PlusLiga: Asseco Resovia objęła prowadzenie

clip_image001

Asseco Resovia Rzeszów pokonała Lotos Trefl Gdańsk 3:0 (25:22, 25:20, 25:23) w pierwszym finałowym meczu play off PlusLigi. MVP spotkania został Fabian Drzyzga.

Pierwszy set był bardzo dobry w wykonaniu obu zespołów. Prowadzenie zmieniało się wielokrotnie. Na początku gdańszczanie mieli trzy punkty przewagi m.in. 4:1. Po drugiej przerwie technicznej inicjatywę przejęli gospodarze. Słabsze było przyjęcie gości. Asseco Resovia prowadziła 24:19 i straciła trzy punkty po mocnych zagrywkach Marco Falaschiego. Trener Andrzej Kowal brał dwa razy czas. Po drugiej przerwie Włoch zaserwował w siatkę. W Lotosie Treflu gra trzech byłych zawodmików rzeszowskiego klubu – Mateusz Mika, Wojciech Grzyb i Bartosz Gawryszewski.
Asseco Resovia zagrała znakomicie w drugiej partii. Gdańszczanie długo starali się dotrzymywać kroku, ale gospodarze powiększali przewagę. Było już 20:14. Świetnie spisywał się Jochen Schoeps. Był praktycznie nie do zatrzymania. Słaba była pierwsza akcja Lotosu. Podopieczni trenera Andrei Anastasiego walczyli. Jeszcze odrobili straty do 23:20 i na więcej już gospodarze nie pozwolili. Ci ostatni mieli dobrą zagrywkę.
Trzeciego seta gdańszczanie rozpoczęli ze Stępniem – drugim rozgrywającym, który wszedł pod koniec drugiej partii. Długo inicjatywa należała do zespołu gości. Z czasem górę zaczęła brać siła gospodarzy. Lotos Trefl walczył, ale nie był w stanie zatrzymać gospodarzy, wśród których nie było słabych punktów. Ostatni punkt zdobył plasowanym uderzeniem Jochen Schoeps, który w ten sposób zaakcentował swoją bardzo dobrą grę.

PLPS: Waldemar Wspaniały: o Puchar Polski nie grano jeszcze na takiej arenie

clip_image001

Cztery najlepsze zespoły w naszym kraju – Asseco Resovia Rzeszów, Jastrzębski Węgiel, Lotos Trefl Gdańsk i PGE Skra Bełchatów – zagrają w sobotę i niedzielę w ERGO Arenie w finałowym turnieju o Puchar Polski 2015.

Nigdy jeszcze w historii pucharowej rywalizacji spotkań nie rozgrywano na tak dużym obiekcie. – Ten fakt podkreśla tylko rangę rywalizacji o to trofeum – mówi były trener męskiej reprezentacji, Waldemar Wspaniały.
Nie ma on wątpliwości, że Puchar Polski może zdobyć każdy zespół z czwórki uczestników. – Sobotnie półfinały gwarantują wielkie emocje – powiedział. – Zagrają cztery równe zespoły. W pierwszym meczu finału Asseco Resovia wygrała z Lotosem Treflem 3:0, ale suchy wynik nie odzwierciedla tego co działo się na bloisku. Było dużo walki. Gdańszczanie wielokrotnie mieli inicjatywę, prowadzili.
Dodał on, że poprzednie wyniki nie mają znaczenia. Jest to już historaia, a każdy mecz jest inny. Waldemar Wspaniały ma w swoim dorobku Puchary Polski. Pięć razy sięgał po to trofeum – raz ze Stilonem Gorzów, który wówczas grał w Serii B, Płomieniem Milowice i trzykrotnie z Mostostalem Azotami Kędzierzyn-Koźle. Miał być czwarty triumf z tym ostatnim zespołem, ale na drodze stanęło sensacyjne Morze Szczecin. Była to jedna z największych sensacji ostatnich lat w rywalizacji o Puchar Polski.
– Jednego dnia mieliśmy dwie sensacje – mówi Waldemar Wspaniały. – Wielcy faworyci – Mostostal i AZS – musieli obejść smakiem. W finale zagrał Szczecin z Sosnowcem. Rozstrzygnięcia sprzed kilku lat świadczą najlepiej czym jest Puchar Polski. Emocje, sensacje i dobra gra są gwarantowane.

