CEV: Final Four LM: Asseco Resovia – PGE Skra 3:0

clip_image001

Asseco Resovia Rzeszów – PGE Skra Bełchatów 3:0 (25:23, 25:23, 25:22) w drugim półfinałowym meczu turnieju Final Four Ligi Mistrzów. Pierwszym finalistą został Zenit Kazań. O brązowy medal walczyć PGE Skra i Berlin Recyclin Volleys.
Przez większą część pierwszego seta minimalną przewagę mieli rzeszowianie. Prowadzili m.in. 8:5 i 16:15. Oba zespoły grały bardzo ekonomicznie, nie szafowały siłami. Asseco Resovia zepsuła osiem zagrywek, ale ryzyko na serwisie w sumie opłaciło. Przy stanie 20:19 atak ze środka skończył Piotr Nowakowski. Od tego momentu podopieczni trenera Andrzeja Kowala utrzymywali dystans1-2 punktów nad rywalem.
Drugi set był tak samo emocjonujący jak i inauguracyjny. Bełchatowianie zdobywając trzy kolejne punkty schodzili na pierwszą przerwę techniczną z prowadzeniem 8:7. Mieli bardzo dobry okres gry i ich przewaga wynosiła już 13:10. Jednak na drugiej przerwie było już 16:14 dla zespołu trenera Kowala. Cały czas była równa walka. Na cios jednego zespołu, drugi odpowiadał jeszcze mocniejszym. Kontucji doznał Nikołaj Penczew, ale na szczęście uraz okazał nie groźny i bułgarski przyjmujący Asseco Resovii wszedł na boisko na początku trzeciegi seta.
W trzeciej partii, podobnie jak w dwóch poprzednich, było dużo walki i wyrównanej gry. Asseco Resovia zaczęła przejmować inicjatywę po drugiej przerwie technicznej (16:14). Po bloku Holmesa rzeszowianie prowadzili 20:16. Taką przewagę utrzymali do stanu 24:20. Bełchatowianie zdobyli jeszcze dwa punkty, ale najwięcej dobrze usposobieni rywale w sobotni wieczór nie pozwolili.
– Asseco Resovia miała większe rezerwy – powiedział wieloletni szef wyszkolenia w Polskim Związku Piłki Siatkowej, Andrzej warych. – Zespół ten był dziś lepszy w każdym elemencie i był do przodu o te dwa-trzy punkty. Wszyscy zawodnicy z Rzeszowa zagrali dobrze, a błędy na zagrywce były wkalkulowane w ryzyko. Dobrze stało się, że wynik został rozstrzygnięty w trzech setach. Gdyby jeszcze było z godzinę twardej walki, to oba zespoły miałyby dużo mniej czasu na odpoczynek przed jutrzejszymy meczami o medale.
Asseco Resovia: Piotr Nowakowski (7), Marco Ivović (11), Jochen Schops (11), Fabian Drzyzga (2), Russell Holmes (7), Nikołaj Penczew (9), Krzysztof Ignaczak (L) oraz Łukasz Perłowski, Dawid Konarski, Paul Lotman (2);PGE Skra: Srećko Lisiniac (10), Mariusz Wlazły (7), Karol Kłos (4), Facundo Conte (16), Nicolas Uriarte (1), Nicolas Marechal (3), Ferdinad Tille (L) oraz Kacper Piechocki (L), Aleksa Brdjović, Michał Winiarski (3), Andrzej Wrona.

Autor/Źródło: EA, fot. Adrian Sawko

CEV: Wilfredo León: wygraliśmy zespołowością

clip_image001

– Nie umiem powiedzieć z którą z polskich drużyn chciałbym się zmierzyć w finale, bo obie są bardzo dobre. Oczywiście lepiej znam zespół z Rzeszowa, bo w tym mieście spędziłem trochę czasu, ale zobaczymy – przyznał Wilfredo León, przyjmujący Zenitu Kazań, który w pierwszym półfinale Final Four Ligi Mistrzów pokonał Berlin Recycling Volleys.

