Młoda Liga: ZAKSA wygrywa pierwszy mecz półfinałowy

clip_image001

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrała w pierwszym meczu półfinałowym z LOTOS-em Treflem Gdańsk 2:3.

Mecz rozpoczął się od zdobycia punktu z ataku przez Kamila Semeniuka. Chwilę później punkt dla LOTOS-u Trefla zdobył Sławomir Zemlik. Był remis po 1. Kolejne akcje nie dały wyraźnego prowadzenia żadnej z drużyn. Jako pierwsi odskoczyli gospodarze. Po błędzie Michała Superlaka, bloku Mateusza Lindy i asie serwisowym Przemysława Stępnia gdańszczanie prowadzili 11:8. Udany blok w wykonaniu Piotra Nowakowskiego oraz dwa asy serwisowe Semeniuka doprowadziły do remisu po 11. Kolejne akcje to wyrównana walka obu zespołów. Przy stanie 21:20 z ataku punkt dla ZAKSY zdobył Krzysztof Zapłacki. Po chwili to powtórzył. Kolejna akcja to blok Zapłackiego i kolejny punkt dla kędzierzynian. Było 21:23. O czas poprosił trener Edward Pawlun. Mateusz Osiak z ataku odrobił jedno oczko. Chwilę później Zapłacki ponownie z ataku zdobył punkt. LOTOS Trefl odpowiedział udanym atakiem Osiaka. Set zakończył Superlak ustalają wynik tej partii na 23:25.

Drugi set to od początku rosnąca przewaga gdańszczan. Po ataku Jakuba Lewandowskiego było 4:2. Dwa błędy Nowakowskiego pozwoliły odskoczyć gospodarzom na 6:3. Po bloku Mustaphy M’Baye LOTOS Trefl prowadził 10:5. Blok Lewandowskiego i as serwisowy M’Baye dały drużynie trenera Pawluna 7-punktową przewagę. Gospodarze utrzymywali przewagę. ZAKSA odrobiła część strat. Po zapsutej zagrywce Skotarka, różnica zmniejszyła się do 4 oczek. Do końca tej części gra toczyła się punkt za punkt. Atak Lewandowskiego zakończył partię. Wynik 25:20.

W trzecim secie ZAKSA szybko zdobyła kilkupunktową przewagę. Atak Roberta Andrulewicza, dwa asy serwisowe Semeniuka, blok i atak Zapłackiego przełożyły się na 0:5. Gdańszczanie starali się dogonić rywali. Goście jednak utrzymywali prowadzenie. Od stanu 8:12 kędzierzynianie ponownie zdobyli 5 punktów w kolejnych akcjach. To zasługa ataku Mateusza Andruszka, bloków Andrulewicza i Zapłackiego, asu serwisowego Semeniuka. Było 8:17. LOTOS Trefl nie zdołał odrobić strat. Set zakończył z ataku Andrulewicz. ZAKSA wygrała 18:25.

Czwarty set to niezwykle równa gra LOTOS-u Trefla i ZAKSY. Początkowo gra toczyła się punkt za punkt. Od stanu 6:6 na prowadzenie zaczęli się wysuwać gospodarze. Było 10:6. Kędzierzynianie błyskawicznie doprowadzili do remisu po 10. Kolejne akcje to ponownie równy poziom obu zespołów. Od wyniku 18:18 ZAKSA zaczęła odskakiwać rywalom. Było 18:21. Kilka chwil później ponownie doszło do remisu. Tym razem po 22, 23 i 24. Atak Osiaka ustalił wynik tej partii na 26:24.

W tie-breaku obie drużyny ponownie stoczyły wyrównaną walkę. Na jednopunktowe prowadzenie wysuwali się raz gospodarze, raz goście. Jako pierwsi na dwa punkty odskoczyli kędzierzynianie przy stanie 8:10. Kolejna akcja zakończyła się punktem dla ZAKSY. LOTOS Trefl odrobił 2 punkty straty. Było 10:11. Kolejne akcje to walka punkt za punkt. W końcówce lepsi okazali się goście, którzy wygrali 12:15.

