CEV: Zasady losowania CEV Mistrzostw Europy mężczyzn 2015

clip_image001

Polski Związek Piłki Siatkowej otrzymał od Europejskiej Konfederacji Piłki Siatkowej (CEV) informację o zasadach losowania turnieju finałowego Mistrzostw Europy mężczyzn 2015, które rozegrane zostaną jesienią w Bułgarii i Włoszech.

Ceremonia losowania rozpocznie się o 17.00 w Sofii (16.00 czasu polskiego).

W przypadku turnieju finałowego organizowanego przez dwie Narodowe Federacje, każda z nich ma prawo ustalić, która z grup zagra w ich lokalizacji. Federacje-organizatorzy mają prawo wybrać, do Rundy Finałowej obok swoich drużyn dwa zespoły spośród 14 zakwalifikowanych (jeśli losowanie odbywa się po 3. rundzie kwalifikacyjnej) lub spośród 11 zakwalifikowanych (jeśli losowanie odbywa się przed rozpoczęciem 3. rundy kwalifikacyjnej). Każdy z nich zostanie przypisany do jednej z czterech grup pierwszego etapu Rundy Finałowej (grupy A, B, C i D). Dwa najlepsze zespoły zeszłorocznych Mistrzostw Europy nie mogą znaleźć się razem w jednej grupie.

Procedura losowania:

Faza 1: Drużyny krajów gospodarzy oraz dwa zespoły wybrane wcześniej przez organizujące Federacje zostaną przypisane do pierwszych miejsc czterech grup wstępnego etapu Rundy Finałowej. Następnie do grup dolosowuje się kolejno po cztery drużyny w trzech fazach (2, 3 i 4). Faza, w której dany zespół zostanie rozlosowany zależeć będzie od jego pozycji rankingowej zgodnie z przepisami art. 4.2.4, oraz od wyników w zakończonych już rundach zawodów.

Faza 2: Cztery drużyny zostaną rozlosowane do czterech grup pierwszego etapu Rundy Finałowej.

Faza 3: Kolejne cztery drużyny zostaną rozlosowane do grup pierwszego etapu Rundy Finałowej.

Faza 4: Kolejne cztery drużyny zostaną rozlosowane do grup pierwszego etapu Rundy Finałowej.

PlusLiga: Lotos z rekordem frekwencji po rundzie zasadniczej

Najwięcej kibiców we własnej hali oglądało drużynę Lotosu Trefla Gdańsk: 59.301 osób

Najwięcej kibiców na wyjazdach oglądało drużynę PGE Skra Bełchatów: 45.907 osób.

Najmniej kibiców we własnej hali było na meczach MKS BANIMEX BĘDZIN: 14.650 osób

Najmniej kibiców na wyjazdach było na meczach z udziałem BBTS Bielsko – Biała: 21.854 osób

Szczegółowe zestawienie:

http://www.ozps.pl/data/2014plps/pl/4.pdf

/PI/

PlusLiga: Cuprum Lubin – MKS BANIMEX Będzin

Miejsce: HWS RSC w Lubinie

Data: 14.02.2015 Godzina: 18:00 Widzów: 1725

Cuprum Lubin – MKS BANIMEX Będzin 3:2 (27:29, 25:15, 25:14, 22:25, 15:12)

Sędziowie: Zbigniew Wolski, Maciej Maciejewski

Sędziowie Liniowi: Justyna Jarzębicka, Tomasz Sobolewski

Protokół elektroniczny: Daria Kruk

Komisarz: Edward Superlak

clip_image002

Składy:

CUPRUM: Borovnjak, Trommel, Pashytskyy, Michalski, Romać, Łomacz, Rusek (libero) oraz Łapszyński, Gorzkiewicz

MKS: Sarnecki, Pawliński, Gaca, Oczko, Warda, Żuk, Milczarek (libero) oraz Kowalski, Hebda, Hunek, Mierzejewski i Tomczyk

Pierwszego seta gospodarze rozpoczęli z wysokiego „C” i szybko wyszli na prowadzenie już na pierwszej przerwie technicznej 8:4. Po powrocie na parkiet goście przyspieszyli i do końca partii gra toczyła się punkt za punkt, lecz to zawodnikom z Będzina udało się rozstrzygnąć końcówkę seta na swoją korzyść.