W pierwszym półfinale Ligi Mistrzów obyło się bez niespodzianek i faworyzowany Zenit Kazań pokonał gospodarzy turnieju – Berlin Recycling Volleys w czterech setach. – Grało nam się dzisiaj bardzo ciężko, ale tak jest zawsze w przypadku ważnych meczów. Dodatkowo walczyliśmy przeciwko gospodarzowi turnieju i jak wiadomo większość hali kibicowała właśnie im. Na szczęście potrafiliśmy się zmobilizować i wygraliśmy całe spotkanie – przyznał przyjmujący Kazania, Wilfredo León.
Zespół z Berlina zupełnie nie przestraszył się utytuowanego rywala z Rosji i w pierwszych dwóch setach stawiał mu bardzo silny opór. W kolejnych jednak przewaga przyjezdych stawała się coraz bardziej wyraźna. – Spodziewaliśmy się dobrej gry ze strony Berlina. W tym turnieju nie ma przypadkowych drużyn, każdy prezentuje wysoki poziom. Myślę, że spotkanie mogło się podobać publiczności – analizował Kubańczyk przyznając jednocześnie, że w kluczowych momentach drużynie pomogli zawodnicy z ławki. – Wygraliśmy ten mecz dzięki zespołowości. Na boisku pojawiali się zmiennicy, którzy potrafili dobrze zastąpić innych graczy.
Dla Leóna tegoroczny sezon w Zenicie Kazań jest pierwszym w Superlidze rosyjskiej.  – Nie miałem problemów z zaaklimatyzowaniem się w Rosji, a Kazań to całkiem przyjazne miasto, tylko jest trochę zimno w porównaniu do innych rosyjskich miast. Generalnie jednak nie narzekam – śmiał się kubański zawodnik.
W jutrzejszym półfinale Ligi Mistrzów rywalem Zenitu Kazań będzie PGE Skra Bełchatów lub Asseco Resovia Rzeszów. – Nie umiem powiedzieć z którą z polskich drużyn chciałbym się zmierzyć w finale, bo obie są bardzo dobre. Oczywiście lepiej znam drużynę z Rzeszowa, bo w tym mieście spędziłem trochę czasu, ale zobaczymy. Resovia na pewno ma duże szanse by wygrać. Mam tylko nadzieję, że my zagramy nieco lepiej niż dziś – zakończył León.

/autor: Iwona Gąsior, fot. Adrian Sawko/

CEV: Zenit Kazań pierwszym finalistą Final Four Ligi Mistrzów

clip_image001

Zenit Kazań pokonał Berlin Recycling Volleys 3:1 (26:24, 21:25, 25:22, 25:15) w pierwszym półfinałowym meczu turnieju Final Four Ligi Mistrzów. Widzów 9350. W drugim spotkaniu zmierzą się PGE Skra Bełchatów i Asseco Resovia Rzeszaów.
– Rosyjski zespół był faworytem i sprostał tej roli ale niczego nadzwyczajnego nie pokazał – powiedział wieloletni szef wyszkolenia w Polskim Związku Piłki Siatkowej, Andrzej Warych. – Gospodarze dotrzymywali kroku przez dwa-trzy sety, ale w czwartym zabrakło im sił.
Andrzej Warych podkreślił, że w rosyjskim zespole nikt specjalnie nie błyszczał. – Wyróżniali się Leon i Sałparow, ale nic nadzwyczajnego nie pokazali – powiedział. – Obaj rywale są do ogrania przez PGE Skrę i Asseco Resovię niezależnie, który z naszych zespołów awansuje do finału, a któremu pozostanie walka o brąz.
W trzech pierwszych setach było bardzo dużo walki. Niemiecki zespół nie był wcale słabszy od rosyjskiego potentata. Set numer cztery od początku toczył się pod dyktando podopiecznych Władimira Alekno. Objęli oni prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej 8:4. Gospdarze mieli spore problemy z przyjęciem zagrywki Kobzara. Do tego stracili na skuteczności w pierwszej akcji. Rosyjski zespół do końca tej partii kontrolował przebieg gry i wygrał do 15.
Leon zdobył najwięcej punktów w tym meczu – 26 w tym sześć asów. W drużynie z Berlina 18 pkt uzyskał Carroll. Zenit miał przewagę w bloku 10-6 oraz w asach serwisowych 10-2.
Zenit Kazań: Anderson, Apalikow, Marouf, Leon, Aszczew, Michajłow, Salparow (L) oraz Kobzar, Demakow, Siwożelez; Berlin Recycling Volleys: Touzinsky, Kromm, K. Shoji, Carroll, Kmet, Bontje, E. Shoji (L) oraz Fischer, Krystof, Dunnes.

