To doświadczenie z pewnością pomoże nam się rozwinąć.

ORLEN Liga: Marcin Wojtowicz rozwiązał kontrakt z Developresem

clip_image001

Sobotni wyjazdowy mecz Developresu SkyRes z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski był ostatnim dla Marcina Wojtowicza w roli szkoleniowca rzeszowskiego zespołu. Z przyczyn osobistych trener postanowił rozwiązać kontrakt.

Marcin Wojtowicz trenerem Developresu został przed niespełna dwoma laty. Po tym jak drużyna awansowała na zaplecze ekstraklasy przejął obowiązki po Tomaszu Kamudzie.
W I lidze rzeszowianki zajęły trzecie miejsce, a do Orlen ligi awansowały po turnieju barażowym z Bydgoszczy. Pod wodzą Wojtowicza ekipa z Rzeszowa wygrała w ekstraklasie cztery mecze, a dziś ma ostatnią szanse na piąte zwycięstwo. Od poniedziałku funkcje pierwszego trenera ma sprawować dotychczasowy asystent Wojtowicza, Stanisław Pieczonka. Działacze Developresu rozpoczęli już jednak poszukiwania nowego szkoleniowca.

PZPS: FIVB MŚ POLSKA 2014: prezentacja pucharu na turnieju młodzieżowym

clip_image001

Od tygodnia puchar zdobyty przez biało-czerwonych w FIVB Mistrzostwach Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn Polska 2014 przebywa na Dolnym Śląsku. W sobotę trofeum mogli zobaczyć kibice w czasie meczu PlusLigi Cuprum Lubin – BBTS Bielsko-Biała (3:0).
Natomiast w niedzielę w imieniu gospodarzy zapraszamy serdecznie do udziału w uroczystej prezentacji PUCHARU FIVB MISTRZOSTW ŚWIATA W PIŁCE SIATKOWEJ MĘŻCZYZN POLSKA 2014 oraz do uroczystego otwarcia turniejów siatkówki. Miejsce: Hala Wielofunkcyjna AWF, ul. Paderewskiego 35.
Wśród zaproszonych gości: władze AWF we Wrocławiu i SMS Junior Wrocław, przedstawiciele władz miasta Wrocławia, przedstawiciele Dolnośląskiego Związku Piłki Siatkowej, trenerzy kadr wojewódzkich,
pracownicy i studenci AWF Wrocław oraz około 200 dziewcząt i chłopców.
Program turnieju:
10.00-10.30 – uroczyste otwarcie turnieju i prezentacja PUCHARU MISTRZOSTW ŚWIATA W SIATKÓWCE MĘŻCZYZN
10.30-11.00 – sesja zdjęciowa zespołów KS AZS-AWF Wrocław z pucharem
11.00-12.00 – spotkanie informacyjne – klasa piłki siatkowej SMS Junior Wrocław – KS AZS-AWF Wrocław
10.30-11.00 – sesja zdjęciowa i konkursy dla Orlików  (klasy 4-9 lat)
11.00-12.00 – turniej minisiatkówki klas IV
11.00-14.00 – turniej minisiatkówki klas V i VI
12.00-13.00 – mecz młodziczki – juniorki KS AZS-AWF Wrocław
13.00-14.00 – mecz młodzicy – kadeci KS AZS-AWF Wrocław
14.00-14.30 – uroczyste zakończenie turnieju

Młoda Liga: Zwycięstwa faworytów

W ten weekend rozegrane zostały tylko cztery mecze Młodej Ligi. Wygrywali faworyci. W piątek Asseco Resovia Rzeszów pokonała w Leżajsku AZS Częstochowa 3:1.