Lubinianie podrażnieni pierwszym setem pewnie wygrali drugą partię. Nie do zatrzymania był atakujący Szymon Romać oraz bardzo dobrze spisywał się Łukasz Łapszyński, który zmienił Ivana Borovnjaka. Nie był to dobry mecz Serba, który przez pięć setów zdobył zaledwie 4 punkty, a jego skuteczność w ataku wynosiła 7% (!). Będzin natomiast popełniał zbyt wiele własnych błędów, dlatego też przegrał drugiego seta do 15.

clip_image004

Set trzeci przebiegał bardzo podobnie jak poprzedni. Po chwilowej wyrównanej walce, gospodarze zaczęli przyspieszać, a goście popełniali coraz więcej błędów. Przewaga utrzymywała się przez większość seta (14:8, 21:12). Dzięki skutecznym zagraniom Szymona Romacia, Łukasza Łapszyńskiego i Jeroena Trommela lubinianie pewnie wygrali 25:14.

clip_image006

Będzinianie nie mając nic do stracenia zaczęli ryzykować, co przyniosło skutek i szybko wyszli na prowadzenie 5:2. Łukasz Łapszyński zaczął słabiej przyjmować, jego atak też nie był tak skuteczny jak w poprzednich partiach. Na pierwszą przerwę techniczną goście ze śląska schodzili z trzypunktową przewagą. Po powrocie na boisko lubinianie zaczęli odrabiać straty (7:8), lecz już po chwili znowu prowadzili będzinianie (13:9). Po drugiej przerwie technicznej walka toczyła się punkt za punkt. Końcówka seta należała do Tygrysów z Będzina, którzy wygrali partię 25:22.

W piątym secie walka toczyła się o każdą piłkę, raz prowadzili gospodarze, raz goście. Po zmianie stron lubinianie zaczęli obejmować prowadzenie, w czym pomogli im Ślązacy popełniając błędy w polu serwisowym. Bardzo dobrze spisywał się też blok ekipy z Lubina – w całym meczu zdobyli tym elementem aż 21 punktów. Gospodarze nie zaprzepaścili swojej szansy i utrzymali poradzenie do końca, wygrywając 15:12 i cały mecz 3:2.

MVP spotkania został Szymon Romać, który zagrał bardzo dobre spotkanie, zdobywając 30 punktów!

clip_image007

PlusLiga: Effector Kielce – AZS Olsztyn 3:2

clip_image001

W meczu zamykającym 25. kolejkę spotkań PlusLigi Effectora Kielce wygrał 3:2 (21:25, 20:25, 25:20, 25:17, 15:11) z Indykpolem AZS Olsztyn. MVP został wybrany Grzegorz Pająk.

Pierwszy set był wyrównany do stanu 12:13. Potem goście wypracowali sobie przewagę (13:16), którą utrzymali aż do końca – 21:25. Także w 2. odsłonie ton wydarzeniom na boisku nadawali przyjezdni, którzy prezentowali lepszą skuteczność w ataku – 20:25. W trzeciej partii miejscowi poprawili zagrywkę, co od razu przełożyło się na wynik punktowy (25:20), bardzo dobrze spisywał się w ataku Sławomir Jungiewicz (zmienił Bartosza Krzyśka). Coraz  skuteczniejsi w ataku gospodarze, wygrali także kolejny set, do 17.  W 5. odsłonie toczyła się twarda walka o każdy punkt, którą skutecznym atakiem zakończył Jungiewicz.

PlusLiga: Żółto-czarni bliżej trzeciego miejsca po fazie zasadniczej

W przedostatniej kolejce sezonu zasadniczego podopieczni Andrei Anastasiego pokonali 3:1 ekipę Pomarańczowych. Tym samym gdańszczanie są blisko zajęcia trzeciej pozycji przed startem rundy play-off.

Siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk przystępowali do potyczki z bezpośrednim rywalem w walce o podium rundy zasadniczej po dwóch porażkach doznanych z mistrzami oraz wicemistrzami kraju. – Teraz przed nami arcyważne spotkania. Najpierw Jastrzębie, potem Politechnika. Musimy punktować, żeby utrzymać się na tej pozycji przed play offami i mieć dużo lepszy start – mówił przed niedzielnym pojedynkiem Bartosz Gawryszewski.