Autor/Źródło: EA, fot. Adrian Sawko

CEV: Każdy chce wygrać Ligę Mistrzów

clip_image001

W piątkowe popołudnie w Berlinie odbyła się oficjalna konferencja prasowa przed Final Four DenizBank Ligi Mistrzów.
– Jestem bardzo zadowolony i szczęśliwy, że możemy w naszym mieście gościć najlepsze drużyny Europy. Nie wiem, który zespół wygra Ligę Mistrzów, ale jedno jest pewne – siatkówka wygra na pewno. Jestem przekonany, że bardzo długo będziemy wspominać ten turniej – powiedział na konferencji prasowej Kaweh Niroomand, prezes Berlin Recycling Volleys.
W sobotę Asseco Resovia Rzeszów, Berlin Recycling Volleys, PGE Skra Bełchatów i Zenit Kazań powalczą o awans do finału Ligi Mistrzów, który z kolei zostanie rozegrany dzień później.
Na konferencji prasowej powiedzieli:
Władimir Alekno (trener Zenitu Kazań):
Nie będę oryginalny jeśli powiem, że bardzo się cieszymy z udziału w Final Four. Od początku naszym celem była gra w Berlinie z najlepszymi drużynami oraz zdobycie trofeum.
Nikołaj Apalikow (kapitan Zenitu Kazań): Mamy za sobą ciężką i wymagającą podróż. Teraz jesteśmy już w Berlinie. Jesteśmy mocno skoncentrowani i zdeterminowani, aby wygrać Ligę Mistrzów.
Mark Lebedew (trener Berlin Recycling Volleys): Witam wszystkich serdecznie. Wszyscy czekamy na prawdziwy festiwal siatkówki. Ponieważ wcześniej wiedzieliśmy, że zagramy w Final Four mogliśmy spokojnie przygotować się do finałowego turnieju, aby dorównać rywalom. Będziemy walczyć o każdą piłkę i zrobimy wszystko, co w naszej mocy dla naszych kibiców, aby wygrać.
Miguel Angel Falasca (trener PGE Skry Bełchatów): To jest mój pierwszy Final Four w roli trenera. Jestem szczęśliwy, że jestem tutaj. Bardzo cieszę się, że udało się nam awansować do Final Four. Zrobimy wszystko, co w nasze mocy, żeby zdobyć tytuł.
Mariusz Wlazły (kapitan PGE Skry Bełchatów): Moje oczekiwania są takie same, jak innych drużyn. Zagramy z pełnym zaangażowaniem, będziemy walczyli o każdą piłkę i oczywiście mamy nadzieję wygrać turniej. Jesteśmy całkowicie skoncentrowani przed pierwszym meczem, który teraz jest najważniejszy.
Andrzej Kowal (trener Asseco Resovii Rzeszów): Jestem bardzo podekscytowany tym pierwszym turniejem w Lidze Mistrzów. Przeciwko PGE Skrze Bełchatów wielokrotnie graliśmy w polskiej lidze. W półfinale nie jesteśmy faworytami, ale jaki będzie końcowy wynik przekonamy się w sobotę.
Łukasz Perłowski (kapitan Asseco Resovii Rzeszów): Jesteśmy bardzo podekscytowani z naszego pierwszego udziału w turnieju Final Four. Przyjechaliśmy walczyć o każdą piłkę i zająć jak najwyższe miejsce.

