Młoda Liga Kobiet: Rzeszowianki kolejnym krokiem PGE Atomem Trefla w drodze po medal!

clip_image001

21 lutego, zespół PGE Atomu Trefla Sopot podejmie w meczu 6. kolejki fazy finałowej Młodej Ligi Kobiet, Developres SkyRes Rzeszów. Mecz odbędzie się w hali MOSiR w Rumi, start godzina 16:00.

Poprzednie spotkanie obie drużyny rozegrały na Podkarpaciu tydzień wcześniej. Po zaciętym spotkaniu, zwycięskie z parkietu schodziły reprezentantki sopockiego PGE Atomu. Podopieczne Piotra Mateli wygrały 3:1.
Rzeszowianki przystąpiły do piątkowego spotkania znacząco wzmocnione. Trener Barszcz włączył w swoje szeregi cztery zawodniczki ORLEN Ligowego zespołu – Aleksandrę Kazałę, Kingę Stronias, Paulinę Głaz oraz Dominikę Nowakowską. Atomówki, na Podkarpacie, nie pojechały w pełnym składzie. Zabrakło m.in. biorących udział w rozgrywkach kadetek – Joanny Grzmocińskiej, Martyny Łukasik i Darii Szczyrby, czy zawodniczki pierwszego zespołu PGE Atomu Trefla Sopot – Justyny Łukasik. Braki kadrowe nie przeszkodziły jednak w piątkowej wygranej, chociaż warunki postawione przez zawodniczki z Podkarpacia były bardzo ciężkie. Najważniejsze z punktu widzenia sopocianek było jednak zwycięstwo za trzy punkty. Na wyróżnienie zasługuje duet środkowych Piotrowska/Urbanowicz oraz przyjmująca Dominika Mikołajewska.
W sobotnie popołudnie Atomówki mogą zrobić kolejny, bardzo duży krok, w drodze po historyczny medal Młodej Ligi. W obecnych rozgrywkach sopocianki są jednym z najlepszych zespołów, co udowodniły już, nawet w meczach z ORLEN Ligowymi zawodniczkami. Pokazuje to jak ogromny potencjał drzemie w młodym „narybku” czterokrotnych medalistek Polski. W zespole PGE Atomu Trefla Sopot wystąpią m.in. młodzieżowe reprezentantki Polski – Martynę Łukasik, Dominikę Mikołajewską, Dominikę Mras, Julię Piotrowską, Klaudię Kulig czy Magdalenę Damaske – pochodzącą w Rumi. Dodatkowo w barwach zespołu z Sopotu zagra Angelika Wilczyńska, na co dzień reprezentująca barwy APS Rumia oraz pochodząca z Rumi – Magdalena Piepiórka. Po stronie Rzeszowa, zobaczymy dwie reprezentantki juniorskiej kadry Polski – Kingę Stronias oraz Aleksandrę Kazałę. W Rzeszowie wystąpią także dwie zawodniczki ORLEN Ligowego zespołu – Paulia Głaz oraz Dominika Nowakowska.
PGE Atom Trefl Sopot – Developres SkyRes Rzeszów. MOSIR Rumia, Mickiewicza 49, godz. 16

PZPS: Nabór do grup mini siatkówki w Częstochowie

 

clip_image001

Stowarzyszenie Kultury Fizycznej „Częstochowska Siatkówka”, które współpracuje z AZS Częstochowa, ogłasza nabór do grup mini siatkówki dla chłopców z klas 2-6 szkół podstawowych.

Zajęcia odbywać się będą pod okiem doświadczonego trenera Marka Łapety, który w 2013 roku sięgnął po wicemistrzostwo Śląska oraz brązowy medal w Mistrzostwach Polski w siatkarskich „trójkach”, a w poprzednim sezonie w „czwórkach” zdobył mistrzostwo Śląska oraz zajął piąte miejsce w rozgrywkach ogólnopolskich.
Wszystkich zainteresowanych prosimy o kontakt z Markiem Łapetą pod numerem telefonu 661 912 601.
Zajęcia będą odbywać się dwa razy tygodniu w sali sportowej Szkoły Podstawowej nr 8 im. Haliny Poświatowskiej w Częstochowie przy ul. Szczytowej 28/30 – w poniedziałki w godz. 18-19.30 i piątki w godz. 17.10-17.40. Pierwszy trening zaplanowano na poniedziałek, 2 marca.

ORLEN Liga: Czy Polski Cukier Muszynianka Muszyna obroni trzecią pozycję?

clip_image001

W najbliższą niedzielę na hali w Muszynie zmierzą się zespoły Polskiego Cukru Muszynianki oraz BKS Aluprofu Bielsko-Biała. Dla „Mineralnych” mecz ten może okazać się kluczowy w walce o utrzymanie trzeciej lokaty po rundzie zasadniczej.