Już początek meczu na szczycie tabeli PlusLigi obfitował w wiele widowiskowych akcji, które rozgrzały trójmiejską publiczność. Obaj rozgrywający raz po raz popisywali się przyspieszonymi piłkami posyłanymi swoich środkowych. Od pierwszej przerwytechnicznej na boisku zaczęła się zarysowywać przewaga gospodarzy. Elementem, który pozwolił ekipie z Gdańska na objęcie prowadzenia 16:13 był blok, szczególnie w wykonaniu skrzydłowych. Przy stanie 20:16 trener Jastrzębskiego Węgla zdecydował się na przeprowadzenie podwójnej zmiany. Jednak obecność na boisku Mateusza Malinowskiego oraz Dimytro Filipova nie zmieniła obrazu gry w inauguracyjnej partii. Lotos Trefl Gdańsk z grającymi praktycznie bezbłędnie w ofensywie Sebastianem Schwarzem oraz Murphy Troyem był nie do zatrzymania.

Na samym początku drugiej odsłony doszło do kilku spornych sytuacji, które musiały zostać rozstrzygnięte przy pomocy systemu wideoweryfikacji. Dłuższe przerwy w grze nie wybiły jednak z rytmu utrzymującego znakomitą formę w ataku, Troya. Amerykanin zapunktował również atomową zagrywką, dzięki czemu jego zespół odskoczył rywalom na dwa „oczka” przewagi. Środkowa część partii to koncert gry Mateusza Miki, który atakami rodem z ubiegłorocznych mistrzostw świata raz po raz omijał ręce blokujących z Jastrzębia. Przy stanie 18:14 gra podopiecznych trenera Anastasiego całkowicie stanęła, co z premedytacją wykorzystali Pomarańczowi, wychodząc na prowadzenie 22:19. Jastrzębianie w decydujących o losach partii momentach dwukrotnie znaleźli sposób na zatrzymanie Troya i wyrównali stan rywalizacji.

clip_image001Siatkarze Lotosu Trefl Gdańsk po raz drugi w sezonie pokonali jastrzębian

Trzecią partię spotkania, które na żywo oglądało 6569 widzów, otworzył precyzyjny atak Miki z lewego skrzydła. Jak się okazało w kolejnych akcjach, był to zwiastun powrotu siatkarzy Lotosu Trefla Gdańsk do skutecznej gry jaką prezentowali w inauguracyjnej odsłonie. Serie punktowych zagrywek Wojciecha Grzyba oraz Miki wyprowadziły żółto-czarnych na prowadzenie 12:6. Przy tym wyniku Roberto Piazza desygnował na boisko rezerwowego atakującego oraz rozgrywającego. Mateusz Malinowski wprowadził się do gry skutecznie obijając ręce blokujących, jednak ani rotacje w składzie, ani przerwy wykorzystane przez sztab szkoleniowy nie wpłynęły znacząco na postawę jastrzębian w tej partii. Gdańszczanie, którzy nawet na chwilę nie oddali kontroli rywalom, zakończyli seta przy trzeciej okazji.

Drużyna Jastrzębskiego Węgla, która w czwartek rozgrywała pojedynek w ramach Ligi Mistrzów, lepiej rozpoczęła czwartą partię niedzielnego meczu. Skuteczna gra środkowych: Kosoka oraz Pajenka wyprowadziła ekipę gości po raz pierwszy w tym spotkaniu na prowadzenie podczas pierwszej przerwy technicznej (7:8). Pomarańczowi nie cieszyli się jednak z minimalnego prowadzenia zbyt długo. Znakomita dyspozycja Troya w polu serwisowym sprawiła, że to gdańszczanie po chwili odskoczyli na dwupunktowe prowadzenie. Przy stanie 13:13 na boisku zameldował się drugi atakujący żółto-czarnych, Damian Schulz. 24-latek nie miał zbyt wielu okazji do zaprezentowania swoich umiejętności w ataku, ale wykonał solidną pracę na siatce, notując wiele wybloków. Gdy wydawało się, że zwycięstwo gospodarzy w tym secie jest już niezagrożone, gdańszczanie popełnili kilka prostych błędów. W zaciętej końcówce więcej zimnej krwi zachowali żółto-czarni. Partię, a zarazem mecz asem serwisowym zakończył Schulz.