Autor/Źródło: EA, CEV

PZPS: Program kształcenia i weryfikacji przygotowania zawodowego trenerów piłki siatkowej”

Polski Związek Piłki Siatkowej zaprasza wszystkich zainteresowanych kształceniem instruktorów i trenerów piłki siatkowej na konferencję informacyjną. Podczas konferencji przedstawimy nowy „Program kształcenia i weryfikacji przygotowania zawodowego trenerów PZPS”, założenia działania systemu oraz harmonogram jego wdrażania po wejściu w życie tzw. „Ustawy deregulacyjnej w sporcie”.

Konferencja odbędzie się 27 kwietnia 2015 r. w Warszawie. W celu zapewnienia właściwego przebiegu konferencji prosimy o wypełnienie kwestionariusza zgłoszeniowego i przesłanie go drogą mailową na adres: mciosek@pzps.pl do 12 kwietnia 2015 r. Dokładne miejsce i godzinę rozpoczęcia konferencji podamy zainteresowanym niezwłocznie po zamknięciu listy uczestników. Udział w konferencji jest bezpłatny, Związek nie zapewnia uczestnikom noclegu i wyżywienia.

Wojewódzkie Związki Piłki Siatkowej prosimy o poinformowanie o Konferencji wszystkie podmioty na ich terenie zajmujące się kształceniem instruktorów i trenerów piłki siatkowej.

 

Formularz zgłoszeniowy:

http://www.ozps.pl/wp-content/uploads/2015/01/2015-03-26_Formularz-zg%C5%82oszeniowy-Spotkanie-PZPS-z-podmiotami-prowadz%C4%85cymi-szkolenie-zawodowe-na-stopie%C5%84-trenera-pi%C5%82ki-siatkowej.pdf

PZPS: Losowanie turniejów półfinałowych MP młodziczek

clip_image001

W siedzibie Polskiego Związku Piłki Siatkowej odbyło się losowanie turniejów półfinałowych mistrzostw Polski młodziczek, które rozegrane zostaną od 17 do 19 kwietnia. Organizatorzy zostali wymienieni na pierwszych miejscach w grupach:
Grupa A
Lider Konstantynów Łódzki
Impel Gwardia Wrocław
Energa Gedania Gdańsk
WTS Włocławek
Grupa B
MOSM Tych
SOS MKS San Pajda Jarosław
LTS Legionovia Legionowo
UKS Szamotulanin Szamotuły
Grupa C
UMKS MOS Wola Warszawa
MUKS Dargfil Tomaszów Mazowiecki
UKS Sparta Volleyball Kraków
TPS Lublin
Grupa D
SAPS Rumia
UKS MOSiR Jasło
MKS Zorza Wodzisław Śląski
KS Pałac Bydgoszcz

Autor/Źródło: EA

PZPS: Losowanie turniejów półfinałowych MP młodzików

clip_image001

W siedzibie Polskiego Związku Piłki Siatkowej odbyło się losowanie turniejów półfinałowych mistrzostw Polski młodzików, które rozegrane zostaną od 17 do 19 kwietnia. Organizatorzy zostali wymienieni na pierwszych miejscach w grupach:
Grupa A
Trefl Gdańsk
MMKS Kędzierzyn-Koźle
KS Metro Warszawa
SK JSW KOKS Radlin
Grupa B
UMKS MOS Wola Warszawa
MKS Andrychów
Jastrzębski Węgiel
Międzyrzecka 3 Międzyrzecz Podlaski
Grupa C
MKS Piast Krotoszyn
KS Chemik Bydgoszcz
Hutnik Dobry Wynik Kraków
MLKS Volley Gubin
Grupa D
MMKS Maraton Świnoujście
SMS Ostróda
MKS MDK Warszawa
AKS V LO Rzeszów

Autor/Źródło: EA

PPM: Jastrzębianie uzupełnili stawkę półfinalistów

clip_image001

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla jako ostatni przypieczętowali awans do turnieju finałowego Pucharu Polski. Stało się tak dzięki ich wygranej przed własną publicznością  3:2 nad MKS-em Banimex Będzin. W półfinale zmierzą się z Asseco Resovią Rzeszów.