LOTOS Trefl Gdańsk vs ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3 (23:25, 25:20, 18:25, 26:24, 12:15). W rywalizacji do dwóch zwycięstw 1:0 prowadzi ZAKSA.

PlusLiga: Takiego meczu w Gdańsku jeszcze nie było

clip_image001

Takiego meczu siatkówki w Gdańsku jeszcze nie było! W piątek, 24 kwietnia, o godz. 18.00 LOTOS Trefl Gdańsk zmierzy się z drugą drużyną tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, Asseco Resovią Rzeszów, w drugim z serii spotkań o mistrzostwo Polski.

To największe wydarzenie w klubowej siatkówce męskiej w Gdańsku od 65 lat. Wtedy to na drugim stopniu podium krajowych rozgrywek stanęła Spójnia Gdańsk. Zespół LOTOSU Trefla już wyrównał to osiągnięcie, a teraz żółto-czarni stają przed szansą walki o mistrzostwo kraju. Rywalizacja ta będzie tym bardziej prestiżowa, że przeciwnikiem podopiecznych Andrei Anastasiego w pojedynkach o złoto będzie druga drużyna elitarnej Ligi Mistrzów, Asseco Resovia Rzeszów.
– Takiego meczu w Gdańsku nie było od 1950 roku. Stawka tego spotkania oraz klasa przeciwnika sprawia, że mecz urasta do rangi wielkiego sportowego wydarzenia, nie tylko dla kibiców z Pomorza, ale z całej Polski. Jesteśmy przekonani, że zarówno zawodnicy, jak i nasi kibice stworzą niezapomnianą atmosferę w wypełnionej po brzegi ERGO ARENIE, a tegoroczny finał zostanie przez wszystkich zapamiętany przez całe życie – wyjaśnia Piotr Należyty, prezes gdańskiego klubu.
Ceny najtańszych wejściówek nie uległy zmianie i będzie można je nabywać już za 15 (ulgowe) i 25 złotych (normalne). W pozostałych sektorach bilety ulgowe kosztować będą 25, 35 i 40 złotych, zaś normalne – odpowiednio 35, 45 i 55 zł. Tradycyjnie mniej zapłacą posiadacze karnetów na sezon zasadniczy, którzy od podanych kwot mogą odliczyć ok. 25 proc.
Wejściówki na to spotkanie trafiły do sprzedaży już w sobotę, 11 kwietnia, o godz. 11.00. Podobnie jak w przypadku meczów ćwierćfinałowych i półfinałowych, pierwszeństwo w zakupie mają posiadacze karnetów na mecze rundy zasadniczej. Wszyscy pozostali kibice będą mogli kupować bilety na finał PlusLigi od poniedziałku, 13 kwietnia, od godz. 11.00.
Drugi mecz finału PlusLigi, LOTOS Trefl Gdańsk – Asseco Resovia Rzeszów, rozegrany zostanie piątek, 24 kwietnia, o godz. 18.00 w ERGO ARENIE. Bilety nabywać będzie można za pośrednictwem strony www.trefl.kupbilety.pl, w kasach ERGO ARENY, w Sklepie Koszykarza, na stoisku Toys4Boys w Galerii Bałtyckiej, w Hotelu Haffner, siedzibie Stowarzyszenia Turystycznego Sopot i 44 salonikach prasowych sieci Kolporter, a na wybrane sektory także na terenie całego kraju w punktach sieci Empik, Media Markt, Media Expert i Saturn.

autor:Michał Rudnicki,

CEV: Puchar dla Dynamo Krasnodar

clip_image001

PGE Atom Trefl Sopot pokonał Dynamo Krasnodar 3:1 (26:24, 18:25, 26:24, 25:22) w rewanżowym meczu Pucharu CEV. Pierwsze spotkanie wygrał zespół gości 3:0. Złotego seta na swoją korzyść rozstrzygnął rosyjski zespół (15:10) i to do jego rąk trafił Puchar CEV.

