CEV: Mistrzynie Polski podejmą najlepszy zespół Europy

Ponad pięć tysięcy widzów obejrzy w środę siatkarski pojedynek mistrzyń Polski Chemika Police z najlepszym zespołem Europy poprzedniego sezonu Dynamem Kazań, który rozpocznie rundę rewanżową Ligi Mistrzyń. W Omsku o siatkarki cud walczyć będzie Impel Wrocław.

clip_image001

Po trzech kolejkach w grupie A prowadzi Chemik (7 pkt), jednym punktem ustępuje mu Dynamo, a trzecia jest Rabita Baku z 3 pkt. Do dalszej rywalizacji pucharowej bezpośredni awans uzyskają dwa najlepsze zespoły – oraz dwa z trzecich miejsc w pięciu grupach.

W połowie grudnia w Kazaniu lepsze okazały się siatkarki rosyjskie, wygrywając po tie-breaku 3:2. Było to pierwsze w ciągu rocznej pracy z Chemikiem przegrane spotkanie trenera Giuseppe Cuccariniego.

Jeśli policznki wygrają środowy mecz zdobywając komplet punktów, mogą przypieczętować awans do fazy play off. Przed nimi bowiem zostaną dwa pojedynki: z najsłabszym w grupie Agelem Prostojev oraz na koniec wyjazd do Baku.

„Rywalizacja zakończy się w ciągu 20 dni. W tym czasie wiele może się zdarzyć. Wierzę, że wygramy mecz w środę. Warunkiem jest pełna koncentracja od samego początku” – zapowiedział szkoleniowiec Chemika.

Cała pula biletów na pojedynek z Dynamem została sprzedana do ubiegłej soboty.

„Już wiadomo, że zanotujemy rekord frekwencji w całej Lidze Mistrzyń. Pobijemy tym samym własny rekord, gdy mecz z Rabitą obejrzało 4,5 tys. osób” – podkreślił Radosław Anioł, menedżer klubu z Polic na rozgrywki LM.

W minioną sobotę Chemik poniósł pierwszą w tym sezonie porażkę w Orlen Lidze. W Dąbrowie Górniczej lepsze po pięciosetowej walce okazały się zawodniczki tamtejszego Tauronu.

„Taka wpadka przytrafiła nam się pierwszy i ostatni raz. Grałyśmy falami, źle, niekiedy bardzo źle. Brakło koncentracji. Teraz tak nie będzie” – zapewniła Anna Werblińska, kapitan mistrzyń Polski.

Dynamo przyleciało do Szczecina w poniedziałek wieczorem. Już pierwszy mecz tych drużyn na stronie internetowej rosyjskiego klubu był określany jako zderzenie carycy – Jekateriny Gamowej z królową – Małgorzatą Glinką-Mogentale.

Obie siatkarki w przeszłości uznawane były za najlepsze w rozgrywkach Champions League. W Kazaniu nieco lepiej w tej rywalizacji wypadła ponaddwumetrowa Gamowa, zdobywając 24 pkt.

„Bardzo dobrze ustawiła na mnie blok” – wspomina tamten mecz Glinka-Mogentale.

To sprawiło, że w trzeciej partii Cuccarini zdjął utytułowaną reprezentantkę Polski z parkietu. Gamowa jednak też nie miała łatwego życia. Mimo sporej liczby zdobytych punktów, skuteczność jej ataku wyniosła 38 proc.

„To wynikało z naszej bardzo dobrej gry” – zapewnił Cuccarini.

Skrzydłowa Chemika Aleksandra Jagieło przekonuje, że o wyniku środowej rywalizacji zdecydują drobne detale. „Przy tak wyrównanym poziomie drużyn nie można niczego przewidzieć. O losach meczu może przesądzić jeden atak, jedna udana kontra czy blok. Dynamo to najlepsza drużyna klubowa na świecie, ale jak będziemy maksymalnie skoncentrowane przez cały mecz, to da się z nimi wygrać” – zapowiedziała.

Co zrobi Impel?

Impelki poleciały natomiast do Omska. Miały daleką podróż. O godz. 15 wystartowały najpierw z Wrocławia do Warszawy, potem do Moskwy z której miały bezpośredni lot do położonego na Syberii, tuż przy granicy z Kazachstanem Omska. Finałowy etap trasy pokonały popularnym Airbusem A320 rosyjskich linii lotniczych Aeroflot. Nie miały żadnych opóźnień, na lotnisku zameldowały się nawet kilka minut przed czasem.
Impel nie zdobył jeszcze punktu w dotychczasowych meczach. Jego sytuacja w walce o awans do play off jest bardzo trudna.
Przed wylotem na rewanż z Omiczką atakująca wicemistrza Polski Anita Kwiatkowska zapowiadała jednak jeszcze podjęcie walki o awans. – Zdajemy sobie sprawę z tego, że nasza pozycja w tym momencie jest trudna, ale nadal walczymy o wyjście z grupy. Mamy przed sobą trzy spotkania i będziemy walczyć w każdym o zwycięstwo – powiedziała.