Asseco Resovia Rzeszów pokonała AZS Częstochowa 3:0 (25:18, 25:11, 26:24) w meczu 20. kolejki Młodej Ligi, który był rozgrywany w Leżajsku. Rzeszowianie aktualnie zajmują trzecie miejsce w tabeli.
piątek
ASSECO RESOVIA RZESZÓW – AZS CZĘSTOCHOWA 3:0 (25:18, 25:11, 26:24)
MVP: Paweł Stabrawa
Gospodarze od początku spotkania dyktowali warunki gry. Bez większych problemów punktowali częstochowską drużynę w pierwszej i drugiej partii. Jedynie w trzecim secie, w końcówce do głosu doszli Akademicy, którzy objęli prowadzenie (21:17). Rzeszowianom udało się jednak odrobić straty i w decydującym momencie przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Podopieczni Jacka Podpory bardzo dobrze spisywali się m.in. w ataku, w którym to utrzymali 51% skuteczność, bloku (11 skutecznych bloków w całym meczu) oraz w polu serwisowym (10 punktów). Najskuteczniejszym zawodnikiem w szeregach Asseco Resovii okazał się Mateusz Jóźwiak (13 punktów) i Paweł Stabrawa (13 punktów). Z kolei w AZS-ie najlepiej na boisku spisywał się Michał Gałkowski (11 punktów).
sobota
TRANSFER BYDGOSZCZ – PGE SKRA BEŁCHATÓW 3:1 (25:21, 23:25, 25:16, 25:19)
MVP Bartłomiej Dorosz
Po porażce w ubiegłym tygodniu na wyjeździe z Cerrad Czarnymi Radom, we własnej hali gospodarze wrócić do dobrej gry i odnieść kolejne zwycięstwo. W meczu przeciwko Skrze Bełchatów ta sztuka udała się. Transfer wygrał za trzy punkty. Tylko w drugiej partii gra od początku do końca toczyła się punkt za punkt. Minimalnie lepsi okazali się bełchatowianie.
ZAKSA KEDZIERZYN-KOŹLE – EFFECTOR KIELCE 3:1 (25:17, 21:25, 25:23, 25:19)

MKS BANIMEX BEDZIN – INDYKPOL AZS OLSZTYN 0:3 (17:25, 16:25, 24:26)

CEV: Play off Ligi Mistrzów; szykują się wielkie widowiska

clip_image001

Po trzy polskie, rosyjskie i włoskie kluby zagrają w fazie play off Ligi Mistrzów. Broniące tytułu Biełogorie Biełgorod spotka się z ubiegłorocznym finalistą Halkbankiem Ankara. – Poziom tej fazy rywalizacji jest już bardzo wysoki. Każdy z uczestników zalicza się do europejskiej ekstraklasy. Do naszych meczów, niezależnie od rywala, podchodzi z szacunkiem, ale żadnego nie boimy się. Myślę, że wszystkie trzy rosyjskie kluby awansują do drugiej rundy play off – uważa trener Biełogoria, Giennadij Szypulin.
Zdaniem mistrza olimpijskiego Włodzimierza Sadalskiego, dyrektora Pionu Sportu i Szkolenia w Polskim Związku Piłki Siatkowej, również wszystkie polskie zespoły stać na awans do drugiej rundy. – PlusLiga z każdym rokiem nabiera marki i staje się coraz silniejsza. Rywali mamy silnych, ale Asseco Resovię, PGE Skrę i Jastrzębskiego Węgla stać na pokonanie swoich rywali – powiedział.
Włodzimierz Sadalski oglądał ostatni mecz PlusLigi LOTOS Trefl Gdańsk – PGE Skra Bełchatów (1:3). – Skra jest bardzo silnym zespołem. Gdańszczanie przez dwa sety toczyli wyrównany pojedynek. Potem górę wzięły umiejętności gości. Mieli m.in. dobrą zagrywkę. Każde pojawienie się Mariusza Wlazłego na serwisie, szczególnie w końcówkach partii, powoduje mocny alarm w szeregach przeciwnika. Gdy bełchatowianie mają dobrą zagrywkę, to mało jest drużyn, również zagranicznych, które mogą im sprostać – powiedział Włodzimierz Sadalski.
Wspomniany mecz LOTOS Trefl – PGE Skra oglądało ponad 10 tysięcy widzów, co jest ligowym rekordem ERGO Areny. – Mieliśmy wielkie, sportowe show. Był bardzo kulturalny doping. Spodziewam się też wielkich widowisk w czasie play off Ligi Mistrzów. Zobaczymy przecież znakomite drużyny, wspaniałych zawodników jakich nie brakuje w składach pozostałych na placu boju zespołów – zakończył Włodzimierz Sadalski.
Dodajmy, że w drużynie Halkbanku grają dwaj złoci medaliści FIVB Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn Polska 2014 – Michał Kubiak i Marcin Możdżonek, a we włoskiej Cucine Lube Trei – Bartosz Kurek. Z tym ostatnim zespołem zmierzy się PGE Skra. Rewanż rozegrany zostanie 19 lutego włódzkiej  Atlas Arenie.
– Na pewno jest to bardzo wymagający przeciwnik. Z drugiej strony można powiedzieć, że jest to wymarzony przeciwnik pod względem marketingowym. W składzie z Polakiem Bartoszem Kurkiem jest to gwarancja pełnej frekwencji i dużych emocji sportowych. W dalszym etapie zwycięzca tego dwumeczu trafia na zwycięzcę pary Perugia – Jastrzębie. Czekają nas takie polsko-włoskie pojedynki – komentuje prezes bełchatowskiego kloubuKonrad Piechocki, cytowany na stronie internetowej PGE Skry.
Program play off Ligi Mistrzów
VfB Friedrichshafen – Asseco Resovia Rzeszów