– Odkąd wróciłyśmy do domu cały czas mamy w głowie Dynamo i rozpracowujemy je podczas odpraw drużynowych i indywidualnych. Jeśli spojrzeć na skład rywalek, to jest to bardzo silny zespół, ale nie można powiedzieć, że przegraliśmy ten pierwszy mecz w szatni. Na początku grałyśmy po prostu zbyt nerwowo, a później nie potrafiłyśmy odmienić przebiegu tego meczu – wspominała pierwsze spotkanie kapitan Atomówek, Izabela Bełcik.
W pierwszym secie rewanżu też nie brakowało poczynań nerwowych w wykonaniu gospodyń, ale ostatecznie objęły one prowadzenie 1:0. Były zespołem lepszym w tym fragmencie gry, choć nie ustrzegły serii straconych punktów i przez to doprowadziły do nerwowej końcówki. Było już 23:19 dla gospodyń dzięki m.in. dobrej zagrywce Katarzyny Zaroślińskiej.
Drugi set to od początku przewaga przyjezdnych i chwiejna gra Zaroślińskiej. Gdy przewaga urosła do pięciu punktów (4:9) trener Micelli znów chciał uspokoić grę, Set przebiegał jednak po dyktando przyjezdnych. Dopiero w jego drugiej części Dynamo zaczęło się mylić, choć i tak przewaga nie malała. Przy wyniku 15:21 trener sopocianek dokonał zmian w ataku i za Zaroślińską desygnował do gry Annę Miros. Rosjanki zupełnie gubiły blok, albo same nim punktowały i ostatecznie wygrały tę partię 25:18.
Trzeci set był znowu pełen emocji. Długo gra toczyła się punkt za punkt. Po drugiej przerwie technicznej szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na stronę rosyjskiej drużyny, która prowadziła m.in. 22:20. Jednak dobra gra Anny Miros, która dała świetną zmianę przyczyniła się do sukcesu w tej partii gospodyń.
Kolejna partia od początku toczyła się pod dyktando zawodniczek z Sopotu. W końcówce sopocianki zagrały bardzo pewnie i wygrały do 22. Tym samym drużyna PGE Atomu Trefla doprowadziła do złotego seta, który ostatecznie zadecyduje o zwycięstwie jednej z drużyn.
Zespół z Sopotu złotego seta rozpoczął od prowadzenia (2:0), dzięki dobrym atakom Miros. Po chwili jednak do gry wróciły Rosjanki, które dzięki świetnej skuteczności w ataku wypracowały sześć punktów przewagi (10:4). Polski zespół nie złożył broni. Na parkiet wróciął Zaroślińska, dzięki czemu gospdoynie zniwelowały stratę punktową do jednego oczka (10:11). Niestety w końcówce Atomówki popełniły kilka prostych błędów w ataku i ostatecznie tę partię wygrała drużyna Dynamo Krasnodar (15:10). To do ich rąk trafił Puchar CEV.

PGE Atom Trefl Sopot:
Leys (12), Bełcik (6), Efimienko (4), Cooper (9), Kaczorowska (9), Zaroślińska (20), Durajczyk (L) oraz Fonoimoana (10), Miros (14);
Dynamo Krasnodar: Fabiola (7), Marjuknicz (11), Sokołowa (11), Koszeliewa (37), Garay (11), Dianskaja (4), Kriuczkowa (L) oraz Pasynkowa (1), Podskalnaja (6), Filisztyńskaja, Kriwiec.

CEV: Eczacibasi VitrA wygrało Ligę Mistrzyń

clip_image001

Unendo Yamamay Busto Arsizio przegrało z Eczacibasi VitrA Stambuł 0:3 (22:25, 20:25, 21:25) w finałowym meczu Ligi Mistrzyń w Szczecinie.