PZPS: Stephane Antiga: powołam do kadry wszystkich najlepszych

clip_image001

Selekcjoner biało-czerwonych już rozpoczął przygotowania do nowego sezonu – przemierza Polskę wzdłuż i wszerz, obserwuje zawodników, rozmawia i planuje. W rozmowie z PlusLigą zdradził, że w kadrze znajdzie się miejsce i dla „Zibiego” i dla Kurka, ale pod jednym warunkiem – że będą w odpowiedniej dyspozycji.

PlusLiga: Jak czuje się pan trzy miesiące po triumfie w mistrzostwach świata? Emocje wciąż są żywe?

Stephane Antiga: Wciąż czuję się fantastycznie. Zdążyłem już pojechać z rodziną na krótkie wakacje do Francji, podczas Świąt Bożego Narodzenia. Szczerze mówiąc, trochę się obawiałem, że po zakończeniu sezonu reprezentacyjnego będę się nudził – no bo co tu robić z taką ilością wolnego czasu? Ale na szczęście okazało się, że mam całkiem sporo zajęć.

– Pana życie zmieniło się po wygraniu złotego medalu MŚ?

– Właśnie najfajniejsze jest to, że w ogóle nic się nie zmieniło. Może tylko fakt, że mam mnóstwo miłych okazji do celebrowania naszego sukcesu, w związku z tym bywam więcej, niż zazwyczaj. Staliśmy się wszyscy bardziej popularni, rozpoznawalni, ale to naprawdę w niczym nie przeszkadza, ja się nie zmieniłem. Mam nadzieję, że moja żona i cała rodzina myślą podobnie, bo jest to dla mnie niezwykle ważne. Cieszę się, że teraz mogę spędzać więcej czasu z najbliższymi. Ale też myślę już o kolejnym sezonie reprezentacyjnym – regularnie współpracuję z federacją, biorę udział w spotkaniach promocyjnych, oglądam mnóstwo meczów, staram się zorganizować przygotowania do sezonu jak najlepiej.

– Jest jakiś moment polskiego Mundialu, do którego powraca pan ze szczególnym sentymentem?

– Najprościej byłoby powiedzieć, że pojedynek finałowy, ale chyba jednak postawię na pierwszy mecz mistrzostw, na Stadionie Narodowym. Z jednej strony, był to ogromny stres, presja, bo to jednak mecz otwarcia i sami nie do końca wiedzieliśmy jak będzie. Stadion Narodowy to bardzo wyjątkowe i specyficzne miejsce, którego nie jestem w stanie porównać do żadnego z moich wcześniejszych doświadczeń. I do tego jeszcze ta niesamowita publiczność. Nie wiem czy jest pani w stanie wyobrazić sobie jakie to były emocje? No i w końcu pojedynek z Serbią – zagraliśmy koncertowo, pokazaliśmy, że jesteśmy dobrze przygotowani do turnieju, pewnie wygraliśmy. Dziś, z perspektywy czasu uważam, że była to niezwykle ważna wygrana, która mocno wzmocniła nas mentalnie. A sfera psychologiczna jest bardzo ważną częścią sportu. Kiedy podczas Memoriału Wagnera graliśmy z Rosją, wiedziałem, że mamy spory potencjał, potwierdziliśmy to w spotkaniu z Serbią. Myślę, że gdybyśmy przegrali to pierwsze starcie, cały turniej mógłby potoczyć się zupełnie inaczej, byłoby nam znacznie trudniej grać dobrze, bo ciągle mielibyśmy w głowach porażkę przed tak wielkim audytorium.

– Mam wrażenie, że podczas czempionatu odbył pan taki przyspieszony kurs gromadzenia najróżniejszych doświadczeń?

– Mentalnie czułem się bardzo dobrze, chociaż emocje, które we mnie buzowały były niewyobrażalnie wielkie. Mimo to starałem się cały czas zachowywać spokój, trzymać nerwy na wodzy. Sporo dała mi Liga Światowa, która była dla mnie przetarciem, dużo nauczyłem się jako trener. Bardzo duże znaczenie miała także świetna atmosfera w grupie podczas całych przygotowań, to dodało mi pewności i przekonania, że jesteśmy na właściwej drodze. Trzeba powiedzieć, że każdy mecz był inny i mógłbym opowiedzieć długą i barwną historię o każdym dniu, każdym pojedynku i przygotowaniach do niego – począwszy od dyspozycji poszczególnych zawodników, poprzez urazy, aż do samej rywalizacji na boisku. Zresztą niektóre historie już gdzieś tam wypłynęły….

– Wspomniał pan, że już myśli o kolejnym sezonie reprezentacyjnym. Ma pan w głowie pomysł na nową kadrę?