Rywalizację efektownym atakiem otworzył Michał Łasko, na reakcję przyjezdnych nie trzeba było długo czekać. Po punktowym serwisie w wykonaniu Sebastiana Wardy będzinianie mogli cieszyć się z pierwszego prowadzenia (2:1). W początkowej części meczu utrzymywała się gra na styku. Jastrzębianie mieli problemy z przyjęciem, błędów własnych nie ustrzegli się także goście. W zespoleRoberto Piazzy nie zawodził Michał Łasko, nieco gorzej prezentowała się natomiast siła skrzydłowych. W dłuższych wymianach wyższy poziom koncentracji, przekładający się na skuteczność zagrań zachowali będzinianie i to oni prowadzili 8:7 na pierwszej przerwie technicznej. Po wznowieniu gry sytuacja utrzymywała się i obie ekipy prowadziły grę na styku (10:9, 12:10). Szczęśliwe dla gospodarzy okazało się ustawienie z Michałem Łasko w polu serwisowym, przy dobrych zagrywkach swojego asa i kontrach kończonych przez Alena Pajenka gospodarze odskoczyli nieco rywalom (14:10). Szukając jeszcze poprawy przyjęcia Roberto Santilli rozpoczął rotacje składem, w miejsce Pawlińskiego wprowadzając Mierzejewskiego. Na niewiele się to jednak zdało i po ataku Quesque to Jastrzębski Węgiel był w lepszej sytuacji podczas drugiej regulaminowej przerwy w grze (16:13). Kiedy po zagraniach Grzegorza Kosoka ze środka oraz bloku jastrzębian przewaga miejscowych wzrosła do czterech oczek, wszystko wskazywało, że to dość bezpieczne prowadzenie. Przy zrywie gości Roberto Piazza zareagował niemal natychmiast, przywołując swoich podopiecznych do siebie (20:17). Tej szansy miejscowi nie zmarnowali, podczas gdy kolejnymi pomyłkami w ataku i polu serwisowym będzinianie podali rywalom pomocną dłoń. W kontratakach nie mylił się Michał Łasko, prowadząc swój zespół do wygranej (25:20).

Początek odsłony kolejnej był bliźniaczo podobny do partii premierowej, przy przewadze na siatce jastrzębianie dyktowali warunki gry, prowadząc 6:4. Dwa kolejne błędy miejscowych, zwieńczone autowym atakiem Kosoka ponownie doprowadziły do remisu (6:6). Nie był to koniec zmienności sytuacji, podopieczni Roberto Piazzykolejno odzyskiwali prowadzenie, aby po chwili pozwalając rywalom wrócić do gry (8:8, 10:8). Podobnie jak w partii premierowej najpewniejszym punktem swojego zespołu był Michał Łasko, as Jastrzębskiego Węgla mógł jednak liczyć naGuillaume’a Quesque (11:9). Zryw w wykonaniu będzinian całkowicie odmienił sytuację, Jakub Oczko coraz częściej uaktywniał swoich środkowych, noty w ataku poprawiał Mariusz Gaca. Środkowy MKS-u swoje dodał także w polu serwisowym i w kluczowym fragmencie seta goście prowadzili już 19:13.Nie było to jednak ostatnie słowo ekipy Roberto Piazzy, sygnał do ataku dał swoim kolegom Quesque i dystans nieco zmalał (16:20). Szkoleniowiec jastrzębian zdecydował się jeszcze na tradycyjną już w ekipie z Jastrzębia-Zdroju podwójną zmianę. I tak na boisku pojawili się Filippov z Malinowskim. Krótko później, kiedy w polu serwisowym pojawił się Alen Pajenk miejscowi rozpoczęli skuteczną pogoń za rywalem (19:21). W decydującym momencie swoją zagrywką zapunktował też Mateusz Malinowski(21:22). Podopieczni Roberto Santilliego dali jeszcze szansę rywalom, nie wykorzystując kolejnych piłek setowych. Finalnie jednak to MKS zachował więcej zimnej krwi, triumfując na przewagi 27:25.