Po kilkukrotnym udziale Eczacibasi Stambuł w Final Four i za każdym razem czwartym miejscu na koniec, turecka drużyna w Szczecinie przełamała się w najlepszy możliwy sposób i sięgnęła po mistrzostwo Ligi Mistrzyń. W finale ekipa trenera Caprary pokonała Caprary pokonała w trzech partach włoskie Yamamay Busto Arsizio.
Zawodniczki z Busto Arsizio starały się od razu narzucić rywalkom swój styl gry, ale blok Eczacibasi dość szybko wyprowadził turecką ekipę na prowadzenie 5:4. Od tego momentu drużyna będąca na prowadzeniu zmieniała się co trochę, a o punktach decydowały w dużej mierze błędy, których nie brakowało po obu stronach siatki. Po pierwszej przerwie technicznej włoski zespół wrzucił wyższy bieg i po skutecznych uderzeniach objął dwupunktowe prowadzenie 10:8. To utrzymywało się na takim poziomie przez dłuższy czas, natomiast na drugim czasie technicznym wzrosło do czterech punktów, a wszystko za sprawą bloku Wołosz/Pisani. Ekipa Eczacibasi od razu wzięła się do odrabiania strat, a po pewnym czasie as serwisowy Larson – Burbach wyrównał stan seta po 17. Z kolei, po zakończeniu długiej wymiany oraz asie serwisowym Ozdemir, siatkarki z Turcji weszły w decydującą fazę seta z prowadzeniem 21:19. Starania Lyubushkiny i Wołosz nie przyniosły większych efektów, a  po autowym zbiciu Diouf Eczacibasi miał pierwszą piłkę setową. Partię zakończył natomiast skuteczny blok drużyny ze Stambułu.
Seta drugiego otworzyła spektakularna i zacięta gra obu drużyn, a po niezwykle długiej akcji, pełnej świetnych wymian oraz kolejnej kontrze de la Cruz zespół z Turcji prowadził 3:0. UYBA nadal jednak walczyło i dzięki konsekwentnej grze zbliżyło się na jeden punkt straty (5:6), natomiast po punkcie z zagrywki Marcon wyrównało po 7. W ataku po stronie tureckiej nadal jednak szalała reprezentantka Dominikany i po jej uderzeniu Eczacibasi prowadził 10:8. Wtedy jednak w bloku zagrała Havelkova i znów był remis (10:10). Drużyna trenera Caprary nie poddawała się i chwilę później to Carlo Parisi poprosił o czas, bowiem jego zespół przegrał trzy kolejne akcje (10:13).  Nadal nie do zatrzymania była jednak de la Cruz, która na tym etapie seta wzięła ciężar gry na siebie. W dodatku w pole gry po stronie Yamamay Busto Arsizio wpadały nawet piłki podbite szczęśliwie w obronie przez rywalki. Tym sposobem ekipa z Turcji odskoczyła na 19:13. W końcówce włoskie siatkarki  pojedynczymi dobrymi akcjami zagrzewały się do walki, ale nie za wiele mogły zdziałać. Grze przewodziły rywalki i to one wygrały seta do 20.
Początek kolejnej odsłony to wahania w grze obu ekip. Lepiej rozpoczęły siatkarki Yamamay Busto, by za chwilę oddać inicjatywę rywalką, a po kolejnych akcjach i udanej kontrze odzyskać ją (5:4). Eczacibasi wykorzystywało jednak wszystkie „podarowane” przez rywalki okazje do zdobycia punktu i to turecki zespół prowadził na pierwszym czasie technicznym 8:6. Natomiast, gdy w ataku pomyliła się Havelkova o czas poprosił trener włoskiej drużyny – jego zespół przegrywał wtedy 7:11. Nic to jednak nie dała, a kolejną, która posłała atak w aut była Marcon  (8:13). Grę pociągnąć jeszcze próbowała Lyubushkina i po jej pojedynczym UYBA zerwało się do walki, a po kontrze Diouf traciło już tylko punkt (12:13), a chwilę później remisowało 13:13. Zacięta walka trwała jeszcze jakiś czas, ale im bliżej końca tym na siatce coraz lepiej spisywały się siatkarki z Turcji, które po uderzeniach de la Cruz prowadziły 20:18.  W końcówce natomiast dołożyły do tego świetną zagrywkę Dominikanki i prowadziły 23:19. Włoska drużyna nie była w stanie już ugryźć rywalek i to Eczacibasi Stambuł triumfowało w całych rozgrywkach 2015 CEV DenizBank Lidze Mistrzyń.