Pierwszy mecz – 11 lutego (20.00)
Drugi mecz – 18 lutego 20.30

Tomis Konstancja – Lokomotiw Nowosybirsk

Pierwszy mecz – 11 lutego (17.00)
Drugi mecz – 18 lutego (14.00)
Jastrzębski Węgiel – Sir Safety Perugia
Pierwszy mecz– 12 lutego (17.30)
Drugi mecz – 18 lutego (20.30)
Cucine Lube Treia – PGE Skra Bełchatów
Pierwszy mecz – 11 lutego (20.30)
Drugi mecz – 19 lutego (18.00)

Copra Volley Piacenza – Zenit Kazań

Pierwszy mecz – 12 lutego (20.30)
Drugi mecz – 19 lutego (16.30)
Halkbank Ankara – Biełogorie Biełgorod
Pierwszy mecz – 10 lutego (18.00)
Drugi mecz – 17 lutego (17.00)

PlusLiga: Zapowiedź 24 kolejki

W sobotę rozpocznie się 24. kolejka PlusLigi. Niewątpliwie najciekawszymi meczami tej kolejki będą spotkania w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie gospodarze podejmą Transfer Bydgoszcz, i w rzeszowskiej hali Podpromie, w której Resovia zmierzy się z Treflem.

Na pierwszy ogień pójdą drużyny Cuprum Lubin i BBTS Bielsko-Biała. Obie ekipy mają za sobą wygrane spotkania w poprzedniej kolejce PlusLigi. Lubinianie pomimo kłopotów zdrowotnych pokonali AZS Częstochowa 3:1. Pojedynek od początku należał do bardzo wyrównanych, a fragmentami żadna drużyna nie mogła wyjść na prowadzenie. Aczkolwiek w decydującym momentach to siatkarze trenera Cretu mieli kontrolę nad grą. Poza tym znakomicie radzili sobie w bloku i popełniali bardzo mało błędów własnych. To spowodowało, że z Częstochowy wywieźli trzy punkty. Drużyna z Bielska-Białej z pozoru nie powinna stanowić większego zagrożenia dla lubinian, jednak libero Paweł Rusek ostrożnie komentuje przyszłych rywali. – Na pewno to nie są prości przeciwnicy. Liga pokazała nie raz, że chwila nieuwagi, dekoncentracji i można przegrać takie mecze. Na pewno tak do tego nie podchodzimy. Bardzo będziemy chcieli zdobyć trzy punkty, aczkolwiek wiemy, że nie będzie łatwo i będziemy musieli dać dużo więcej, aby wygrać – ocenia. Zawodnicy z Bielska-Białej mogą ostatnio pochwalić się bardzo dobrą dyspozycją. Ich gra wygląda zdecydowanie lepiej niż w pierwszej części rundy zasadniczej. Do tego na swoim koncie mają wygraną 3:2 z Lotos Treflem Sopot. Dlatego podopieczni Piotra Gruszki nie spuszczają głów przed spotkaniem z lubinianami i wierzą w zwycięstwo. – Przed nami trudne pojedynki, w których przyjdzie nam walczyć o ważne punkty, ponieważ mamy ciągle szansę awansować w tabeli. Siatkarze z Lubina na pewno postawią nam trudne warunki, ale postaramy się im sprostać. Naszym celem jest zwycięstwo i kontynuowanie dobrej passy – podkreśla Bartosz Buniak, środkowy BBTS-u Bielsko-Biała