PZPS: Szeroka kadra juniorek na sezon 2015

clip_image001

Trener Wiesław Popik powołał 24 zawodniczki do szerokiej kadry juniorek. Polki 19 kwietnia rozpoczną przygotowania do 2 rundy kwalifikacji do mistrzostw świata, które odbędą się w dniach 13-17 maja w Anapie.

Kadra juniorek:

Rozgrywające: Paulina Bałdyga, Dominika Mras, Julia Nowicka

Przyjmujące: Magdalena Damaske, Aleksandra Gromadowska, Klaudia Grzelak, Aleksandra Kazała, Adrianna Kukulska, Dominika Mikołajewska, Karolina Piśla, Kinga Stronias, Magdalena Woźniczka, Nadia Wydmańska

Atakujące: Ewa Bimkiewicz, Barbara Cembrzyńska, Malwina Smarzek, Magda Stysiak

Środkowe: Kornelia Moskwa, Joanna Pacak, Julia Piotrowska, Małgorzata Śmieszek, Paulina Świder

Libero: Klaudia Kulig, Justyna Łysiak

Trenerzy: Wiesław Popik, Miłosz Majka, Sandra Kaduk

Fizjoterapeuta: Robert Siemiński

Lekarz: Jan Pająk

Statystyk: Iwo Wagner

Autor/Źródło: KS

Młoda Liga: ZAKSA i RCS CERRAD bliżej finału

clip_image001

Po pierwszych meczach półfinałowych bliżej walki o złoty medal Młodej Ligi są ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i RCS CERRAD Czarni Radom.

W pierwszym meczu tej fazy LOTOS Trefl Gdańsk przegrał 2:3 po zaciętej walce z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Gdańszczanie awasowali do półfinału po dwóch wygranych spotkaniach z Asseco Resovią Rzeszów (0:3, 3:1). Kędzierzynianie by pozostać w walce o złoto po przegranym meczu z BBTS ATH Bielsko-Biała (3:2), potrzebowali zwycięstwa w drugim spotkaniu i złotym secie. Tak też się stało. ZAKSA wygrała decydujący mecz 3:0, a złoty set 15:7.

W pierwszym półfinale obie drużyny rozegrały bardzo wyrównane spotkanie. Stosunek zdobytych „małych punktów” to 104:109. LOTOS Trefl ustępował pod względem ilości punktów zdobytych przez atak (51:56), asy serwisowe (5:8) i blok (11:16). ZAKSA popełniła jednak więcej błędów, bo 37 przy 29 pomyłkach przeciwnika. Nieco lepsi okazali się podopieczni trenera Rolanda Dembończyka. Ta drużyna prowadzi w rywalizacji do dwóch zwycięstw 1:0.

W meczu RCS CERRAD Czarni Radom vs Transfer Bydgoszcz tempo grze nadawali gospodarze. Drużyna Andrzeja Sitkowskiego wygrała bez straty seta. Radomianie awansowali do tej fazy po dwóch wygranych spotkaniach (3:0, 1:3) z Indykpolem AZS Olsztyn. Podopieczni trenera Tomasza Zaczka w ćwierćfinale najpierw przegrali z Cuprum Lubin 3:2, by wygrać u siebie 3:0. O awansie zdecydował złoty set, w którym lepsi byli bydgoszczanie (15:7).

Stosunek zdobytych „małych punktów” w półfinałowej rywalizacji to 75:56 dla Czarnych Radom. Podpieczni Andrzeja Sitkowskiego byli lepsi w ataku (14:9). W całym spotkaniu odnotowano tylko jeden as serwisowy – po stronie gospodarzy w pierwszym secie. W bloku 2:3 dla Transferu. Oba zespoły popełniły sporo błędów. RCS CERRAD miał ich na swoim koncie 44, a Transfer 58. W rywalizacji do dwóch zwycięstw prowadzą radomianie 1:0.