Nerwowość z końcówki odsłony drugiej towarzyszyła jastrzębianom także w partii kolejnej. Błędy Łasko w ataku i problemy z przyjęciem bezlitośnie wykorzystywali będzinianie. Kiedy prowadzenie MKS-u wzrosło, przy stanie 5:2 Roberto Piazza poprosił o pierwszy czas. Przerwa nie wybiła z rytmu pewnych swego gości, którzy grając cierpliwie czekali na kolejne błędy rywali. Po ataku Quesque w antenkę podopieczni trenera Santilliego prowadzili 8:4 na pierwszej przerwie technicznej. Po raz kolejny w szeregi MKS-u Będzin wkradły się błędy, pomyłki gości w polu serwisowym, atak Miłosza Hebdy w antenkę i kontratak Łasko dały miejscowym serię, pozwalającą odzyskać kontakt punktowy z rywalem (8:9). Wzmacniając siłę swojego ataku miejscowi odskoczyli rywalom na kilka oczek, prowadząc, po ataku Michała Łasko – 14:12. Michal Masny uaktywniał jeszcze Alena Pajenka, bezbłędnie rozrzucając blok rywali. Kiedy w końcówce partii przewaga wzrosła do trzech oczek (19:16) próbując ratować sytuację Roberto Santilli poprosił jeszcze o czas. Po wznowieniu gry rywalom o swojej obecności przypomniał Krzysztof Gierczyński(20:16). W końcówce seta sporo problemów rywalom sprawił Miłosz Hebda, a kolejne serwisy i kontry kończone przez Macieja Pawlińskiego nieco wyrównały stan (21:19). Przy niewielkim dystansie punktowym (23:22) także w tej części meczu zapowiadała się emocjonująca końcówka. Katem MKS-u okazał się Alen Pajenk, dwie ostatnie akcje to bowiem pokaz umiejętności Słoweńca (25:22).

Także czwarty set rozpoczął się minimalnie lepiej dla MKS-u Będzin, szybko jednak miejscowi doszli do głosu. Skuteczny atak Łasko, a następnie blok Kosoka z Gierczyńskim na Hebdzie rozpoczęły dobrą passę jastrzębian (4:2). Czujność w bloku jastrzębian i niezła gra w kontratakach pozwoliły ekipie Roberto Piazzy nieco uspokoić grę (8:5). Obie ekipy nie ustrzegły się błędów własnych i mimo dłuższych wymian przy braku wyprowadzonych ataków gra była dość szarpana. W tej części meczu więcej potknięć zanotowali gospodarze i kiedy rywal dość niebezpiecznie zbliżył się (9:8) Roberto Piazza poprosił o przerwę, a przed kolejną przerwą techniczną Włoch zdecydował się na zmiany w składzie. Na boisku po raz kolejny pojawili się Filippov z Malinowskim. Efektowne zagrania na siatce przeplatały proste błędy popełniane przez zawodników obu ekip. Szybko w polu rywala zameldował się Mateusz Malinowski, nieco stabilizując sytuację (14:12). Młody atakujący Jastrzębskiego Węgla nie zawodził również w polu serwisowym, bezbłędnie celując w rywali swoją zagrywką (16:13). Nie była to jednak na tyle bezpieczna przewaga, aby utrzymała się do końca seta, cierpliwa gra gości opłaciła się. Na siatce nie zawodził Michał Żuk i po raz kolejny zapowiadała się gra na styku w końcówce seta (18:18). Efektywność skrzydłowego MKS-u dała ekipie z Zagłębia nie tylko remis, ale też zaliczkę punktową (18:21). Podobnie jak w drugiej partii także tym razem siła ataku przemawiała na korzyść będzinian i to ekipa Roberto Santilliego przy stanie 22:24 miała pierwszą piłkę setową. O ile pierwszego setballa miejscowi wybronili, chwilę później byli bezradni i wygrywając 25:23 goście doprowadzili do tie-breaka.

