ZAKSA w ćwierćfinale Pucharu CEV

clip_image001

VaLePa Sastamala pokonała ZAKSę Kędzierzyn-Koźle 3:2 (23:25, 22:25, 25:18, 25:16, 15:12) w rewanżowym meczu 1/8 finału Pucharu CEV. Do ćwierćfinału awansowali podopieczni trenera Sebastian Świderskiego, którzy wygrali 3:1.
W czwartkowym spotkaniu emocje zakończyły się po drugim secie. Trener polskiego zespołu dokonał zmian w składzie, dając odpocząć podstawowym zawodnikom.
Na zwycięzcę w tej parze czeka Arkas Izmir, trenowany przez Kanadyjczyka Glenna Hoaga. W tureckim zespole grają m.in. Gevin Schmitt oraz Leonel Marshall. W rewanżowym meczu 1/8 finału Arkas pokonał GFC Ajaccio 3:1. Schmitt zdobył 33 pkt, a Marshall 21.

Losowanie Pucharu Polski siatkarek

clip_image001

Dziś odbyło się losowanie par Pucharu Polski kobiet. W 1/4 finału PGE Atom Trefl Sopot zagra z Tauronem Banimex MKS Dąbrowa Górnicza, a BKS Aluprof Bielsko-Biała z Impelem Wrocław. Dwie najlepsze drużyny ORLEN Ligi po pierwszej części fazy zasadniczej – Chemik Police i Polski Cukier Muszynianka Muszyna – poznają swoje ćwierćfinałowe rywalki później. Trofeum zdobytego w Ostrowcu Świętokrzyskim broni Chemik.
Już po rozegraniu 11. kolejki ORLEN Ligi było wiadome, że PGE Atom Trefl Sopot jako trzecia drużyna na półmetku rundy zasadniczej zmierzy się z szóstym zespołem ligi, Tauronem Banimex MKS Dąbrowa Górnicza, a czwarty Impel Wrocław z piątym BKS-em Aluprofem Bielsko-Biała. Drogą losowania wyłoniono gospodarzy tych spotkań. Zostały nimi bielszczanki i sopocianki.
Spotkania ćwierćfinałowe zostaną rozegrane 25 lutego. W przypadku kolidowania tego terminu z rozgrywkami drużyn w europejskich pucharach, wybrane mecze zostaną przełożone na 7 marca. Rozgrywki Pucharu CEV nie powinny jednak kolidować Atomówkom z pierwszym z wyznaczonych terminów. W kolejnej fazie na zwycięzcę pary sopocko-dąbrowskiej będzie czekał najprawdopodobniej Polski Cukier Muszyna. Mecze półfinałowe i finałowe w turnieju z udziałem czterech zespołów, zaplanowano na 14-15 marca.
Najpierw jednak 7 stycznia odbędą się mecze VI rundy Pucharu Polski. Wyłonione w niej zostaną cztery zespoły VII rundy (mecze 4 lutego) i w tym gronie poznamy uczestników 1/4 finału.
W rywalizacji pozostały dwie drużyny I ligi – ŁKS Commercecon Łódź oraz MLKS Roltex Zawisza Sulechów. W przypadku gdy I-ligowe zespoły awansują do VII rundy lub 1/4 finału, to one będą gospodarzami meczów.
Losowanie zostało przeprowadzone we wtorek w siedzibie Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej S.A. Nad prawidłowym przebiegiem czuwała komisja: Renata Sobolewska, Paweł Ignatowicz, Cezary Matusiak, Mariusz Nowakowski i Andrzej Warych.
VI runda PP
mecz nr 27

ŁKS Commercecon Łódź – Pałac Bydgoszcz
mecz nr 28
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – SK bank Legionovia Legionowo
mecz nr 29
MLKS Roltex Zawisza Sulechów – Budowlani Łódź
mecz nr 30
PGNiG Nafta Piła – Developres SkyRes Rzeszów
VII runda
mecz nr 31
zwycięzca meczu nr 28 ze zwycięzcą meczu nr 27
mecz nr 32
zwycięzca meczu nr 29 ze zwycięzcą meczu nr 30
1/4 finału
mecz nr 33
Chemik Police – zwycięzca meczu nr 31
mecz nr 34
BKS Aluprof Bielsko-Biała – Impel Wrocław
mecz nr 35
PGE Atom Trefl Sopot – Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza
mecz nr 36
Polski Cukier Muszynianka Muszyna – zwycięzca meczu nr 32

Turniej finałowy LŚ 2015 ?