Przed obiema parami półfinałowymi 2 tygodnie przerwy. Jest ona spowodowana Mistrzostwami Polski juniorów, które będą rozgrywane w Częstochowie od 15 do 19 kwietnia. Najbliższe mecze w Młodej Lidze zaplanowano na 25 kwietnia. Jeśli po ich rozegraniu dojdzie do remisu w rywalizacji do dwóch zwycięstw, rozstrzygające spotkania odbędą się 26 kwietnia.

ORLEN Liga: Chemik odrobił straty

clip_image001

Chemik Police pokonał Impel Wrocław 3:0 (25:21, 25:13, 25:18) w drugim półfinałowym meczu ORLEN Ligi. MVP spotkania została wybrana Małgorzata Glinka-Mogentale. W rywalizacji do trzech zwycięstw jest remis 1-1.

Pierwszą partię poniedziałkowego meczu od punktowego ataku z prawego skrzydła rozpoczęła Joanna Kaczor (1:0). Chwilę później gospodynie zaczęły popełniać proste błędy w ataku (4:1). Jednak policznaki szybko odrobiły straty, dzięki dobrej grze w bloku (5:5). Chemik po dwóch pewnych atakach Any Bjelicy na pierwszej pauzie wyszedł na prowadzenie (8:6). Po wznowieniu gry siatkarki z Polic utrzymywały zdecydowanie wyższą skuteczność w ataku oraz polu serwisowym. Na drugiej przerwie technicznej wyszły na prowadzenie (16:13). W końcówce serią świetnych ataków popisała się Małgorzata Glinka-Mogentale (21:17). Premierową odsłonę meczu dość pewnie wygrały gospodynie (25:21). W ostatniej akcji Hana Cutura zaatakowała piłkę po antence.
Drugi set do stanu (4:4) drużyny grały punkt za punkt. Następnie inicjatywę na parkiecie przejęły gospodynie. Wrocławianki miały problem ze skończeniem akcji w pierwszym tempie. Po skutecznym ataku Anny Werblińskiej z lewego skrzydła Chemik schodził na przerwę prowadząc (8:5). Po czasie gra Impelu Wrocław stanęła w miejscu. Sporo do życzenia pozostawiało przyjęcie oraz skuteczny atak. Na nic zdały się przerwy na żądanie trenera Tore Aleksandersena (7:14). Policznaki do końca tej partii dyktowały warunki gry i wygrały kolejną odsłonę meczu do 13. W ostatniej akcji piłkę w aut posłała Katarzyna Mroczkowska.
Mistrzynie Polski partię numer trzy rozpoczęły z wysokiego „c”. Pewne ataki zapewniły im prowadzenie (4:1). Zespół gości nie złożył broni, po krótkiej pauzie dzięki dobrej grze Agnieszki Kąkolewskiej i Joanny Kaczor doprowadził do remisu (4:4). Jednak jeszcze przed pierwszą pauzą policznaki zdołały odskoczyć na dwa oczka (8:6). Co prawda wrocławianki próbowały jeszcze odrabiać straty, ale seria dobrych zagrywek Mai Ognjenović sprawiła, że na drugiej przerwie technicznej Chemik prowadził (16:10). Gospodynie nie dały sobie wydrzeć z rąk wypracowanej przewagi punktowej. Po skutecznym ataku Izabeli Kowalińskiej z prawego skrzydła Chemik Police mógł cieszyć się ze zwycięstwa w tej partii (25:18) i całym meczu 3:0.

autor:Katarzyna Porębska

PZPS: Mistrzowie Europy kadetów w kraju

clip_image001

Reprezentacja Polski kadetów, która w niedzielny wieczór wywalczyła mistrzostwo Europy wróciła już do kraju. Na warszawskim lotnisku Okęcie mistrzowską drużynę powitali przedstawiciele władz Polskiego Związku Piłki Siatkowej, najbliżsi i liczne grono dziennikarzy.