Lotos Trefl Gdańsk – Jastrzębski Węgiel 3:1 (25:20, 23:25, 25:17, 30:28)

Lotos Trefl Gdańsk: Gawryszewski, Falaschi, Grzyb, Schwarz, Mika, Troy, Gacek (libero) oraz Czunkiewicz, Schulz, Ratajczak

Jastrzębski Węgiel: Łasko, Gierczyński, Masny, Pajenk, Kosok, Quesque, Wojtaszek (libero) oraz Malinowski, Filippov, Popiwczak, Kańczok

MVP: Mateusz Mika

/autor: Karolina Biesik/

ORLEN Liga: Developres Rzeszów – BKS Bielsko-Biała 1:3

clip_image001

W 20. kolejce spotkań ORLEN Ligi Developres SkyRes Rzeszów przegrał 1:3(22:25, 25:14, 21:25, 23:25) z Aluprofem Bielsko-Biała. MVP: Aleksandra Trojan.

Zaciętą walkę w pierwszej partii wygrały przyjezdne, które w końcówce seta nie popełniały błędów – 22:25. W drugim secie miejscowe siatkarki świetnie zagrywały i szybko wypracowały sobie sporą przewagę (11:5), a rywalki miały spore problemy z konstruowaniem akcji w ataku – 25:14. Dwie kolejne odsłony meczu były bardzo wyrównane i w obydwu dopiero w końcówkach bielszczanki zapewniły sobie zwycięstwo.

Młoda Liga: PODSUMOWANIE 21 KOLEJKI

TRANSFER BYDGOSZCZ – CUPRUM LUBIN (25:20, 25:16, 25:16)
MVP: MACIEJ KLEINSCHMIDT
TRANSFER: Kleinschmidt, Dorosz, Lesiuk, Łyczak, Wołowicz, Siwicki, Goss, Walawender, Prejs, Stysiał (libero)

CUPRUM: Romać, Koselski, Bernat, Grabowski, Kopij, Ostapkowicz, Przybylski, Bogus, Szymański, Kożuch, Kołodziej (libero)

Najlepszym zawodnikiem bydgoskiej drużyny okazał się Jędrzej Goss, który zdobył 12 punktów. W szeregach Cuprum dobre spotkanie rozegrał Adrian Kopij i Mateusz Bogus – obaj zdobyli po 11 punktów.

BBTS ATH BIELSKO-BIAŁA – MKS BANIMEX BĘDZIN 3:0 (25:14, 25:23, 25:15)
MVP: SZCZEPAN CZERWIŃSKI
BBTS: Miarka, Smolana Siek, Pihan, Ciach, Madej, Wróbel, Pacławski, Bachatiuk, Grad, Czerwiński, Czauderna (libero)

MKS: Szwaj, Rączka, Zasadzień, Lach, Metrycki, Kmita, Zych, Żłobecki, Zawadzki, Wikło, Zając (libero)

Najskuteczniejszym zawodnikiem bielskiej drużyny okazał się Dominik Miarka, który zakończył spotkanie z 15 punktami na swoim koncie.

PGE SKRA BEŁCHATÓW – RCS CERRAD CZARNI RADOM 0:3 (13:25, 18:25, 23:25)
MVP: BŁAŻEJ CZARNECKI

PGE: Kurpet, Puławski, Zieliński, Nowak, Kazuła, Adamczyk, Olszewski, Surgut, Sznycer, Korpal, Pełka, Ociepka (libero)

RCS: Bołądź, Surmacz, Grobelny, Machowicz, Czarnecki, Firlej, Kaźmierczak, Gęborys, Kędzierski, Jarzyna, Filipowicz (libero 1), Strzelecki (libero 2)

INDYKPOL AZS OLSZTYN – EFFECTOR KIELCE 3:0 (25:17, 25:22, 25:19)
MVP: MAREK KURMIN

AZS: Koziatek, Kamiński, Kurmin, Szostek, Guzewicz, Rutecki, Lewoc, Wielogórski, Gulak, Bik (libero 1), Olbryś (libero 2)

EFFECTOR: Splak, Salwerowicz, Fortuna, Orobko A, Piwowarski, Gontarewicz, Tomsia, Orobko W, Moś, Sobota, Dzierżyński (libero)
Wyróżniającym się zawodnikiem w szeregach AZS był Piotr Szostak – 11 punktów. Z kolei w Effectorze najskuteczniejszym siatkarzem okazał się Ksawery Tomsia – 10 punktów.