Pojawiły się informacje, że Brazylia chce zrezygnować z organizacji turnieju finałowego Ligi Światowej w 2015 roku. Czy odbędzie się on w Polsce? – Jesteśmy gotowi przejąć turniej – mówi sekretarz PZPS-u, Andrzej Lemek.

W ostatnich dniach sporo wydarzyło się w brazylijskiej siatkówce. Na jaw wyszła bowiem afera korupcyjna. Sporo emocji wzbudziły także kary dla Bernardo Rezende oraz brazylijskich kadrowiczów za skandaliczne zachowanie w trakcie mistrzostw świata w Polsce. Do tego doszła jeszcze chęć rezygnacji z organizacji turnieju finałowego Ligi Światowej w 2015 roku. Miał on być przeprowadzony w Brazylii w dniach 15-19 lipca i stanowić przetarcie przed igrzyskami olimpijskimi, które w tym kraju odbędą się w 2016 roku. Jeśli faktycznie działacze tamtejszej federacji nie zorganizują finałów „Światówki”, to kto to zrobi? Dyżurnym kandydatem jest Polska. – Jesteśmy gotowi przejąć turniej i zorganizować go na wysokim poziomie. Zostało wystarczająco dużo czasu, by podjąć decyzję o miejscu rozegrania imprezy i wszystko dobrze przygotować – powiedział Andrzej Lemek. – Żadna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła, bo informacja o rezygnacji Brazylii jest świeża. Nie mamy nawet pewności, że się potwierdzi – dodał sekretarz generalny Polskiego Związku Piłki Siatkowej, który obecnie kieruje PZPS-em.

Na razie wiadomo tylko, że Polska w kolejnej edycji Ligi Światowej zagra w grupie B, a jej rywalami będą: Rosja, USA i Iran. Działacze PZPS-u nie podjęli jeszcze decyzji, które miasta będą gościły mistrzów świata. Rozmowy prowadzone są z gospodarzami tegorocznego mundialu, a także z Częstochową i Rzeszowem. Niebawem ta kwestia ma zostać rozstrzygnięta.

Guillaume Samica zawodnikiem AZS Częstochowa

 

clip_image001

Guillaume Samica będzie przynajmniej do końca sezonu występował w AZS Częstochowa. 33-letni przyjmujący, były wicemistrz Europy i wicemistrz Ligi Światowej, w poniedziałek został już potwierdzony do gry.

Samica ma już za sobą występy w polskiej lidze – w sezonie 2008/2009 grał w Jastrzębskim Węglu, a trzy lata później w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle. Oprócz tego ma na swoim koncie występy w takich klubach, jak m.in. włoskie Bre Banca Cuneo i Sparkling Mediolan, francuskie Stade Poitevin i AS Cannes VB, grecki Panathinaikos Ateny, rosyjska Iskra Odincowo, czy argentyński Buenos Aires Unidos. Jest wielokrotnym reprezentantem Francji.

Samica w poniedziałek przyleciał do Polski, choć z kłopotami, bo samolot, którym podróżował, nie mógł wylądować we Wrocławiu i został skierowany na lotnisko w Katowicach. Ostatecznie nad ranem Francuz dotarł do Częstochowy, w ciągu dnia spotkał się z szefami klubu, a po południu wziął udział w treningu pierwszego zespołu.
Nowy siatkarz, który w składzie AZS zastąpi kończącego zawodniczą karierę Michała Bąkiewicza, może zadebiutować w barwach częstochowskiego klubu już w środowym meczu Pucharu Polski z Transferem w Bydgoszczy.

Sebastian Świderski: musimy grać swoje

clip_image001

– Zawodnicy z Gdańska pokazali, że są bardzo mocni psychicznie, potrafią grać, tworzą bardzo fajną drużynę, o czym przekonały się najmocniejsze drużyny w PlusLidze – stwierdził szkoleniowiec kędzierzyńskie ZAKSY, po sobotniej porażce 1:3 z LOTOSEM Trefl Gdańsk.