To był jednak początek pracowitego, ale i miłego popołudnia dla mistrzów Europy. Wprost z lotniska udali się na uroczysty obiad do klubu Volley Bajka w warszawskiej Arenie Ursynów, w którym udział wzięli: Paweł Papke – Prezes PZPS, Jacek Kasprzyk – Wiceprezes ds. sportu i szkolenia, Witold Roman – Członek Zarządu, Włodzimierz Sadalski – Dyrektor Pionu Sportu i Szkolenia i Stanisław Majkowski – Zastępca Dyrektora Pionu Sportu i Szkolenia, Kierownik Wyszkolenia.

– Serdecznie gratulujemy Wam mistrzowskiego tytuły, który zdobyliście w imponującym stylu. To początek waszych, miejmy nadzieję kolejnych sukcesów. Teraz jeszcze w kategoriach młodzieżowych a wkrótce, czego Wam życzę w kadrze seniorów. Wiem, jak ważne są osiągniecia w młodym wieku, bowiem kiedyś też miałem przyjemność stawać na podium międzynarodowych turniejów mistrzowskich. Jesteśmy z Was dumni – powiedział do młodych mistrzów Starego Kontynentu Paweł Papke, Prezes PZPS.

Swoimi wrażeniami z turnieju z Turcji dzielili się zawodnicy, trenerzy i sztab medyczny kadry narodowej kadetów. Podkreślali znakomitą atmosferę w drużynie oraz niezłomne przekonanie, że nawet w najtrudniejszych momentach wierzyli w skuteczny finisz. Zwracali także uwagę na to, że mieli optymalne warunki przygotowań do turnieju a praca wykonana przed zawodami zaprocentowała w mistrzostwach Starego Kontynentu. W sierpniu kolejne, jeszcze poważniejsze wyzwanie – mistrzostwa świata a mistrzostwo Europy zobowiązuje.

Miłą i słodką niespodzianką dla zespołu by tort ł dedykowany złotym medalistom z okazji Mistrzostwa Europy 2015.

Teraz przed wieloma z mistrzów start w mistrzostwach Polski juniorów, które rozpoczynają się w Częstochowie już w środę.

Mistrzowie Europy kadetów 2015:

Rozgrywający: Kamil Droszyński, Łukasz Kozub

Atakujący: Damian Domagała, Jakub Ziobrowski

Środkowi: Jakub Kochanowski, Dawid Woch, Patryk Niemiec

Przyjmujący: Bartosz Kwolek, Tomasz Fornal, Jędrzej Gruszczyński, Tomasz Polczyk

Libero: Mateusz Masłowski

Trenerzy: Sebastian Pawlik, Jacek Nawrocki

Fizjoterapeuta: Jakub Łamajkowski

Statystyk: Tomasz Morga

Lekarz: Krzysztof Zając

Kierownik drużyny: Leon Bartman

Autor/Źródło: Janusz Uznański – rzecznik Polskiego Związku Piłki Siatkowej

ORLEN Liga: Niespodzianka w Szczecinie

clip_image001

W pierwszym meczu półfinałowym ORLEN Ligi Chemik Police przegrał z Impelem Wrocław 2:3 (25:13, 23:25, 13:25, 25:13, 10:15). MVP została wybrana Hana Cutura. Stan rywalizacji play off 1:0 dla wrocławianek. Kolejny pojedynek zostanie rozegrany w poniedziałek 13 kwietnia.

Siatkarki Giuseppe Cuccariniego bezsprzecznie górowały w rundzie zasadniczej ORLEN Ligi, ale w najważniejszych dotychczas meczach sezonu, Pucharze Polski i Final Four Ligi Mistrzów nie zdołały potwierdzić swojej wielkości. Polski puchar przegrały z PGE Atomem Trefl Sopot, a w rywalizacji o europejską dominację musiały uznać wyższość konkurentek z Włoch i Turcji.