– Bez dwóch zdań będę potrzebował więcej, niż siedmiu zawodników. Poprzedniego lata pokazałem, że nie obawiam się dokonywać zmian, rotować składem. Tę strategię będę kontynuował także w tym roku, jeśli tylko, tak jak było to w minionym sezonie, wszyscy zawodnicy będą dostępni i gotowi by pomóc drużynie narodowej. Pod koniec lata zagramy w dwóch bardzo ważnych turniejach, będziemy musieli odbyć długą podróż do Japonii, gdzie powalczymy o kwalifikację olimpijską. Nie muszę chyba nikomu mówić jak ważny będzie Puchar Świata, na którym można wygrać dwa „bilety” na Igrzyska Olimpijskie. Dlatego cały czas jeżdżę po Polsce, obserwuję zawodników. Być może część z nich zakończy swoje kariery…

– Być może? To znaczy, że jest szansa iż nie zakończą?

– Nigdy nic nie jest do końca pewne. Mamy jeszcze trzy i pół miesiąca, to dużo czasu. Dlatego cierpliwie czekam, rozmawiam, dopytuję. Mam już oczywiście pomysł na reprezentację, ale kto wie czy nie ulegnie on zmianie. Tak przecież było w tamtym roku. Na początku sezonu miałem swoją koncepcję, która po kilku tygodniach dość znacznie się zmieniła. Trzeba dać szansę każdemu, a najważniejsze mecze w lidze wciąż są przed nami.

– W trwającym sezonie PlusLigi jest prawdziwy wysyp młodych, utalentowanych zawodników. Któryś z nich zwrócił pana uwagę?

– Rzeczywiście, mamy wiele uzdolnionej młodzieży, ale nie chciałbym wymieniać publicznie nazwisk, chyba nawet nie powinienem. Powiem jednak, że najchętniej zaprosiłbym do kadry wszystkich tych młodych graczy, ale niestety, będę musiał dokonać selekcji.

– Świetną pracę wykonuje w Warszawie Jakub Bednaruk. Myślał pan może, żeby włączyć go do sztabu szkoleniowego?

– Kuba pracował z nami przez kilka dni w minionym sezonie. Przygotowywał dla nas wideo i musze przyznać, że dzielenie się z nim informacjami było bardzo interesujące. Podoba mi się jego sposób myślenia, widziałem też jak prowadzi chłopaków podczas meczów, jak organizuje treningi i jestem pod wrażeniem, że mając do dyspozycji tak mały budżet potrafił już po raz kolejny stworzyć bardzo fajną drużynę, złożoną głównie z młodych zawodników. Naprawdę doceniam jego bardzo dobrą pracę, jednak w tej chwili nie potrafię odpowiedzieć na pani pytanie.

– W miniony piątek, w Kędzierzynie rozmawiał pan ze Zbyszkiem Bartmanem. Zobaczymy „Zibiego” w kadrze?

– Jak wspomniałem wcześniej, wszystko jest możliwe. Na razie jest zbyt wcześniej, żeby rozmawiać o szczegółach. Teraz bardziej skupiam się na tym w jakiej dyspozycji są zawodnicy i w jakim stanie zdrowia.

– A co z Bartoszem Kurkiem? Wspomniał pan w jednym z wywiadów, że drzwi do kadry ma otwarte.

– Oczywiście, że tak jest. Rozmawiałem z Bartoszem, jesteśmy w kontakcie. I proszę mi wierzyć, że podobnie jak to było w poprzednim sezonie, powołam do reprezentacji wszystkich najlepszych.

– Oby tylko byli w stanie grać po wyczerpującym sezonie ligowym….

– Ma pani rację. Odkąd pamiętam ci najlepsi byli maksymalnie eksploatowani. I żebym nie został zrozumiany źle – ja nie narzekam, takie po prostu jest siatkarskie życie, w ogóle życie sportowców. Dlatego każdy zawodnik potrzebuje przerwy, odpoczynku. Jeśli jej nie ma, pojawiają się kontuzje, bo organizm jest po prostu wyczerpany. Jeśli więc ja nie dam chłopakom odpocząć, to zrobią sobie przerwę sami, bo złapią jakiś uraz. Oczywiście, nie jest to regułą, ale zawsze istnieje takie ryzyko. W tej materii akurat nie chcę ryzykować, a że kompletnie nie mam wpływy na system gier, mogę przynajmniej dać chłopakom odpocząć. Będzie więc czas na rehabilitację i na wyleczenie urazów, a także na odpoczynek, rozpiszemy specjalne programy dla tych, którzy będę tego potrzebowali. Spróbuję po prostu dostosować się do sytuacji.