Dokumentacja zawodów:

www.ozps.pl/zawody-miedzynarodowe/informacje

 

 

 

PlusLiga: Mistrz Polski wyeliminowany; LOTOS Trefl Gdańsk w finale

clip_image001

LOTOS Trefl Gdańsk pokonał PGE Skrę Bełchatów 3:2 (24:26, 27:25, 25:22, 21:25, 15:13) w czwartym meczu 1/2 finału PlusLigi. MVP Murphy Troy. W serii do trzech zwycięstw gdańszczanie wygrali 3-1.

Mistrz Polski został wyeliminowany. W finale PlusLigi zagra Asseco Resovia Rzeszów z LOTOS-em Treflem Gdańsk.
– Szacunek należy się obu drużynom. Zaprezentowały dobre widowisko. Spotkanie było pełne emocji oraz dramatów – powiedział były trener męskiej reprezentacji Ireneusz Mazur.

CEV: Final Four Ligi Mistrzyń: KPS Chemik Police zagra o trzecie miejsce

clip_image001

Chemik Police przegrał z Unendo Yamamay Busto Arsizio 0:3 (21:25, 25:27, 21:25) w półfinałowym meczu Final Four DenizBank Ligi Mistrzyń. Turniej rozgrywany jest w Szczecinie.
Chemik miał bardzo udany początek. Objął prowadzenie 4:0. Potem w poczynaniach gospodyń było już zdecydowanie gorzej. Zespół gości szybko odrobił straty, w odpowiednim momencie przyśpieszył i pewnie objął prowadzenie w meczu.
Policzanki miały szanse wyrównać. W drugim secie prowadziły 11:6. Jednak nie były w stanie utrzymać przewagi. W końcówce było 24:22 dla gospodyń, ale policzanki nie dały rady włoskiej drużynie, w której brylowała Joanna Wołosz, znakomicie kierująca poczynaniami swoich koleżanek.
Trzeci set był już meczem do jednej bramki. Włoski zespół bardzo dobrze grał wyblokiem i w obronie. Prowadził m.in. 16:9 i 22:16. Polski atak był momentami bezradny wobec defensywy rywalek. Mówiła o tym po meczu Małgorzata Glinka-Mogentale. – Zabrakło ataku. Zaprezentowałyśmy bardzo prostą siatkówkę. Ciężko było skończyć atak.  Mieliśmy szybko blok po przeciwnej stronie. Nasza gra w ORLEN Lidze wystarczy. Na wyższym poziomie już nie – powiedziała Małgorzata Glinka-Mogentale.
Chemik:
Maja Ognjenović, Ana Bjelica, Agnieszka Bednarek-Kasza, Stafana Veljkovic, Anna Werblińska, Małgorzata Glinka-Mogentale, Ana Bjelica,  Mariola Zenik (L) oraz Aleksandra Jagieło, Izabela Kowalińska; Unendo Yamamay: Joanna Wołosz, Ekatarina Lyubushkina, Francesca Marcon, Valentina Diouf, Helena Havelkova, Giulia Pisani, Giulia Leonardi (L) oraz Freya Aelbrecht, Rebecca Perry, Letizia Camera;

Autor/Źródło: EA

Młoda Liga: Transfer Bydgoszcz pozostaje w walce o medale

clip_image001

Transfer Bydgoszcz wygrał 3:0 z Cuprum Lubin w drugim meczu ćwierćfinałowym. W pierwszym spotkaniu lepsi byli lubinianie. Złoty set zdecydował, że w walce o Mistrzostwo Młodej Ligi pozostaną bydgoszczanie.