Na dwie kolejki do zakończenia rundy zasadniczej ORLEN Ligi sytuacja w tabeli – szczególnie w kontekście walki o trzecią pozycję – jest bardzo ciekawa i emocjonująca. Trzecią aktualnie drużynę Polskiego Cukru Muszynianki Muszyna i piąty BKS Aluprof Bielsko-Biała dzielą cztery punkty. Na czwartej pozycji z dorobkiem 42 punktów lokuje się wrocławski Impel.
Jak łatwo dostrzec zwycięstwo w niedzielnym starciu z Bielskiem dałoby podopiecznym Bogdana Serwińskiego swoisty komfort przed ostatnią kolejką, w której zmierzą się na wyjeździe z Developresem SkyRes Rzeszów. Jeśli siatkarkom z Muszyny uda się obronić trzecią pozycję to w pierwszej rundzie play off zmierzą się z Tauronem Banimexem MKS-em Dabrową-Górniczą.
Czy drużynie Polskiego Cukru Muszynianka Muszyna uda się obronić wysokie trzecie miejsce? W niedzielę zapraszamy wszystkich kibiców do Muszyny i przed telewizory – trasmisja w Polsacie Sport (14.45).

/autor:Artur Ziółko/

PLPS: KOMUNIKAT RADY NADZORCZEJ PLPS S.A.

 

clip_image001

Rada Nadzorcza PLPS S.A. po odbyciu w dniu 20 lutego 2015 r. posiedzenia podjęła uchwały w trybie art. 19 §3 Statutu Spółki o zmianie rozdziału funkcji pomiędzy członkami Zarządu Spółki, powierzając Panu Jackowi Kasprzykowi pełnienie funkcji Prezesa Zarządu Spółki.

Konieczność zmiany spowodowana została upływem okresu 3-miesięcznego delegowania członka Rady Nadzorczej Piotra Sieńko do pełnienia funkcji Prezesa Zarządu Spółki oraz koniecznością zapewnienia Spółce prawidłowej reprezentacji wobec brzmienia Art. 21 §1 Statutu Spółki obligującego łączną dwuosobową reprezentacje Spółki z udziałem i pod przewodnictwem Prezesa Zarządu Spółki.

PlusLiga: inauguracja ostatniej kolejki – AZS Olsztyn – AZS Częstochowa 3:2

clip_image001

W inauguracyjnym meczu ostatniej kolejki rundy zasadniczej PlusLigi Indykpol AZS Olsztyn wygrał z AZS Częstochowa 3:2 (22:25, 24:26, 25:17, 25:22, 15:12). Nagrodą MVP został wyróżniony Bartosz Bednorz.

W pierwszej partii Akademicy z Częstochowy lepiej zagrywali i skuteczniej atakowali, szybko wypracowaną przewagę (7:11) zdołali utrzymać do końca – 22:25. Na początku drugiego seta gościom odjęło wszystkie wcześniejsze atuty, a gospodarze bezlitośnie wykorzystywali każdą słabość rywali (15:9). W końcówce częstochowianie zdołali jednak wyrównać po 23 i ostatecznie wygrali na przewagi do 24. Podrażnieni przegraną gospodarze w 3. partii zagrali jeszcze agresywniej i tym razem przypilnowali wyniku -25:17. Dwie kolejne, bardzo wyrównane części meczu także wygrali miejscowi, kolejno do 22. i 12.

CEV LM: Pary drugiej rundy play off Ligi Mistrzów

Zakończyła się pierwsza runda prestiżowych europejskich rozgrywek. Sześciu zwycięzców powalczy na początku marca o szansę zagrania w Final Four w Berlinie.

Sześć dwumeczów, choć niewątpliwie ciekawszych niż momentami żenująco jednostronna faza grupowa, nie przyniosło wielu zaciętych pojedynków. Tylko w jednym przypadku do rozstrzygnięcia potrzebny był złoty set, który zresztą wyeliminował obrońcę tytułu,Biełogorie Biełgorod. W pozostałych rywalizacjach oba mecze wygrywał ten sam zespół.

O awans do Final Four w Berlinie oraz szansę gry w półfinale Ligi Mistrzów powalczy sześć zespołów w następujących parach:

Lokomotiw Nowosybirsk – Asseco Resovia Rzeszów

Sir Safety Perugia – PGE Skra Bełchatów

Zenit Kazań – Halkbank Ankara.

Rywalizacja rozpocznie się w halach drużyn podanych jako pierwsze w parze w dniach 3-5 marca, a rewanże tydzień później.

/autor: Ola Piskorska/

ORLEN Liga: Trenerzy męskiej reprezentacji na treningu Developresu SkyRes

clip_image001

Trenerzy męskiej reprezentacji Polski Stephane Antiga oraz Philippe Blain i Dyrektor Biura Sportu i Szkolenia w Polskim Związku Piłki Siatkowej Włodzimierz Sadalski byli w środę w Rzszowie.

Ich głównym celem było obejrzenie meczu Ligi Mistrzów Asseco Resovii z VfB Friedrichshafen (3:1). Szkoleniowcy znaleźli jednak czas, żeby zobaczyć trening drużyny ORLEN Ligi Developresu SkyRes Rzeszów.
Stephane Antiga i trener rzeszowskiego beniaminka Mariusz Wiktorowicz grali przed laty przeciwko sobie w meczu reprezentacji juniorów w Montpelier. Dla obu było to niespodziewane spotkanie po latach.