OREN Liga: Zakończenie 15 kolejki w Legionowie

Siatkarki SK Bank Legionovii Legionowo wygrały drugi tegoroczny mecz bez straty seta. Po wygranej 3:0 z Budowlanymi Łódź tym razem przyszła kolej na zwycięstwo z Developresem SkyRes Rzeszów.

clip_image002

Gospodynie uskrzydlone zwycięstwem w pierwszym meczu w nowym roku z wyżej notowanym rywalem, jakim byli Budowlani Łódź przystąpiły do spotkania z Developresem w roli faworyta. Z założonej roli wywiązały się w 100%. Legionowianki do zwycięstwa poprowadziła doskonale dysponowana Malwina Smarzek, która w trzech partiach zdobyła 19 punktów i została nagrodzona statuetką MVP spotkania.

clip_image004

Pierwsza i trzecia partia wtorkowego meczu stosunkowo łatwo padły łupem legionowianek. Jedynie w drugiej partii przyjezdne miały szansę na odwrócenie losów spotkania. Po początkowej wysokiej przewadze Legionovii (5:1), Developres wyszedł nawet na prowadzenie (18:17, 19:18). Podopieczne Roberta Strzałkowskiego nie złożyły jednak broni, odrobiły straty i zwyciężyły także i w tej partii, ostatecznie pokonując zespół z Podkarpacia 3:0.

SK Bank Legionovia Legionowo – Developres SkyRes Rzeszów 3:0 (25:20, 25:22, 25:20)

SK Bank Legionovia: Smarzek Malwina, Paszek Daria, Szymańska Karolina, Wójcik Aleksandra, Gajewska Natalia, Thibeault Jaimie, Chojnacka Iga, Połeć Katarzyna, Wysocka Katarzyna, Bociek Monika, Pietraszkiewicz Krystyna, Bechis Marta

clip_image006

Developres: Olszówka Magdalena, Nowakowska Dominika, Hawryła Magdalena, Warzocha Katarzyna, Śliwińska Ewa, Budzoń Adrianna, Szeremeta Paula, Filipowicz Karolina, Głaz Paulina, Filipowicz Paulina, Mucha Emilia, Borek Lucyna

Sędziowie: Bogumił Sikora, Bogdan Nowak

Protokół elektroniczny: Wojciech Głód

Sędziowie liniowi: Dorota Papuda, Agata Fronczak

Kwalifikator: Cezary Matusiak

Komisarz: Grzegorz Szewczyk

WG

CEV: Impel po dalekiej podróży już w Omsku

clip_image001

Siatkarki Impelu Wrocław są już w Omsku, gdzie w środę zagrają mecz fazy grupowej Ligi Mistrzyń z miejscową Omiczką (początek 14.00). Dziś będą trenowały.

O godz. 1.05 czasu moskiewskiego (ok. 23 naszego czasu) Airbus A380-214 z wrocławiankami wystartował ze stolicy Rosji w kierunku Omska. Wylądował kilka minut po siódmej rano lokalnego czasu. U nas było po drugiej w nocy.
Impelki o godz. 15 wystartowały najpierw z Wrocławia do Warszawy, potem do Moskwy z której miały bezpośredni lot do położonego na Syberii, tuż przy granicy z Kazachstanem Omska. Finałowy etap trasy pokonały popularnym Airbusem A320 rosyjskich linii lotniczych Aeroflot. Nie miały żadnych opóźnień, na lotnisku zameldowały się nawet kilka minut przed czasem.
Impel nie zdobył jeszcze punktu w dotychczasowych meczach. Jego sytuacja w walce o awans do play off jest bardzo trudna.
Przed wylotem na rewanż z Omiczką atakująca wicemistrza Polski Anita Kwiatkowska zapowiadała jednak jeszcze podjęcie walki o awans. – Zdajemy sobie sprawę z tego, że nasza pozycja w tym momencie jest trudna, ale nadal walczymy o wyjście z grupy. Mamy przed sobą trzy spotkania i będziemy walczyć w każdym o zwycięstwo – powiedziała.