Odsłonę decydującą lepiej rozpoczęli zawodnicy z Jastrzębia-Zdroju (3:2). Rywali swoim serwisem gnębił jeszcze Michał Łasko i przy problemach MKS-u z przyjęciem dystans dzielący obie ekipy jeszcze się zwiększył (5:2.). W kontratakach nie mylili się Alen Pajenk i Guillaume Quesque, problemy z przebiciem się przez ścianę bloku rywali miał Miłosz Hebda i miejscowi mogli cieszyć się z pięciopunktowej zaliczki (7:2). Po zmianię stron boiska jastrzębianie nie zwalniali tempa, a problemy z wyprowadzeniem kończącego ataku, z jakimi zmagali się będzinianie miały swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników. Problemy przyjmujących MKS-u Będzin bezlitośnie wykorzystał także Krzysztof Gierczyński, zwiększając jeszcze prowadzenie swojej drużyny (12:7). Sytuację będzinian próbował jeszcze ratować Maciej Pawliński, jednak wystarczyło to jedynie na zmniejszenie rozmiaru porażki. Kropkę nad”i” postawił Guillaume Quesque (15:10) i to Jastrzębski Węgiel uzupełnił stawkę Final Four Pucharu Polski.

Jastrzębski Węgiel – MKS Banimex Będzin 3:2
(25:20, 25:27, 25:22, 23:25, 15:10)

CEV: Atrakcje dla kibiców Final Four

clip_image001

W sobotę i niedzielę wszystkie oczy całej siatkarskiej Europy będą zwrócone na Berlin, gdzie zostanie rozegrany Final Four DenizBank Ligi Mistrzów. Organizatorzy przygotowują wiele atrakcji dla kibiców, którzy pojawią się w Berlinie.

Cztery najlepsze europejskie drużyny: Asseco Resovia, Berlin Recycling Volleys, PGE Skra Bełchatów i Zenit Kazań powalczą o medale Ligi Mistrzów i szansę gry w Klubowych Mistrzostwach Świata, które odbędą się w Belo Horizonte od 27 października do 1 listopada 2015 roku. Tę możliwość uzyska triumfator turnieju.
Spotkania zostaną rozegrane w Max-Schmeling-Halle w Berlinie. Teoretycznie obiekt może pomieścić 8,5 tysiąca widzów. Jednak turniej cieszy się ogromną popularnością wśród kibiców i w związku z tym podjęto decyzję do dostawieniu dodatkowych trybun. Przywiduje się, że w hali zasiądzie ponad 10 tysięcy kibiców.
Organizatorzy Final Four robią wszystko, co w ich mocy aby turniej stał na najwyższym poziomie. Pierwszy półfinałowy mecz zostanie rozegrany o godzinie 17.00, a na godzinę 16.30 zaplanowano oficjalną ceremonię otwarcia turnieju.
Berlin Recycling Volleys to jedna z najlepszych drużyn w niemieckiej lidze. Przez najbliższy weekend oczy całej siatkarskiej Europy będą zwrócone w stronę stolicy Niemiec – Berlina. Organizatorzy przygotowują dla kibiców wiele atrakcji poza oficjalną ceremonią otwarcia turnieju.
Zaplanowano m.in. występy grup akrobatów Tonnenboyz, które będą pokazem akrobatyki połączonej z siatkówką. Oprócz tego kibice będą mogli podziwiać występy grup tanecznych. Ponadto przed halą będzie zorganizowana specjalna strefa „Urban Volley Court” , gdzie będzie można pograć w siatkówkę i nie tylko. Wspominana strefa już teraz przyciąga tysiące mieszkańców Berlina. Organizatorzy przewidzieli również inne formy rozrywki dla dzieci, jak i dorosłych.
– Po wielu latach ciężkiej pracy ten moment jest dla nas kamieniem milowym. Final Four to największe klubowe starcie porównywane do finału igrzysk olimpijskich czy mistrzostw świata. Bycie uczestnikiem i jednocześnie gospodarzem tych zmagań to dla nas ogromny zaszczyt. Znalezienie się w Final Four nie było dla nas proste, ale udało się nam to osiągnąć dzięki długiej i konsekwentnej pracy. Po wygraniu trzy razy z rzędu mistrzostwa Niemiec, nadchodzący weekend będzie dla nas wielkim wyzwaniem – przyznał Kaweh Niroomand, manager zespołu Berlin Recycling Volleys.
Warto jeszcze podkreślić, że przedstawiciele Europejskiej Federacji Siatkówki podjęli decyzję, że w czasie Final Four drużyny będą mogły skorzystać z wideoweryfikacji. Będzie można sprawdzić, czy piłka była w boisku, czy dotknęła antenki, czy zawodnik dotknął siatki bądź antenki, czy przekroczył linię przy zagrywce, ataku z drugiej linii lub linię środkową. Zespoły będą mogły również sprawdzić, czy po ataku piłka dotknęła bloku.
Wszystkie wideoweryfikacje kibice będą mogli oglądać na specjalnym telebimie w hali, tak jak ma to miejsce m.in. w lidze włoskiej.