Mistrzostwo Polski to ostatnie w trwającym sezonie trofeum do zdobycia. Świadome tego policzanki, rozpoczęły półfinałową rywalizację z wysokiego „c” i już po kilku minutach gry prowadziły w I partii 13:6. Wrocławianki miały spore problemy z kończeniem pierwszej akcji, nawet jeśli zdołały dobrze przyjąć zagrywkę, nie potrafiły skończyć piłki. Za to ich rywalki bezlitośnie wykorzystywały każdą nadarzająca się okazję. – My w ogóle nie rozgrywamy i nie atakujemy, musimy natychmiast to poprawić – prosił na kolejnych przerwach trener Tore Aleksandersen. Prośby nie przyniosły rezultatu, podobnie jak wprowadzenie zmienniczek, Mroczkowskiej i Hagglund, która pozostała w wyjściowej szóstce także w 2. secie.

Równie obiecująco dla miejscowych rozpoczęła się kolejna część meczu – 4:0. Szkoleniowiec wrocławianek szybko poprosił o przerwę, podczas której apelował do swoich podopiecznych: – Nikt za was nie zmieni przebiegu gry, musicie zrobić to same. Tym razem zawodniczki wzięły sobie do serca słowa trenera i błyskawicznie odrobiły straty, głównie dzięki czujnej grze na siatce (w czterech akcjach trzykrotnie punktowały blokiem).  Wyraźnie wzmocniły też zagrywkę i poprawiły skuteczność w ataku, co bardzo szybko znalazło odzwierciedlenie w  wyniku (11:16).  Włoski szkoleniowiec Chemika próbował odwrócić niekorzystny bieg wydarzeń, wprowadzając na boisko zmienniczki, Kowalińską i Rabkę. Rezerwowe pomogły zniwelować straty (22:22), ale to wrocławianki, po ataku Katarzyny Mroczkowskiej cieszyły się ze zwycięstwa. Gospodynie popełniły aż 10 błędów własnych (na 5 przeciwniczek).

Sporo dobrego w poczynania Impelu wniosła Jenna Hagglund, która przyspieszyła grę swojej drużyny i świetnie popracowała w polu serwisowym. To przy jej zagrywce w trzecim secie  przyjezdne zdobyły 5 oczek z rzędu (3:8). Bezradny Cuccarini rozkładał ręce podczas rozmów z zawodniczkami, prosząc by bardziej skoncentrowały się na rywalizacji. Chwilę później desygnował do gry aż cztery zawodniczki z ławki (Jagieło, Rabkę, Krzos, Mróz), ale i one nie znalazły antidotum na coraz mocniejsze ataki wrocławianek – 8:18. – Jesteście usatysfakcjonowane swoją grą? – pytał retorycznie włoski szkoleniowiec Chemika podczas II przerwy technicznej. – Czas ucieka, musimy coś zmienić – dodał. Ale to rywalki, które grały jak natchnione rozdawały karty w tym fragmencie gry.

W czwartym secie role znów się odwróciły i tym razem to miejscowe przeszły do ofensywy. Niemiłosiernie obstrzeliwały zagrywką Mirę Topic, która miała ogromne problemy z dogrywaniem piłki, a  jej koleżanki z  kolei, w akcjach sytuacyjnych raz po raz nadziewały się na szczelną  ścianę rąk policzanek (13:7, 22:12), które po ataku Any Bielicy doprowadziły do wyrównania bilansu setów.

Piata partia byłą najbardziej wyrównana i zacięta w całym spotkaniu, obydwie drużyny zostawiły na boisku wszystkie siły i umiejętności. Wyraźnie lepsze okazały się wrocławianki, które w decydującej fazie gry były skuteczniejsze w obronie i ataku, więcej krzywdy robiły też rywalkom zagrywką.

Składy:

Police: Ognjenovic, Bielica, Veljkovic, Bednarek-Kasza, Glinka, Werblińska, Zenik (L) oraz Kowalińska, Rabka, Krzos, Mróz, Jagieło

Impel: Gryka, Kaczor, Kąkolewska, Ptak, Topic, Cutora, Sawicka (L) oraz Hagglund, Mroczkowska, Kwiatkowska, Kauffeldt, Grejman

autor:Ilona Kobus,

CEV: Izabela Bełcik: dziękujemy za wsparcie

clip_image001

– Chcę podziękować wszystkim kibicom za ogromne wsparcie, które otrzymałyśmy podczas sobotniego finału – powiedziała po finałowym meczu Pucharu CEV, Izabela Bełcik, kapitan PGE Atomu Trefla Sopot. Sopocianki wywalczyły srebrne medale.