CEV: Chemik Police gra z Dynamem Kazań w Lidze Mistrzyń

clip_image001

W szczecińskiej hali Arena zanosi się na wielkie wydarzenie. W czwartej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzyń Chemik Police podejmie ubiegłorocznego triumfatora Dynamo Kazań (początek 18.00, Polsat Sport). W Rosji polski zespół przegrał 2:3.
– Mamy doświadczenia i przemyślenia po meczu w Kazaniu. Na pewno będziemy walczyły z pełnym poświęceniem, damy z siebie wszystko, żeby wygrać. To jest jednak tylko sport, nieprzewidywalna siatkówka, w której o wyniku mogą zadecydować niuanse – powiedziała przyjmująca Chemika, Małgorzata Glinka-Mogentale. Obok Jekatieriny Gamowej najlepsza siatkarka Europy 2003 roku będzie jedną z największych gwiazd, jakie będzie można zobaczyć w tym spotkaniu.
–  Zdajemy sobie sprawę, na jakim poziomie musimy zagrać, żeby być równorzędnym przeciwnikiem dla Kazania – powiedział trener Chemika Police, Giuseppe Cuccarini. – Zespół ten nie gra charakterystycznej, rosyjskiej siatkówki. To mieszanka wolnego rozegrania na atak i szybkiego na środku siatki.
Podkreślił on, że jego podopieczne przygotowane są na taki mecz. – Liczę na to, że kibice w hali swoim w dopingiem dodadzą nam wiary oraz sił i zakończymy zwycięsko ten mecz ku zadowoleniu sponsorów oraz wszystkich naszych fanów – dodał.
W tabeli grupy A po trzech kolejkach prowadzi Chemik 7 pkt przed Dynamem 6 oraz Rabitą Baku 3. Faza grupowa zakończy się 28 stycznia.
Debiutujący w LM Impel Wrocław nie wygrał w dotychczasowych meczach seta. Na inaugurację rozgrywek gładko przegrał na wyjeździe z Volero Zurych 0:3, a następnie we własnej hali również do zera uległ Eczacibasi VitrA Stambuł i Omiczce Omsk. Impel jest na ostatnim miejscu w grupie, a do kolejnej fazy rozgrywek awansują dwie pierwsze ekipy oraz dwie ekipy z trzecich miejsc z najlepszym bilansem. Jeśli z tego grona zostanie wyłoniony organizator turnieju finałowego LM, szansę na grę w drugiej fazie otrzyma następna drużyna z trzeciego miejsca. Z kolei cztery kolejne ekipy (z trzecich i czwartych lokat) wystąpią w rundzie challenge Pucharu CEV.
Trzy polskie zespoły bez problemów przeszły przez dwie rundy Pucharu CEV. W ćwierćfinałach Tauron Banimex, Atom Trefl Sopot oraz Zaksę Kędzierzyn Koźle czekają już wymagający przeciwnicy. Dąbrowianki zmierzą się z czołową ekipą ligi tureckiej – Galatasaray Daikin Stambuł, natomiast sopocianki podejmować będą zajmującą czwartą pozycję w lidze włoskiej drużynę Prosecco Doc-Imoco Conegliano.
Kędzierzynianie  o awans do rundy challenge zmierzą się z Arkasem Izmir, jednym z najsilniejszych zespołów mocnej tureckiej ekstraklasy.
Program meczów w europejskich pucharach z udziałem polskich drużyn:
Liga Mistrzyń, 4 kolejka fazy grupowej

14.1 Omiczka Omsk – Impel Wrocław 14.00
14.1 Chemik Police – Dynamo Kazań 18.00
Puchar CEV kobiet ¼ finału
14.1 Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza – Galatasaray Daikin Stambuł 18.00
14.1 Prosecco Doc-Imoco Conegliano – PGE Atom Trefl Sopot 20.30
Puchar CEV mężczyzn ¼ finału
15.1 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Arkas Izmir 18.00

PlusLiga: Andrzej Kowal

clip_image001

Wicemistrzowie Polski sprawili swoim kibicom niespodziankę in minus przegrywając w Olsztynie po tie-breaku, a niewiele brakowało, a zespół z Rzeszowa wyjechałby z niczym.

– Zaczęliśmy mecz w Olsztynie naprawdę dobrze, ale później brakło nam agresji w grze, a ta była po stronie gospodarzy, którzy w końcówkach grali dobrą siatkówkę. Z kolei w II secie daliśmy sobie narzucić presję i styl gry zespołu z Olsztyna – mówi szkoleniowiec Asseco Resovii Andrzej Kowal.
Ekipa z Rzeszowa miała spore problemy w ataku, a najlepszego dnia nie miał Jochen Schops, który od dłuższego czasu jest osamotniony na pozycji atakującego i na pewno odczuwa spore zmęczenie. W Olsztynie w chwilach kryzysu Niemca próbowali zastąpić na tej pozycji Marko Ivović i Rafał Buszek.
– Graliśmy dziś praktycznie bez atakującego. Jochen miał duże problemy więc to prawe skrzydło nie funkcjonowało – opisuje trener Andrzej Kowal. – Widać naszą chimeryczną grę co jest spowodowane po prostu brakiem treningu. Tak będzie do końca sezonu i nie ma co oczekiwać że będziemy grali cały czas na bardzo wysokim poziomie. Przy takim natłoku meczów tak się nie da i takie mecze będą się zdarzały – dodaje trener wicemistrzów Polski, którzy wyszli z nie lada opresji w III secie bowiem przez długi czas zanosiło się, że wyjadą z Olsztyna z pustymi rękoma. Ostatecznie zdobyli punkt, ale w tie-breaku nie mieli już nic do powiedzenia.
– Na początku tie-breaka daliśmy sobie narzucić styl gry rywali. Nie skończyliśmy kilku akcji i gospodarze wypracowali sobie przewagę i wygrali. Taki jest sport, a to był jeden z wielu meczów, ale i tak najważniejsza będzie faza play-off – mówi trener Kowal i dodaje. – Jeśli chcemy być najlepsza drużyną to w każdym meczu musimy grać na 100 procent. Nie możemy szukać usprawiedliwień. Już ponieśliśmy w tym sezonie porażki. Z nich wyciągaliśmy wnioski i kolejne nie są nam już potrzebne. Najważniejszym problemem jest ustabilizowanie gry. Częstotliwość meczów w tym sezonie działa zupełnie w drugą stronę i utrzymać równy poziom jest niezmiernie ciężko. Nawet zmiany na ten moment aż tak dużo nam nie dają. Brak atakującego to już dobitnie o tym pokazuje – mówi trener Kowal, którzy przez najbliższe dwa tygodnie nadal nie będzie mógł skorzystać z usług Dawida Konarskiego. – Trzeba brać pod uwagę przy jego powrocie to, że on potrzebuje solidnego treningu, żeby przygotować się i musi być zdolny do gry. Na ten moment wyleczenie kontuzji to jest jedna rzecz ale przejście pewnego etapu tych mikrocykli, które przygotują go do gry na wysokim poziomie to druga rzecz. Dla nas najważniejsze żeby wyleczył się w 100 procentach i wrócił do gry w najważniejszych momentach – kończy szkoleniowiec Asseco Resovii.