Rywale mocni psychicznie

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle po raz drugi przegrała z LOTOSEM Trefl Gdańsk za 3 oczka. Podopieczni Sebastiana Świderskiego w sobotę zaprezentowali się znacznie lepiej, niż w pierwszym starciu z gdańszczanami, ale choć położyli na szali mnóstwo sił i zaangażowania, znów nie zdołali uszczknąć rywalom choćby punktu. – Zgadza się, nie zdobywamy punktów. Ale przed nami jeszcze dużo grania i najważniejsze, żebyśmy cały czas grali swoje – ocenił trener Świderski.

Paradoksalnie, chyba swój najlepszy mecz w barwach ZAKSY rozegrał holenderski atakujący Kan van Dijk (54% efektywności), ale nie znalazł wsparcia w kolegach na lewym skrzydle. Michał Ruciak (25% skuteczności w ataku) i Dick Kooy (31%) zagrali słabo, nie potrafili znaleźć sposobu na sforsowanie gdańskiej ściany rąk. – Praktycznie całe spotkanie graliśmy bez lewego ataku, odnotowaliśmy bardzo niski procent skuteczności na tym skrzydle. Z takim rywalem, jak Gdańsk ciężko coś ugrać, jeśli nie kończy się własnych akcji – podsumował Świderski.

– Zawodnicy z Gdańska pokazali, że są bardzo mocni psychicznie, potrafią grać, tworzą bardzo fajną drużynę, o czym przekonały się najmocniejsze drużyny w PlusLidze. Zespoły z czołówki pogubiły punkty w starciach z LOTOSEM, nam też to się zdarzyło i musimy szukać punktów gdzieś indziej – dodał.

Pech Wiśniewskiego

W składzie  ZAKSY po raz kolejny zabrakło Łukasza Wiśniewskiego, który nabawił się urazu w spotkaniu z częstochowskim AZS-em. – Zobaczymy czy to coś poważnego, miejmy nadzieję, że nie – skwitował Sebastian Świderski. Wcześniej, przez kilka tygodni kędzierzyński środkowy leczył problemy z kolanami – nabawił się kontuzji 4 listopada, w spotkaniu Pucharu CEV. Po niej wrócił do treningów i nawet pojechał z drużyną na ligowy mecz z BBTS-em, ale zagrał dopiero w następnej kolejce spotkań.

– Czeka nas dużo grania, sporo przejazdów i przelotów, mało treningów. Nic, musimy grać i skupić się na tym co jest, a przede wszystkim, dbać o chłopaków. Bo jak widać jedna kontuzja może dużo namieszać. Będziemy grać składem jaki mamy do dyspozycji, szukać odpowiednich zawodników w zależności od rywala. Każdy ma podobnie jak my, inne zespoły też muszą jeździć i walczyć, więc nie ma co robić dramatu – skomentował Sebastian Świderski.

Sporo grania, mało trenowania

Już w najbliższy czwartek kędzierzynianie zagrają rewanżowy pojedynek Pucharu CEV z  fińskim VaLePa Sastamala. Przed własną publicznością wygrali 3:1, ale zwycięstwo nie przyszło gładko. – Jedziemy tam by awansować dalej – zapowiedział szkoleniowiec kędzierzynian. – Czeka nas tydzień praktycznie bez treningu i dlatego pojedynek z Finami musimy potraktować także jako przygotowanie do arcyważnej rywalizacji z Cuprumem, z którym zagramy dwa dni później. Tym bardziej, że za kolejne trzy dni zmierzymy się z Jastrzębskim Węglem, w ramach Pucharu Polski. Będzie to następne niezwykle istotne spotkanie.

– Przed nami bardzo intensywny okres, ciężkie pojedynki. Ale w mojej opinii, jeżeli będziemy grać swoje, to jesteśmy w stanie awansować do dalszych gier tak w Pucharze CEV jak i w Pucharze Polski.

PlusLiga: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – LOTOS Trefl Gdańsk