Po walce na szczycie przyszedł czas na spotkanie z drużyną z końca tabeli. W hali Energia PGE Skra Bełchatów podejmie zajmujący dwunastą pozycję zespół z Częstochowy. Siatkarze Michała Bąkiewicza nie radzą sobie zbyt dobrze w tegorocznej lidze. W swoim dorobku mają jedynie 5 wygranych meczów, z czego ostatni to zwycięstwo nad zamykającym klasyfikację MKS-em Banimex Będzin. W ubiegłej kolejce częstochowianie zdołali urwać tylko seta grupie z Lubina. – Cóż mogę powiedzieć, jesteśmy źli na siebie, bo ten mecz na pewno był do wygrania – uważaKonrad Buczek, rozgrywający AZS-u. Z kolei PGE Skra Bełchatów ma za sobą pojedynek przy rekordowej publiczności w gdańskiej Ergo Arenie. Mistrzowie Polski musieli uznać wyższość zawodników Trefla jedynie w pierwszym secie, w kolejnych to oni wiedli prym, wygrywając całe spotkanie 3:1. – Mecz był bogaty w emocje różnego rodzaju. Pod kątem siatkówki myślę, że pojawiło się w nim zbyt dużo błędów w różnych momentach setów, dlatego poziom nieco falował. Jednak to my cieszymy się ze zwycięstwa – ocenia Mariusz Wlazły, atakujący drużyny z Bełchatowa. Sobotnie spotkanie nie powinno zatem przynieść niespodzianek.