Spotkanie rozpoczęło się od szybkiego zbudowania przewagi przez Cuprum Lubin. Goście prowadzili 0:5, 4:12, 8:18. Transfer zaczął odrabiać straty. Doprowadził do wyniku 22:23. Punkt zdobyli lubinianie. Nie wykorzystali jednak pierwszej piłki setowej. Po chwili był remis po 24. Na prowadzenie wysunęli się podopieczni Tomasza Zaczka. Kolejna akcja to ponownie remis, tym razem po 26. Wymaganą dwupunktową przewagę w końcówce udało się uzyskać gospodarzom, którzy wygrali 28:26.

Drugi set to początkowo wyrównana gra obu drużyn. Do stanu 14:14 żaden zespół nie zdobył większej niż dwupunktowej przewagi. Transfer zaczął odskakiwać gościom na 18:14 i 21:15. W końcówce Cuprum zmniejszyło różnicę do dwóch oczek. Lepsi ponownie okazali się jednak bydgoszczanie. Wynik tej partii – 25:22.

W pierwszych akcjach trzeciej odsłony meczu trudno wskazać skuteczniejszy zespół. Od stanu 4:4 drużyna Tomasza Zaczka zaczęła budować przewagę punktową nad rywalem. 7 kolejnych akcji zakończyło się przyznaniem punktów gospodarzom. Było 11:4. Cuprum próbowało odrobić straty. Udało się zmniejszyć różnicę, ale bydgoszczanie utrzymywali bezpieczną przewagę. Było 17:14. W końcówce Transfer ponownie odskoczył na 24:17. Podopieczni trenera Zaczka nie wykorzystali dwóch piłek meczowych. Ostatecznie wygrali jednak trzeci set 25:19.

Transfer Bydgoszcz vs Cuprum Lubin 3:0 (28:26, 25:22, 25:19). W pierwszym spotkaniu fazy play-off wygrali lubinianie. Złoty set 15:7 wygrali siatkarze Trensferu i to oni pozostają w walce o Mistrzostwo Młodej Ligi.

Młoda Liga: ZAKSA Kędzierzyn – Koźle zrewanżowała się bielszczanom. Zagra o finał

clip_image001

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrała 3:0 w drugim meczu fazy play off z BBTS ATH Bielsko-Biała. W poprzednim spotkaniu lepsi byli bielszczanie. W decydującym złotym secie 15:7 wygrali podopieczni trenera Rolanda Dembończyka.

Spotkanie rozpoczęło się od niewielkiej przewagi punktowej BBTS ATH. Gospodarze doprowadzili do remisu po 10. Chwilę później podopieczni trenera Dembończyka wyszli na prowadzenie 14:12. Kolejne akcje to wyniki 18:14, 21:16. Goście zmniejszyli różnicę do 3 punktów. W dwóch ostatnich akcjach punkty zdobyli kędzierzynianie, którzy wygrali tę partię 25:20.

Drugi set lepiej rozpoczęli siatkarze ZAKSY. Zwiększali swoją przewagę nad bielszczanami. Prowadzili 8:4, 14:8, 19:14. W kolejnych akcjach podopieczni podopieczni Pawła Gradowskiego szybko odrobili straty. Doszło do remisu po 20, a chwilę później po 23. Dwie ostatnie akcje należały do gospodarzy. Wynik tej partii 25:23.