/autor: Katarzyna Porębska,/

PPM: Bilety na Finał Pucharu Polski Mężczyzn 2015 dostępne od 26 marca

 

clip_image001

26 marca br., o godz. 20.00 do sprzedaży trafią bilety na Finał Pucharu Polski w piłce siatkowej mężczyzn 2015. Wejściówki będą dostępne za pośrednictwem sieci Ticketpro: na stronie internetowejwww.ticketpro.pl, w punktach stacjonarnych sieci oraz w kasie hali ERGO Arena.

Bilety zarówno na półfinały jak i na finał dostępne będą w czterech kategoriach cenowych oraz w kategorii VIP.

Bilety na mecze półfinałowe dostępne będą w cenach (jeden bilet obejmuje dwa mecze):

· 1. kategorii – 50 zł

· 2. kategorii – 30 zł

· 3. kategorii – 20 zł

· 4. kategorii – 15 zł

· Kategoria VIP – 4 200 zł (cena obejmuje wykup loży na 21 osób wraz z cateringiem)

Pierwsze spotkanie półfinałowe rozpocznie się o godz. 14.45, drugie natomiast o godz. 17.30.

Bilety na mecz finałowy dostępne będą odpowiednio w cenach:

· 1. kategorii – 60 zł

· 2. kategorii – 40 zł

· 3. kategorii – 30 zł

· 4. kategorii – 20 zł

· Kategoria VIP – 5 000 zł (cena obejmuje wykup loży na 21 osób wraz z cateringiem)

Mecz finałowy rozpoczyna się o godzinie 14.45.

Dokładny podział kategorii cenowych znajdą Państwo w załączonej mapce.

Finał Pucharu Polski odbędzie się w dniach 18-19 kwietnia, w hali ERGO Arena na granicy Gdańska i Sopotu. W pierwszym meczu półfinałowym zmierzy się LOTOS Trefl Gdańsk z aktualnym Mistrzem Polski – PGE Skrą Bełchatów.

Natomiast w drugim pojedynku półfinałowym na swojego przeciwnika czeka już Asseco Resovia Rzeszów. Będzie to albo Jastrzębski Węgiel, albo MKS Banimex Będzin. Spotkanie ćwierćfinałowe Pucharu Polski odbędzie się 25 marca 2015 roku o godz. 16.00

Autor/Źródło: PLPS