W sobotę o godzinie 17.00 rozpocznie się jedno z ciekawszych spotkań 24. kolejki PlusLigi. W hali w Jastrzębiu-Zdroju gospodarze zmierzą się z drużyną z Bydgoszczy. Jastrzębski Węgiel ma w swoim dorobku 48 punktów i zajmuje obecnie 4. miejsce w tabeli. Tuż za nim z różnicą tylko dwóch oczek znajduje się Transfer Bydgoszcz. Zapowiada się zatem bardzo emocjonujące spotkanie, którego wynik może trochę zamieszać w klasyfikacji. Zespół z Michałem Łasko na czele, jak pokazują wcześniejsze spotkania, bardzo dobrze radzi sobie z drużynami, które są klasyfikowane niżej od Jastrzębskiego Węgla. Bilans spotkań na szczycie wypada raczej niekorzystnie po stronie „pomarańczowych”. Dodatkowo zaskoczeniem jest niewątpliwie fakt, że starcie z Cerrad Czarnymi Radom przyniosło jastrzębianom porażkę 0:3. Jednak spotkanie z Effectorem Kielce z ubiegłej kolejki podopieczni Roberto Piazzy mogą zaliczyć do udanych, bowiem pokonali gospodarzy bez straty seta. Transfer Bydgoszcz stoczył zaś bój z Asseco Resovią Rzeszów. Według ekspertów mecz ten nie należał do najlepszych pod kątem jakości gry. – Grała druga z czwartą drużyną w tabeli i z przykrością muszę stwierdzić, że poziom tego meczu rozczarował. Było za dużo prostych błędów i takie falowanie w jakości gry zawodników. Oba zespoły toczyły walkę ze swoimi słabościami – przyznaje komentator Polsatu Sport, Wojciech Drzyzga. Problemy własne udało się przezwyciężyć zespołowi z Rzeszowa, dlatego wyszedł on zwycięsko ze spotkania, tracąc jedynie seta. Transfer Bydgoszcz po nieco pechowym czasie liczy bez wątpienia na przełamanie w meczu z jastrzębianami, tym bardziej, że w szóstce rywali dalej brak Zbigniewa Bartmana. – Na pewno jest to jakaś okazja i to naprawdę duża, więc mam nadzieję, że w Jastrzębiu na boisku będzie walka, taka sama jaką było widać w spotkaniu z Resovią i to będzie cieszyło – przyznaje w rozmowie ze stroną klubową Marcin Waliński, przyjmujący Transferu Bydgoszcz.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle podejmie na swoim boisku trzynastą drużynę PlusLigi – Effector Kielce. Kielczanie w ostatnim czasie zmierzyli się z zespołami z czoła tabeli. Niestety, pojedynki z Jastrzębskim Węglem, Asseco Resovią Rzeszów i PGE Skrą Bełchatów skończyły się dla nich wyjątkowo niekorzystnie. O ile mecze z drużyną z Rzeszowa i bełchatowianami można zaliczyć do udanych, ponieważ młodzi gracze nie poddali się na początku spotkań, to starcie z jastrzębianami było jednostronnym popisem umiejętności siatkarzy z Górnego Śląska. Przed spotkaniem z ZAKSĄ trener Dariusz Daszkiewicz liczy na waleczność swoich zawodników. – To jest sport i zawsze przed meczem wychodzisz z zamiarem zwycięstwa. Do Kędzierzyna pojedziemy walczyć. Napsuć nerwów Pawłowi Zagumnemu i jego kolegom. Możemy przegrać, ale musi być walka o każdą piłkę. Agresja w tym, co robimy. Tak, bym nie musiał się znów wstydzić – mówi. Kędzierzynianie w tym sezonie również nie są w znakomitej formie. W dodatku muszą borykać się z wieloma problemami, jakim są choćby kontuzje czy problemy zdrowotne zawodników. Na pewno wpływ na dyspozycję zespołu z Opolszczyzny miało również odejście Marcina Możdżonka. Sebastian Świderski nie przestaje być jednak optymistą i wierzy w swoich podopiecznych. –Właśnie w takich trudnych momentach poznaje się prawdziwych twardzieli i liczę, że w końcówce sezonu te charaktery wyjdą i pokażemy siłę naszego zespołu – mówi. Mecz z kielczanami jest niewątpliwie szansą by odbudować morale zespołu z Kędzierzyna-Koźla.

Kolejnym hitem 24. kolejki jest spotkanie Asseco Resovii Rzeszów z Lotosem Trefl Sopot. Drużyna z Rzeszowa zajmuje aktualnie 2. miejsce w tabeli. Na swoim koncie ma 58 oczek, tyle samo co lider rozgrywek, ale to bełchatowianie mają lepszy bilans setów. Trefl traci do Resovii aż 7 punktów, co nie zmienia faktu, że sobotnie widowisko na pewno będzie bardzo emocjonującym wydarzeniem. Siatkarze Lotosu mimo ambitnej walki w meczu z PGE Skrą Bełchatów, po raz szósty w tym sezonie musieli przełknąć gorzką pigułkę porażki. Drużyna z Pomorza musiała uznać wyższość mistrzów Polski, który zwyciężyli w spotkaniu 3:1. Tym bardziej szkoda, ponieważ Lotos grał u siebie w wypełnionej po brzegi Ergo Arenie. Z kolei rzeszowianie wywieźli ostatnio z Bydgoszczy 3 punkty. Mecz z Transferem nie był jednak tym, na co wszyscy liczyli. – Niestety nie gramy cały czas na tym samym poziomie, zdarzają się nam czasem takie dłuższe przestoje. Możemy zdobywać punkty seriami i tracić też niestety seriami. Nie jesteśmy na takim do końca ustabilizowanym poziomie. Mamy nadzieję, że z meczu na mecz to się zmieni – przyznał środkowy zespołu z Podkarpacia, Dawid Dryja. Pytanie kto wygra pojedynek pozostaje otwarte, ponieważ pewne słabości z jakimi borykała się Resovia w ostatnim meczu, dają pewne wątpliwości czy zdoła ona pokonać drużynę z Pomorza.