JASTRZĘBSKI WĘGIEL – ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE 1:3 (23:25, 19:25, 27:25, 19:25)
MVP: KAMIL SEMENIUK

JASTRZĘBSKI: Śnieżek, Żeliński, Kącki, Gibski, Gonera, Magnuszewski, Szewczyk, Czyrniański, Ernastowicz, Turski, Mańko, Musielak (libero)

ZAKSA: Pizuński, Polański, Nowakowski, Rejno, Andrulewcicz, Zapłacki, Zasłonka, Andruszek, Wójcik, Superlak, Semeniuk, Banach (libero)

Najskuteczniejszym zawodnikiem w szeregach ZAKSY okazał się Kamil Semeniuk i Krzysztof Zapłacki – obaj po 21 punktów. Natomiast w drużynie Jastrzębskiego Węgla bardzo dobry mecz rozegrał Marcin Ernastowicz – 20 punktów.

AZS CZĘSTOCHOWA – LOTOS TREFL GDAŃSK
Mecz pomiędzy tymi drużynami został przełożony na prośbę zespołu z Trójmiasta na 15 marca.

AZS POLITECHNIKA WARSZAWSKA – ASSECO RESOVIA RZESZÓW 1:3 (15:25, 25:19, 17:25, 18:25)

MVP: KOZUB ŁUKASZ

AZS: Berwald, Troczyński, Janikowski, Stępień, Stelmaszczyk, Pluto, Udziela, Graczyk, Zieliński, Głowacki, Kowalski (libero)

ASSECO: Jóźwik, Stabrawa, Kozub, Majkowski, Kowalski, Kalina, Czado, Wiczkowski, Błądziński, Zięzio, Kania, Szczęch (libero)

W Asseco Resovii dobre spotkanie rozegrał Mateusz Jóźwiak – 11 punktów. Z kolei w AZS-ie Politechnice Warszawskiej najwięcej punktów zdobył Kamil Graczyk – 9 punktów.

/DK/

PlusLiga: BBTS – PGE Skra 1:3

clip_image001

BBTS Bielsko-Biała przegrało z PGE Skrą Bełchatów 1:3 (20:25, 17:25, 25:20, 22:25) w meczu 25. kolejki PlusLigi. MVP Facundo Conte.

Bełchatowscy siatkarze nie mają ostatnio zbyt wiele czasu na odpoczynek. Po meczu we Włoszech pojechali prosto do Bielska-Białej. W przyszłym tygodniu też zagrają dwa razy – rewanż w Lidze Mistrzów oraz ostatni mecz fazy zasadniczej PlusLigi z Asseco Resovią Rzeszów.
W spotkaniu z Góralami trener Miguel Falasca dokonał kilka rotacji w składzie. Wolne dostali m.in. Mariusz Wlazły i Nicolas Uriarte. Pomimo tych zmian bełchatowianie od początku dominowali na boisku. Gospodarze praktycznie ani razu nie zagrozili poważnie mistrzom Polski. Bełchatowianie dobrze grali na zagrywce i blokiem, nic więc dziwnego, że wygrali tego seta 25:20. Emocje w tej partii zakończył Maciej Muzaj, która udanie zastępował kapitana PGE Skry.
W drugim secie walka skończyła się po drugiej przerwie technicznej. Do tego momentu gospodarze dzielnie stawiali opór przyjezdnym, ale kiedy PGE Skra włączyła kolejny bieg rywale byli już bezradni. Nie do zatrzymania dla bielszczan był Facundo Conte.
W trzeciej partii role na boisku niespodziewanie się zamieniły. Bełchatowianie nie byli już tak skuteczni na zagrywce, a gospodarze uwierzyli w to, że mogą jeszcze zagrozić mistrzowi Polski. Swój plan zrealizowali w końcówce, w której bełchatowianie kompletnie się pogubili i seryjnie popełniali błędy. Pomimo, że prowadzili 20:19, przegrali tego do… 20.
Strata seta podrażniła podopiecznych Miguela Falaski, którzy czwartą odsłonę meczu rozpoczęli zdecydowanie lepiej. Na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:5. Gospodarze nie poddawali się i mocno naciskali na bełchatowian, ale ostatecznie lepsi byli siatkarze PGE Skry, którzy tym zwycięstwem podtrzymali świetną passę zwycięstw bez straty punktu.