PlusLiga, kolejka 15, mecz nr 102
Miejsce: hala Azoty, Kędzierzyn-Koźle
Data: 13.12.2014 Godzina: 14:45 Widzów: 2000
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – LOTOS Trefl Gdańsk 1:3 (24:26, 16:25 25:22. 22:25)
Sędziowie: Tomasz Janik, Marcin Herbik
Sędziowie Liniowi: Mariusz Kwiecień, Radosław Cygler
Protokół elektroniczny: Daria Kruk
Kwalifikator: Ryszard Dietrich
Komisarz: Andrzej Urbański
Składy:

image
LOTOS: Grzyb, Falaschi, Schwarz, Gawryszewski,Troy, Mika, Gacek (libero) oraz Stępień, Schulz i Ratajczak
ZAKSA: Zagumny, Gladyr, Kaźmierczak, Kooy, Van Dijk, Ruciak, Zatorski (libero) oraz Witczak, Rejno, Abdel-Aziz i Loh
Spotkanie w Kędzierzynie można śmiało okrzyknąć hitem 15 kolejki, bowiem naprzeciwko dobrze spisujących się ostatnio zawodników z Kędzierzyna stanął „Czarny Koń” tegorocznych rozgrywek – LOTOS Trefl Gdańsk.
W pierwszym secie goście od początku przeważali, szybko odskoczyli na trzy punkty, ale krótko cieszyli się z prowadzenia, bo na pierwszą przerwę techniczną Zaksa schodziła, mając już punkt przewagi.

W zaciętej końcówce pierwszej odsłony więcej zimnej krwi zachowali zawodnicy z trójmiasta. Piłkę setową atakiem zakończył – jak się później okazało MVP spotkania – Murphy Troy.
Drugi set rozpoczął się od serii błędów zawodników z Kędzierzyna (0:6). W tym secie zespół z Gdańska pewnie zmierzał do zwycięstwa, wygrali do 16 i byli blisko zakończenia całego spotkania.
Podrażnieni Kędzierzynianie zaczęli trzeciego seta od prowadzenia 4:1. W secie tym dobrze spisywał się Kay Van Dijk i Dick Kooy. Co prawda w końcówce Lotos doprowadził do remisu (19:19), ale ostatnie piłki należały jednak do gospodarzy, którzy wygrali 25:22.

image

W czwartym secie role się odwróciły, Gdańszczanie wrócili do gry. Set ten miał podobny przebieg jak pierwszy – Lotos szybko zdobywał przewagę, za chwilę ją tracił. W środkowej części seta gra toczyła się punkt za punkt, a kibice mieli okazję oglądać kawał dobrej siatkówki.  Końcówka należała
jednak do ekipy z Gdańska, piłkę meczową skończył ze środka Bartosz Gawryszewski. Gdańszczanie dzięki wygranej plasują się obecnie na trzecim miejscu, ale tracą już tylko punkt do prowadzących w tabeli PGE Skry Bełchatów i Asseco Resovii Rzeszów. ZAKSA straciła świetną ligową passę, ale nadal „liczy się w grze”, uplasowana jest na szóstym miejscu rozgrywek.  W ekipie z Gdańska nie zabrakło też Kędzierzyńskich akcentów, przypomnę, że obecny libero Piotr Gacek ostatnie cztery sezony spędził w Zaksie, a drugi trener Lotosu – Wojciech Serafin to utytułowany były zawodnik Mostostalu Azoty Kędzierzyn-Koźle.

image
MVP: Murphy Troy
Zawodnik wyróżniający się ekipy przegranej: Paweł Zagumny
Autor: DK
zdjęcia: ZAKSA w obiektywie,
plusliga.pl

ORLEN Liga: SK bank Legionovia Legionowo – Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza

clip_image002W spotkaniu 11. Kolejki Orlen Ligi siatkarki Tauronu Banimex MKS Dąbrowa Górnicza pokonały na wyjeździe SK bank Legionovię Legionowo 3:2.

Pierwsze dwie partie spotkania rozgrywanego w Arenie Legionowo miały bliźniaczo podobny przebieg. W obu gospodynie na początku seta szybko obejmowały kilkupunktową przewagę, by w późniejszej fazie partii roztrwonić mozolnie budowany zapas i w konsekwencji minimalnie przegrać seta. Poirytowane Legionowianki podniosły się z początkiem trzeciej partii i w konsekwencji doprowadziły nawet do tie-breaka. W nim jednak, pomimo początkowej przewagi, musiały ostatecznie uznać wyższość zawodniczek ze Śląska.