AZS Politechnika Warszawska przed środowym spotkaniem z zespołem z Olsztyna stawiała sobie za cel przełamanie passy pięciu spotkań bez punktu. Niestety, zadanie nie zostało wykonane, ponieważ akademicy z Warszawy odnieśli kolejną trzypunktową porażkę. W tę sobotę warszawiacy zmierzą się z ostatnią drużyną ligi – MKS-em Banimex Będzin. Zamysłem tej ekipy, jak przyznał trener Roberto Santilli, jest wygranie pięciu spotkań. Do osiągnięcia sukcesu brak tylko jednego meczu. Czy będzie to pojedynek z Politechniką Warszawską? Poprzednie starcie obu drużyn zakończyło się wygraną warszawiaków 3:1. Mecz odbywał się jednak w Arenie Ursynów w Warszawie, tym razem będzie to hala w Sosnowcu. Akademicy walczą o wejście do ósemki ligi. Aktualnie znajdują się na 9. pozycji, ale do końca rundy zasadniczej zostało jeszcze kilka spotkań, więc wszystko może się zdarzyć. Bartłomiej Lemański, środkowy AZS-u pytany o przeciwnika po meczu z Indykpolem odpowiada: – Z pewnością nie będzie to łatwy mecz – żaden mecz nie jest łatwy. Na pewno będziemy starali się przemyśleć swoje błędy po tym meczu, przeanalizować je i wyjechać na mecz z MKS-em z większą koncentracją, już z przeanalizowanymi błędami – ocenia. Kapitan MKS-u, Maciej Pawliński również podkreśla znaczenie spotkania z akademikami. Gwarantować to może walkę o punkty, choć większą presję czuć będą na pewno przyjezdni, którzy chcą zażegnać kryzys jaki ich ostatnio dotknął.

24. kolejkę męskiej ekstraklasy zakończy mecz pomiędzy Indykpolem AZS Olsztyn a Cerrad Czarnymi Radom. Siatkarzom z Radomia na pewno ciężko było pozbierać się po przegranym u siebie spotkaniu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Pierwszy set tego pojedynku zakończył się wynikiem 36:34 dla przyjezdnych, co w dużej mierze zaważyło na wyniku całego spotkania. Daniel Pliński, kapitan radomian tak wypowiadał się po przegranej walce: – No cóż, podaliśmy rękę rywalowi. Przy stanie 24:21 w pierwszym secie nie wykorzystaliśmy trzech piłek setowych. Jak się nie kończy przy takim wyniku, to potem nie ma się prawa wygrać w całym spotkaniu. Gdybyśmy triumfowali, to zdecydowanie walczyłoby się nam łatwiej, a goście mieliby większą presję. To się jednak odwróciło dokładnie na naszą niekorzyść. Ewentualna wygrana podopiecznych Roberta Prygla z zespołem z Kędzierzyna-Koźla mogła pozwolić na włączenie się do rywalizacji o siódme miejsce na koniec fazy zasadniczej. Kędzierzynianie wywieźli jednak z Radomia 3 punkty. Indykpol AZS Olsztyn w środowym meczu z warszawiakami pokazał swoje umiejętności w ataku i przyjęciu, co znacznie utrudniło grę rywalom. Natomiast precyzyjne rozegranie Macieja Dobrowolskiego dało możliwość pokazu sprawności Miłosza Zniszczoła.Drużyny z Radomia i Olsztyna w tabeli różni 10 oczek. Faworytem spotkania jest niewątpliwie zespół Daniela Plińskiego, jednak wszystko okaże się w niedzielę w hali Urania.

Przed nami wyjątkowy siatkarski weekend i mnóstwo otwartych pytań. Jak zakończy się 24. kolejka PlusLigi? Kto wyjdzie zwycięsko ze spotkań w Jastrzębiu-Zdroju i Rzeszowie? Czy kolejność tabeli pozostanie nieruszona? Na odpowiedzi trzeba będzie poczekać do poniedziałku – wtedy rozegrane zostanie ostatnie spotkanie.