PKOL: Noworocznego Spotkania Rodziny Olimpijskiej. Siatkarze Drużyną Roku.

clip_image001

Złoci medaliści FIVB Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn Polska 2014 zostali Drużyną Roku. Taką decyzję podjęła Kapituła Wielkiej Honorowej Nagrody Sportowej PKOl im. Piotra Nurowskiego. Statuetkę odebrali trener reprezentacji Stephane Antiga i jej menadżer Hubert Tomaszewski.
Za wyniki w minionym roku wyróżniony został Polski Związek Piłki Siatkowej. Wiceprezes PZPS Andrzej Lemek odbierał gratulacje m.in. od ministra sportu Andrzeja Biernata oraz prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Andrzeja Kraśnickiego.

Jest to kolejne wyróżnienie polskiej siatkówki.Złoci medaliści FIVB Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn Polska 2014 byli bohaterami Plebiscytu „Przeglądu Sportowego” i Telewizji Polskiej. Mariusz Wlazły, Stephane Antiga, męska reprezentacja i Mateusz Mika znaleźli się w gronie jego laureatów.
Andrzej Kraśnicki podkreślił, że 2014 rok obfitował w sukcesy biało-czerwonych. – Był on jednym z najlepszych w historii polskiego sportu – zaznaczył podczas Noworocznego Spotkania Rodziny Olimpijskiej w Warszawie. – Niektórzy twierdzą nawet, że był najlepszy pod tym względem. Mowa tu o igrzyskach w Soczi, gdzie nasi sportowcy wywalczyli sześć medali. To także ogromny sukces siatkarzy, kolarzy, lekkoatletów – wyliczał Kraśnicki.
Jako cel na 2015 rok wskazał z kolei walkę o kwalifikacje do igrzysk w Rio de Janeiro, co będzie możliwe m.in. podczas pierwszych Igrzysk Europejskich w Baku. W stolicy Azerbejdżanu zagrają reprezentacje Polski.
Podczas poniedziałkowej uroczystości przekazano statuetki dla sportowców 2014 roku. Laureatów wyłoniła Kapituła Wielkiej Honorowej Nagrody Sportowej PKOl im. Piotra Nurowskiego.
Zostali nimi:

w kategorii zawodnik – nasi mistrzowie olimpijscy z Soczi (kolejność alfabetyczna): Zbigniew Bródka, Justyna Kowalczyk i Kamil Stoch, mistrz świata w kolarstwie szosowym Michał Kwiatkowski oraz mistrzyni Europy i rekordzistka świata w rzucie młotem Anita Włodarczyk
w kategorii trener – Wiesław Kmiecik (trener kadry narodowej łyżwiarzy szybkich)
w kategorii drużyna – nasza reprezentacja mistrzów świata w siatkówce mężczyzn
Wielką Honorową Nagrodę Sportową PKOl ustanowiono w roku 2009. To wyróżnienie nawiązujące do przyznawanej w latach 1927-38 Nagrody Państwowego Urzędu Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. Nagroda honoruje największe osiągnięcia sportowe minionego roku. W okresie międzywojennym jej laureatami byli m.in.: Halina Konopacka, Janusz Kusociński, Jadwiga Wajsówna, Stanisław Petkiewicz, Stanisław Marusarz…

PPM: LOTOS Trefl i BBTS zagrają w Elblągu

clip_image001

14 stycznia w Elblągu rozegrany zostanie zaległy mecz 1/8 finału Pucharu Polski w którym LOTOS Trefl Gdańsk podejmie BBTS Bielsko-Biała (początek 18.30). Faworytem będą gospodarze. Podopieczni trenera Andrei Anastasiego odnoszą kolejne zwycięstwa w PlusLidze. W tym sezonie zasadniczym oba zespoły spotkały się raz. W Bielsku-Białej wygrali gdańszczanie 3:1.