SK bank Legionovia Legionowo – Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza 2:3 (22:25, 24:26, 25:21, 25:23, 12:15)

clip_image004Składy zespołów:

SK bank Legionovia: Smarzek Malwina, Paszek Daria (K), Wójcik Aleksandra, Gajewska Natalia, Thibeault Jaimie, Chojnacka Iga, Połeć Katarzyna, Wysocka Katarzyna (libero), Bociek Monika, Pietraszkiewicz Krystyna, Alagierska Klaudia, Bechis Marta

Trener: Robert Strzałkowski

clip_image006Tauron Banimex MKS: Urban Katarzyna (libero 1), Staniucha-Szczurek Joanna, Liniarska Aleksandra, Konieczna Katarzyna, Dziękiewicz Eleonora (kapitan), Mancuso Gina, Kirdar Cemberci Ozge, Strasz Krystyna (libero 2), Piekarczyk Natalia, Łukaszewska Marta, Kaliszuk Tamara, Sobolska Dominika

Trener: Juan Manuel Serramalera

MVP: Katarzyna Konieczna (Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza)

Sędziowie: Grzegorz Janusz, Jacek Litwin

Protokół elektroniczny: Wojciech Głód

Komisarz: Bogusław Pachniewicz

/WG/

PGE Atomu Trefl w Pucharze CEV

W swoim debiucie w Pucharze CEV sopocianki pokonały 3:0 drużynę z Zoersel. – Najważniejsza będzie koncentracja i eliminacja własnych, często głupio popełnianych błędów – powiedziała o nadchodzącym meczu rewanżowym Deja McClendon.PGE Atom Trefl Sopot rozpoczął zmagania w europejskich pucharach już od 1/8 rozgrywek ze względu na wycofanie się z nich ich pierwszego rywala – ukraińskiej drużyny Siewierodonczanki Siewierodonieck. W pierwszym w historii meczu w Pucharze CEV atomówki pewnie wygrały z belgijskim Gea Happel Amigos Zoersel w trzech setach. – Wydaje mi się, że popełniłyśmy za dużo błędów własnych, jak na spotkanie z potencjalnie słabszą drużyną, jaką jest Gea Happel Amigos Zoersel. Sama nie ustrzegłam się takowych w kilku elementach. Jednak faktycznie to nie był bardzo wymagający przeciwnik i trudny mecz. Myślę, że dobrze funkcjonował nasz atak w tym spotkaniu oraz udało nam się dziewięć razy zatrzymać rywalki blokiem. To chyba był klucz do zwycięstwa – podsumowała to spotkanie Deja McClendon.W czwartek brązowego medalistę poprzedniego sezonu Orlen Ligi czeka mecz na wyjeździe z belgijską drużyną. Jak do tego spotkania podejdą sopocianki? – Mam nadzieję, że w rewanżu w Belgii zagramy lepiej jako drużyna. Drużyna Gea Zoersel ma kilka dobrych zawodniczek i są bardzo zgrane, potrafią utrzymać piłkę w grze, dobrze grają w obronie. Musimy zwrócić na to szczególną uwagę. Najważniejsza będzie koncentracja i eliminacja własnych, często głupio popełnianych błędów – powiedziała zawodniczka. Wydaje się, że z ekipą z Zoersel atomówki nie powinny mieć dużego problemu i mogą już myśleć i przygotowywać się do kolejnej rundy Pucharu CEV. Tam prawdopodobnie zagrają z włoskim zespołem Imoco Volley Conegliano, który prowadzi były drugi trener Atomu Trefla Sopot, Nicola Negro. – Nie wiem za wiele o tej drużynie. Za bardzo nie interesuje mnie, jak one zagrają, tylko jak nasz zespół się zaprezentuje. Musimy się skupić na własnej grze i wykonywać wszystko najlepiej, jak potrafimy – przyznała przyjmująca.W ostatnich spotkaniach amerykańska przyjmująca Atomu Trefla pojawia się coraz częściej na boisku, a w meczu z Gea Zoersel znalazła się w wyjściowej szóstce. Czy zawodniczka jest zadowolona z poziomu, jaki prezentuje? – Zawsze mam ambicje, żeby stać się jeszcze lepszą zawodniczką. Cieszę się, że mam okazję w dłuższym wymiarze czasu ostatnio być na boisku oraz że trener daje mi tę możliwość, ufa mi. Oczywiście będę grała najlepiej, jak potrafię, jeśli tylko dostanę szansę. Myślę, że przyjęcie jest chyba najważniejszym elementem, nad którym muszę jeszcze sporo popracować. W dodatku brakuje mi trochę pewności siebie i po prostu nie bawię się siatkówką, kiedy jestem na boisku, stres trochę bierze górę – zakończyła Amerykanka. clip_image002clip_image004clip_image006clip_image008