W trzeciej odsłonie kędzierzynianie szybko uzyskali przewagę punktową. Drużyna trenera Rolanda Dembończyka prowadziła 8:2, 14:7. BBTS ATH rozpoczął odrabianie strat. Zmniejszył różnicę do dwóch punktów. Na tablicy widniał wynik 18:16. Gospodarze odskoczyli na 22:16. W końcówce lepsi okazali się siatkarze ZAKSY, którzy wygrali set 25:18.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle vs BBTS ATH BIelsko-Biała 3:0 (25:20, 25:23, 25:18). Pierwsze spotkanie ćwierćfinałowe wygrali bielszczanie. W rywalizacji do dwóch zwycięstw było 1:1. O awansie do półfinału rozstrzygnął złoty set, w którym lepsza okazała się drużyna trenera Dembończyka, wygrywając partię 15:7.

Młoda Liga: LOTOS Trefl Gdańsk z awansem do półfinału

clip_image001

LOTOS Trefl Gdańsk wygrał 3:1 z Asseco Resovią Rzeszów w drugim meczu ćwierćfinałowym. W rywalizacji do dwóch zwycięstw wygrali siatkarze z Pomorza 2:0.

Pierwszy set to lepsza gra gospodarzy. LOTOS Trefl uzyskał przewagę 7:4. W kolejnych akcjach gdańszczanie utrzymywali różnicę punktową. Po dwóch asach serwisowych Bartosza Pietruczuka, na tablicy widniało 13:7. Podopieczni Edwarda Pawluna kontrolowali przebieg spotkania. Po zdobyciu punktu z ataku przez Mateusza Lindę, gospodarze prowadzili 18:10. W końcówce Asseco Resovia próbowała odrobić straty. Udało się zmniejszyć różnice do 5 oczek. W decydujących akacjach lepsi okazali się jednak gdańszczanie. Wynik na 25:19 ustalił z ataku Sławomir Zemlik.

W drugiej odsłonie widoczna była bardzo wyrównana walka obu drużyn. Po udanym bloku Mateusza Kowalskiego, rzeszowianie odskoczyli na 8:12. Goście utrzymali przewagę przez kilka kolejnych akcji. Po asie serwisowym Zemlika doszło do remisu po 16. Od tego momentu rozpoczęła się walka punkt za punkt. Na tablicy wielokrotnie widniał remis. Rozpoczęła się gra na przewagi. Rozstrzygnięcie przyniósł błąd w ataku Karola Behrendta i blok Kowalskiego. Wynik drugiego seta – 34:36.

Trzecia partia rozpoczęła się od prowadzenia gości 0:3. Kilka akcji później, po bloku Lindy było 4:4. Podopieczni Edwarda Pawluna szybko zaczęli odskakiwać rywalom. Po bloku M’Baye gdańszczanie prowadzili 14:5. Po ataku Pietruczuka było 21:9. Błędy Zemlika i Pietruczuka oraz udany blok Grzegorza Skomro pozwoliły gościom odrobić 3 punkty straty. Było 23:12. Błąd w serwie Asseco Resovii i blok Lindy ustaliły wynik tej części na 25:12.

Czwarty set to rosnąca przewaga gospodarzy. Po zdobyciu punktu z ataku przez Zemlika, LOTOS Trefl prowadził 8:3. Dwa podwójne asy serwisowe Zemlika i M’Baye oraz błędy gości, doprowadziły do wyniku 14:7. Drużyna Edwarda Pawluna utrzymywali przewagę. Po ataku Pietruczuka było 22:15. Goście błyskawicznie odrobili 3 punkty. Po chwili zbliżyli się o kolejne dwa oczka. Po asie serwisowym Przemysława Czado na tablicy widniał wynik 23:20. Ostatnie dwie akcje to udany atak Pietruczuka i as serwisowy Jana Tomczaka. Gdańszczanie wygrali 25:20. MVP został Mateusz Linda.

LOTOS Trefl Gdańsk vs Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (25:19, 34:36, 25:12, 25:20). Pierwsze spotkanie ćwierćfinałowe Pomorzanie wygrali bez straty seta.