Spotkanie w Elblągu ma również służyć popularyzacji siatkówki i zespołu LOTOSU Trefla poza Trójmiastem. Hala elbląskiego Centrum Sportowo-Biznesowego może pomieścić trzy tysiące widzów. Na zwycięzcę tego spotkania czeka Transfer Bydgoszcz.
Trofeum, zdobytego przed rokiem w Zielonej Górze, nie obroni ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która została wyeliminowana przez Jastrzębski Węgiel.

CEV: To będzie wyjątkowe wydarzenie

clip_image001

Dzisiaj w siedzibie Klubu Piłki Siatkowej Chemik Police S.A. odbyła się konferencja prasowa poświęcona wyjątkowemu wydarzeniu, jakim jest środowy mecz ze zwycięzcą ubiegłorocznej edycji Ligi Mistrzyń, rosyjskim Dynamem Kazań.

W spotkaniu z dziennikarzami szczecińskich mediów uczestniczyli: prezes KPS Chemik Police, Joanna Żurowska, przedstawiciel Grupy Azoty, partnera głównego klubu, Krzysztof Zajdel oraz trener Giuseppe Cuccarini, a także siatkarki: Anna Werblińska – kaptan zespołu, Małgorzata Glinka-Mogentale, Mariola Zenik i Aleksandra Jagieło.
– To będzie wyjątkowe wydarzenie, bo mecz rozegrany zostanie przy komplecie publiczności – powiedziała na wstępie Joanna Żurowska, prezes klubu. – Będą także atrakcje, w tym artystyczne, po zakończeniu spotkania. Warto, aby kibice po ostatnim gwizdku sędziego pozostali na swoich miejscach.
Sam pojedynek sportowy zapowiada się niezwykle interesująco, bowiem Chemik Police pała żądzą rewanżu za porażkę 3:2 w Kazaniu.
–  Zdajemy sobie sprawę, na jakim poziomie musimy zagrać, żeby być równorzędnym przeciwnikiem dla Kazania – powiedział trener Chemika Police, Giuseppe Cuccarini. – Kazań nie gra charakterystycznej, rosyjskiej siatkówki. To mieszanka wolnego rozegrania na atak i szybkiego na środku siatki. Na pewno będziemy przygotowani na taki pojedynek. Liczę na to, że kibice w hali swoim w dopingiem dodadzą nam wiary oraz sił i zakończymy zwycięsko ten mecz ku zadowoleniu sponsorów oraz wszystkich naszych fanów.
Optymistycznie do środowego meczu nastawione są także same siatkarki.
– Zdajemy sobie sprawę z klasy rywala, ale jesteśmy także doświadczonym zespołem i świadomym swojej wartości – powiedziała Anna Werblińska, kapitan drużyny z Polic. – Choć w ostatniej kolejce Orlen Ligi przytrafiła nam się wpadka, zagrałyśmy źle, to każda z nas wyciągnęła już z tego wnioski. Wyrzuciłyśmy już to z głów i teraz koncentrujemy się na pojedynku z Kazaniem. Myślę, że może on dla nas zakończyć się sukcesem.
Małgorzata Glinka-Mogentale także z dużym uznaniem wypowiadała się o środowym rywalu.
– To jest przecież zwycięzca Ligi Mistrzyń z poprzedniego roku, więc chociażby z tego tytułu należy mu się szacunek – stwierdziła przyjmująca naszego zespołu. – Mamy doświadczenia i przemyślenia po meczu w Kazaniu. Na pewno będziemy walczyły z pełnym poświęceniem, damy z siebie wszystko, żeby wygrać. To jest jednak tylko sport, nieprzewidywalna siatkówka, w której o wyniku mogą zadecydować niuanse.
Właśnie o detalach, które mogą przesądzić o wyniku meczu mówiła Aleksandra Jagieło, przyjmująca Chemika Police.
– Musimy być maksymalnie skoncentrowane i zrobić to, o czym ciągle na treningach mówi nam trener: wystrzegać się prostych błędów – mówiła Aleksandra Jagieło. – Przy wyrównanej grze to właśnie drobiazgi decydują o wyniku. W Kazaniu pokazałyśmy, że potrafimy nawiązać równorzędną walkę z mocnym i utytułowanym rywalem. Sadzę, że tym bardziej we własnej hali, przy pełnych trybunach jesteśmy w stanie to zrobić ponownie.
Emocji na pewno nie zabraknie w trakcie meczu. Natomiast po dużej dawce adrenaliny, po zakończeniu gry, kibice mogą liczyć na inne, między innymi artystyczne, atrakcje.
– Grupa Azoty, to jeden z liderów wspierających polski sport i jedna z największych firmy z branży chemicznej w Europie – mówił Krzysztof Zajdel, przedstawiciel partnera głównego klubu.  – Zależy nam, aby marka była kojarzona z sukcesami, w tym sportowymi. Sam mecz i nasze wspólne przedsięwzięcie z miastem Szczecin, które zostanie zaprezentowane w środę, na pewno jest zgodne z przyjętą strategią. Nie zdradzę szczegółów dotyczących wydarzeń po siatkarskim spektaklu, ale zapewniam, że niespodzianka będzie dużego formatu.
Z informacji organizatorów wynika, że atrakcje, które rozpoczną się wraz z zakończeniem meczu potrwają około 50-60 minut. Warto zatem zarezerwować sobie czas, żeby być świadkiem niecodziennych wydarzeń.
Przypominamy także o darmowych autobusach, którymi kibice z Polic dojadą do
Hali Arena. Oto rozkład jazdy:
1 – 16:30 – Kinga – Police Rynek – Tanowo – Pilchowo – Arena Szczecin.
2 – 16:40 – Kinga – Arena Szczecin.
3 – 16:50 – Kinga- Police Rynek – Tanowo – Pilchowo – Arena Szczecin.
4 – 17:00 – Kinga – Arena Szczecin.
Odjazd w kierunku Polic z zatoki autobusowej usytuowanej przy ul.
Franciszka Jarzyńskiego (po przeciwnej stronie wejścia głównego, z tyłu Areny, od strony jednostki wojskowej) 20 minut po zakończeniu całej imprezy. Kolejne co 5 minut.
Wszystkim zmotoryzowanym, którzy wybierają się na środowy mecz radzimy, aby zaplanowali wcześniejszy wyjazd z domu, bowiem przy tak dużej frekwencji korki na skrzyżowaniach i rondach w pobliżu hali Arena są praktycznie nie uniknione. Szkoda byłoby spędzić  meczu uwięzionym z aucie. Natomiast aby uniknąć tłoku i zatorów przy wejściach do hali, bramki zostaną otwarte od godz. 16.30. Warto zatem przyjść wcześniej tym bardziej, że tradycyjnie przed meczem przygotowano zabawy i konkursy dla kibiców.