W sobotę PGE Atom Trefl Sopot zmierzył się w rewanżowym meczu finału Pucharu CEV z Dynamo Krasnodar. Pierwsze spotkanie w Rosji wygrały gospodynie 3:0 (25:18, 25:20, 25:22). Sopocianki nie złożyły broni i sobotni pojedynek wygrały 3:1 (26:24, 18:25, 26:24, 25:22). O ostatecznym zwycięstwie w tych rozgrywkach musiał zadecydować złoty set. W dedycującej partii lepsze okazały się siatkarki z Krasnodaru, które zwyciężyły (15:10) i to do ich rąk trafił Puchar CEV.

Na konferencji prasowej powiedzieli:
Izabela Bełcik (kapitan PGE Atom Trefl Sopot):
Chcę podziękować wszystkim za wsparcie, które otrzymaliśmy w sobotę. To było niesamowite zobaczyć tak wielu fanów, którzy dopingowali nasz zespół. Od początku wiedziałyśmy, że czeka nas trudny mecz. Przed jego rozpoczęciem nie byłyśmy w komfortowej sytuacji, ponieważ musiałyśmy odrobić straty z Rosji. Musiałyśmy kontrolować wynik od początku meczu i kosztowało nas to wiele sił i energii. Jesteśmy naprawdę zadowoleni z wygranej przeciwko tak wielkiej drużynie, jaką jest Dynamo Krasnodar. Niestety nie możemy być już zadowoleni z wyniku złotego seta. Mocne ataki i zagrywki rosyjskiego zespołu w końcówce zadecydowały o zwycięstwie Dynamo Krasnodar.
Liubov Shashkova (kapitan Dynama Krasnodar): Chcę podziękować naszym przeciwniczkom. PGE Atom Trefl zagrał naprawdę bardzo dobre spotkanie. To była prawdziwa siatkówka. Byliśmy przygotowani na ich zdecydowanie lepszą grę, ale nie spodziewaliśmy się, że zagrają aż tak dobrze. Jestem bardzo dumna z moich koleżanek z drużyny. Udało nam się osiągnąć cel, który założyliśmy sobie w trakcie sezonu. Mamy powody do zadowolenia.
Lorenzo Micelli (trener PGE Atom Trefl Sopot): Gratuluję drużynie Dynamo Krasnodar zwycięstwa. A także dziękuję kibicom za doping i wsparcie. Rosyjski zespół ma wiele zawodniczek, które w każdej chwili mogą wejść na boisko i zmieniają oblicze drużyny. To naprawdę profesjonalny siatkarski zespół. Nie zmienia to faktu, że przegraliśmy mecz. Chcę jednak podkreślić, że kiedy zacząłem pracować z PGE Atomem Treflem Sopot w maju ubiegłego roku, mogłem tylko pomarzyć o finale Pucharu CEV. Myślę, że drugie miejsce w tych rozgrywkach to wielkie osiągnięcie zarówno dla mnie jako trenera jak i całego zespołu.

Konstantin Uszakow (trener Dynamo Krasnodar):
Chciałbym podziękować polskiemu klubowi za organizację tego wielkiego finału. Wykonali bardzo dobrą robotę. Bardzo podobała mi się atmosfera. Co więcej mogę powiedzieć? Jestem bardzo zadowolony z wygranej. To był wielki mecz, z dobrą siatkówką i wspaniałymi kibicami. Cieszę się, że widziałem prawdziwą walkę po obu stronach siatki. Osobiście jestem bardzo zadowolony, że w złotym secie okazaliśmy się lepsi od gospodarzy.

autor:Katarzyna Porębska,

ORLEN Liga: Maciej Jarosz: ostrożnie ze zdecydowanym prognozowaniem

clip_image001

W niedzielę Chemik Police i Impel Wrocław rozpoczną rywalizację play off półfinału ORLEN Ligi. Pierwszy z tych zespołów broni tytułu mistrzowskiego, drugi wicemistrzowskiego.