PlusLiga: AZS – Asseco Resovia 0:3

clip_image001

AZS Częstochowa przegrał z Asseco Resovia Rzeszów 0:3 (23:25, 21:25, 23:25) w meczu 25. kolejki PlusLigi. MVP Jochen Schops.

Akademicy do rywalizacji z rzeszowianami przystąpili po niezłym spotkaniu z PGE Skrą Bełchatów. Zespół prowadzony przez Michała Bąkiewicza punktów co prawda nie zdobył, ale wyrównana walka na terenie mistrza Polski mogła się podobać. Tym samym po dwudziestu czterech kolejkach biało-zieloni z dorobkiem siedemnastu punktów zajmowali 12 miejsce w ligowej tabeli.
Jako pierwsi prowadzenie w spotkaniu objęli gospodarze, którzy po ataku w aut Rafała Buszka prowadzili 2:0. Gra była jednak bardzo wyrównana i toczyła się głównie punkt za punkt. Po stronie rzeszowskiej dobrze prezentował się m.in. Penchev, czy Dryja, natomiast w zespole AZS ataki kończyli Rafał Szymura oraz Guillaume Samica. Resovia uzbierała kilka punktów przewagi tuż przed drugą przerwą techniczną, ale to prowadzenie nie dało, jak się później okazało, pewnego zwycięstwa w partii otwierającej spotkanie. Częstochowianie mieli swoje szanse, aby spróbować odnieść zwycięstwo, jednak piłkę setową wybił po rękach Samicy, przyjmujący z Rzeszowa Nikolay Penchev.
Po wyrównanej końcówce w secie pierwszym równie emocjonujący okazał się początek kolejnej części spotkania. Przez praktycznie całą partię żadna z drużyn nie była w stanie wypracować kilku punktów przewagi. Częstochowscy siatkarze przez cały czas prowadzili bardzo wyrównaną walkę i nie prezentowali gorszego poziomu od wyżej notowanych zawodników Asseco Resovii Rzeszów. Nieźle w ataku prezentował się Michał Kaczyński i Rafał Szymura, a wspomagał ich francuski przyjmujący w barwach AZS Guillaume Samica. Końcówka seta okazała się jednak ponownie szczęśliwsza dla podopiecznych trenera Andrzeja Kowala. Przy stanie 19:21 biało-zielonym przytrafiło się kilka drobnych błędów, które zaważyły na ostatecznym rozstrzygnięciu. Drugą partię atakiem z prawego skrzydła zakończył Jochen Schops.
Od początku seta trzecia przewaga gości była dużo znaczniej widoczna. Bardzo dobre prezentowali się w obronie, a otrzymane szanse wykorzystywali w kontrataku. Po efektywnym ataku Rafała Buszka oba zespoły zeszły na pierwszą przerwę techniczną przy wyniku 8:5 dla Resovii. Częstochowianie nie poddawali się jednak i próbowali odrobić straty. Udało się to przy zagrywce Michała Kaczyńskiego, który najpierw popisał się asem serwisowym, a następnie podwójny blok Akademików zablokował Rafała Buszka. Wola walki była bardzo dużo, ale niestety na Resovię okazało się to jednak za mało. As serwisowy Pencheva dał zwycięstwo w secie trzecim i całym spotkaniu.

autor:azsczestochowa.pl

Młoda Liga Kobiet: Atomówki pokazały charakter

clip_image001

Ciężkie warunki postawiły drużynie PGE Atomowi Trefl Sopot, zawodniczki Developresu SkyRes Rzeszów.