PZPS: Andrzej Peć: mały kac i bodziec do pracy

clip_image001

Polska wywalczyła w chorwackim Rovinj awans do mistrzostw Europy kadetek. W ostatnim spotkaniu podopieczne trenera Andrzeja Pecia uległy gospodyniom 1:3 (25:18, 23:25, 20:25, 16:25). Wcześniej biało-czerwone zwyciężyły Finlandię 3:0, która pokonała Chorwację 3:1.
– W meczu z Finkami zespół zrealizował wszystkie założenia taktyczne – powiedział Andrzej Peć. – Zawodniczki zagrały bardzo dobrze, świetnie spisywały się w ataku. Wynik spotkania Finlandia-Chorwacja nas nie zaskoczył. Siatkarki ze Skandynawii grały konsekwentnie, zaprezentowały ogromny hart ducha oraz wolę walki. Biły się o każdą piłkę. Dobrze spisywały się w asekuracji i zagrywce. Gospodyniom wydawało się, że będą miały łatwo z górki, a było mocno pod górę.
Andrzej Peć dodał, że oglądając ten mecz „odnosiliśmy wrażenie, że Chorwatki nie grają tego co potrafią.”
W meczu z Chorwacją polskim siatkarkom wystarczyło wygranie jednego seta, żeby wywalczyć awans. Na inaugurację pokonały swoje rywalki 25:18. – W drugim secie prowadziliśmy 20:10 i od tego momentu zespół zaczął popełniać seryjnie błędy. Nastąpił zwrot w meczu. Fakt, że był komfort wywalczonego awansu, ale po tym spotkaniu pozostał mały kac i świadomość wielkiej pracy jaka nas czeka przed mistrzostwami Europy – zakończył polski szkoleniowiec.
Mistrzostwa Europy kadetek rozegrane zostaną od 28 marca do 5 kwietnia w Bułgarii. Poza gospodyniami w czempionacie zagrają triumfatorki ośmiu eliminacyjnych grup oraz trzy zespoły z drugich miejsc z najlepszym bilansem.
Reprezentacja Polski kadetek na eliminacje mistrzostw Europy:
Rozgrywające: Alicja Grabka, Agata Michalewicz
Atakujące: Oliwia Michalak,
Środkowe: Paulina Świder, Martyna Świrad, Weronika Sobiczewska
Przyjmujące: Aleksandra Rasińska, Aleksandra Lipska, Natalia Murek, Dagmara Dąbrowska, Monika Fedusio
Libero: Kinga Drabek
Trenerzy: Andrzej Peć, Rafał Kalinowski