– Po ostatnich doświadczeniach i wynikach w PlusLidze i Lidze Mistrzów wstrzymałbym się przed wydawaniem jednoznacznych sądów – mówi były reprezentant Polski Maciej Jarosz. – PGE Skra Bełchatów była mocnym faworytem walki o złoty medal w męskiej ekstraklasie. W trakcie sezonu typowałem ten zespół na zwycięzcę Ligi Mistrzów. Wyniki pokazały, że byłem w błędzie.
Jak podkreśla Maciej Jarosz „doskonała gra i forma w trakcie sezonu zasadniczego może rozpaść w play offach.” – Chemik miał apetyt na Puchar Polski i dobry wynik w Lidze Mistrzyń. Jak wiemy musiał obejść się smakiem. Normalnie to w grze z Impelem postawiłbym na policzanki. Teraz jestem jakby mniej pewny – dodaje.
Maciej Jarosz przypomniał, że w poprzednim sezonie Impel zdobył wicemistrzostwo Polski i był to ogromny sukces wrocławskiej drużyny. – Teraz chciałoby się postawić krok do przodu. Czy Impel stać na sprawienie niespodzianki? Przypomnę, że w ćwierćfinale Impel po porażce w Bielsku-Białej następnie łatwo wygrał z BKS Aluprof oba spotkania u siebie. To może być sygnał, że wrocławianki złapały drugi oddech i są gotowe do walki o złoty medal – zakończył Maciej Jarosz, znakomity przed laty siatkarz, a obecnie komentator Polsatu Sport.
W drugiej parze półfinału ORLEN Ligi Atom Trefl Sopot zagra z Polskim Cukrem Muszynianką Muszyna. Rywalizacja rozpocznie się w przyszłym tygodniu. Dzisiaj sopocianki grają z Dynamem Krasnodar rewanżowy mecz finału Pucharu CEV (początek 20.00). Pierwsze spotkanie wygrał rosyjski zespół 3:0.

Młoda Liga Kobiet: Rzeszowianki z brązowym medalem!

clip_image001

Drużyna Developres SkyRes V LO Rzeszów odebrały brązowe medale Młodej Ligi Kobiet. Siatkarki odebrały medale m.in. z rąk byłego selekcjonera reprezentacji Polski kobiet, obecnie koordynatora ds. rozgrywek Młodej Ligi Kobiet, Alojzego Świderka.

Developres SkyRes V LO Rzeszów jest pierwszym w historii brązowym medalistą Młodej Ligi Kobiet. Siatkarki z Podkarpacia w I rundzie czterokrotnie wygrały i dwukrotnie przegrały. Do rundy finałowej awansowały z drugiego miejsca grupy C. W II fazie podopieczne trenera Barszcza 5 razy triumfowały, a trzykrotnie musiały uznać wyższość rywalek. W tej części sezonu drużyna zdobyła 15 punktów. To dało 3. miejsce w tabeli Młodej Ligi Kobiet.

Medalowy skład Developresu SkyRes V LO Rzeszów:

rozgrywające: Wiktoria Pasierb, Aleksandra Gogol, Sylwia Pacak, Emilia Mucha;

atakujące: Monika Kawa, Agnieszka Cur, Agnieszka Kowal;

przyjmujące: Aleksandra Kazała, Paulina Głaz, Karolina Lechowska, Kinga Stronias, Ewa Śliwińska;

środkowe: Maja Grodzka, Elżbieta Wojtunik, Dominika Nowakowska;

libero: Marta Kostrzewa, Paulina Filipowicz, Anna Bartyzel.

Sztab trenerski:

I trener: Zbigniew Barszcz;

II trener: Małgorzata Młocek.

Ceremonia wręczenia brązowych medali Młodej Ligi Kobiet odbyła się w hali Podpromie przed meczem ORLEN Ligi Developres SkyRes Rzeszów vs SK bank Legionovia Legionowo.

Więcej zdjęć z dekoracji dostępnych jest w zakładce „Galerie”.