Do piątkowego pojedynku przystąpiły wzmocnione zawodniczkami ORLEN Ligowego zespołu – Aleksandrą Kazała, Kingą Stronias czy Dominiką Nowakowską. Podopieczne Piotra Mateli, pokazały jednak w tym meczu charakter. Mecz w wykonaniu sopocianek nie należał do najlepszych, budujący jest jednak fakt, że pomimo słabszej postawy, dzięki zespołowości oraz woli walki, Atomówki zeszły z parkietu niepokonane.
Początek spotkania był dosyć nerwowy po obu stronach. Zespoły w pierwszych kilku akcjach badały się nawzajem. Skutkiem tego było dużo obron czy wybloków. Początek lepiej przetrzymały jednak Rzeszowianki i to one prowadziły całego seta. Sporo niedokładności, nieporozumień czy zepsutych zagrywek, tak po krótce można opisać pierwszą partię. Końcówkę lepiej jednak rozegrały sopocianki, które z chłodną głową najpierw doprowadziły do wyrównania, a następnie wyszły na prowadzenie i nie oddały go do końca seta. Pierwsza partia wygrana została przez PGE Atom Trefl Sopot do 23.
Druga odsłona po raz kolejny rozpoczęła się lepiej dla Rzeszowa. Już na początku, dzięki dobrym serwisom Stronias, zawodniczki z Podkarpacia prowadziły 4:0. Straty jednak zostały odrobione dzięki skutecznej zagrywce Mikołajewskiej. Obie ekipy bardzo dobrze grały blokiem. Mało który atak przechodził na „czysto” i trafiał w pomarańczowe pole. Środkowa faza seta należała jednak to Rzeszowianek, które dzięki dobrym zagrywkom Aleksandry Kazały najpierw wyszły na 3 punktowe prowadzenie, a następnie z każdą akcją powiększały swoją przewagę. W końcówce na parkiecie zameldowała się Magda Piepiórka, która dała chwilę oddechu kapitan Dominice Mras.  Druga partia padła łupem Developresu.
Trzecia odsłona do złudzenia przypominała dwie pierwsze. Początek seta i budowanie przewagi przez zawodniczki z Rzeszowa, następnie gonitwa Atomówek. Po obu stronach mnożyły się błędy własne. Całego seta prowadziły jednak podopieczne Barszcza. Atomówki nie mogły kompletnie odnaleźć się na boisku. Chaotyczne akcje i dużo nieporozumień, tak po krótce można opisać trzecią odsłonę. Trener Piotr Matela, próbował zmian, żeby chociaż odrobinę zmienić coś w grze swoich podopiecznych i dać im świeży impuls. Na boisku pojawiła się Wilczyńska oraz Tucholska. Na przyjęciu Mikołajewską zmieniła także nominalna libero Agata Nowak, która dała bardzo dobrą zmianę, utrzymując wysoki poziom przyjęcia. Końcówka należała jednak, tak jak w pierwszej partii, do Atomówek, które również dzięki szczęśliwym akcjom doprowadziły najpierw do wyrównania a następnie do zwycięstwa.
Czwarta odsłona to popis w wykonaniu podopiecznych trenera Mateli. Atomówki wyszły na, jak się okazało, ostatnią partię zupełnie odmienione. Już początek seta był zupełnie odmienny niż w przypadku pozostałych trzech. Świetnie funkcjonował blok oraz zagrywka. Największe kłopoty z przyjęciem miała Kinga Stronias. Gra sopocianek nareszcie przypominała tą, do której przyzwyczaiły nas zawodniczki PGE Atomu Trefla Sopot. Dzięki świetnej grze blokiem, Atomówki uzyskały bezpieczną 6 punktową przewagę, którą konsekwentnie powiększały i nie oddały już do końca spotkania.
Spotkanie z Rzeszowem, było kolejnym przykładem świetnej zespołowości po stronie PGE Atomu Trefla Sopot. Każda z zawodniczek, dołożyła swoją cegiełkę do dzisiejszego zwycięstwa. Po raz kolejny świetnie spisały się również zawodniczki rezerwowe, które swoim dopingiem i wsparciem, przekrzyczały (nie licznie), zgromadzonych kibiców w Rzeszowskim V LO. Brawa należą się całemu zespołowi, który w kolejnym spotkaniu udowodnił jak wielką wartość stanowi prawdziwa drużyna i jak wiele znaczy team spirit.
Po meczu standardowo wybrano najlepsze zawodniczki spotkania. W składzie znalazło się aż 5 sopocianek. Najlepszą rozgrywającą została Dominika Mras, najlepszą przyjmującą Magdalena Damaske, najlepszą środkową Katarzyna Urbanowicz, najlepszą libero Klaudia Kulig. Najlepszą atakującą została zawodniczka gospodyń Paulina Głaz.
Nagroda MVP spotkania powędrowała w ręce Julii Piotrowskiej.
PGE Atom Trefl Sopot – Developres SkyRes Rzeszów 3:1 (25:23, 17:25, 26:24, 25:14).
PGE Atom Trefl Sopot – Mras, Mikołajewska, Piotrowska, Zemlik, Damaske, Urbanowicz, Kulig (L) oraz Wilczyńska, Nowak, Tucholska, Piepiórka