FIVB: Nikola Grbić: bycie trenerem to nocna robota

clip_image001

Kilka miesięcy temu zadebiutował w roli trenera zespołu Sir Safety Perugia, który wyeliminował Jastrzębski Węgiel z Ligi Mistrzów, a kilka dni temu został selekcjonerem serbskiej kadry. Jak odnajduje się w nowej roli? – Przede wszystkim muszę radykalnie przejść na trenerską stronę boiska, bo na razie wciąż myślę jak zawodnik, a to błąd – zdradził w rozmowie z PlusLigą.

PlusLiga: Niedawno został pan wybrany selekcjonerem reprezentacji Serbii. Mam wrażenie, że to było pana przeznaczeniem?
Nikola Grbić:
Miałem nadzieję, że po zakończeniu kariery zawodniczej będę trenerem kadry. Może jako zawodnik nie marzyłem o tym jakoś intensywnie, ale kiedy zdecydowałem się przejść na tę nową stronę kariery, nie ukrywam, że takie myśli zaczęły pojawiać się w mojej głowie. Cóż, marzenie spełniło się bardzo szybko…
– Za szybko?

– Człowiek dostaje w życiu pewne szanse, pojawiają się propozycje, które drugi raz mogą się nie pojawić, nikt nie jest w stanie przewidzieć co przyniesie przyszłość – złego bądź dobrego. Mamy bardzo młody i utalentowanych zawodników, którzy chcą się uczyć, aż rwą się do pracy. Myślę, że z tego powodu wielu trenerów chciało pracować z naszą reprezentacją, bo z tego co wiem, lista zainteresowanych była dość długa. Niektórzy dzwonili nawet do naszej federacji, inni wysyłali maile. Taka sytuacja bardzo schlebia tak federacji, jak i zawodnikom i świadczy o tym, że siatkówka w naszym kraju jest bardzo dobrze zorganizowana. Mamy zresztą bardzo dobrego sponsora, który dba by kadra miała wszystko, co potrzebne i mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że wszystko działa niemal perfekcyjnie. Kiedy prezes naszego związku zaproponował mi tę pracę, czułem się niezwykle wyróżniony. Mam nadzieję, że sprostam wymaganiom i oczekiwaniom.
– Nie miał pan żadnych wątpliwości?

– Powiem szczerze, że w 99% przypadków gdy podejmuję jakąś decyzję, nawet tę najtrudniejszą, nie mam żadnych wątpliwości. Kiedy już decyduję się na coś, zawsze następuje to po dogłębnym przemyśleniu wszystkich argumentów za i przeciw. A po podjęciu decyzji nigdy już nie wracam do rozmyślań nad tym, czy zrobiłem dobrze czy źle. Pewne rzeczy dzieją się w określonych okolicznościach, które z koli są zmienne. Decyzję podejmuje się w danej chwili, w danych okolicznościach, a po kilku dniach czy tym bardziej tygodniach, gdy być może punkt widzenia się zmienia, inne są też realia. Teraz skupiam się już wyłącznie nad organizacją pracy w drużynie narodowej.
– Będzie pan łączył pracę w klubie i reprezentacji?

– W Perugii podpisałem roczny kontrakt. Jeśli osiągniemy dobry rezultat i włodarze będą zadowoleni z mojej pracy, może zaproponują mi umowę na kolejny rok. Ale tego dziś nie wiem. Rodzima federacja nie ma nic przeciwko łączeniu przez mnie obu funkcji, wszystko zatem w rękach klubu. Wielu trenerów pracuje, nazwijmy to na dwa fronty i nie ma w tym nic złego. Oczywiście, to wielkie wyzwanie, spora trudność, ale gdybym został w Perugii, z tym samym sztabem współpracowników, byłoby mi znacznie łatwiej. Gdybym natomiast musiał wystartować w nowej drużynie, byłoby trudniej, ale wciąż sytuacja byłaby do ogarnięcia.
– Wspomniał pan, że myśli już o kompletowaniu sztabu szkoleniowego serbskiej kadry. Jest szansa, że zobaczymy w nim pana brata lub któregoś z byłych reprezentantów kraju?

– Wszystko jest sprawą otwartą, ale nie ukrywam, że potrzebuję w swoim sztabie ludzi, którzy mają już doświadczenie w tej pracy. Żartuję trochę, że bycie trenerem to nocna robota, bo właściwie tylko wtedy można spokojnie pracować. To są godziny przeglądania i analizowania statystyk, oglądania meczów i wsparcie doświadczonych osób jest tutaj niezbędne. Jeśli chodzi o mojego brata, to jak pani wie, zajmuje się w naszej federacji siatkówką plażową i ma tam sporo pracy, a przede wszystkim umowę na wykonanie pewnych działań. Jest zbyt odpowiedzialny, żeby to rzucić i rozpocząć nowy projekt ze mną, szczególnie, że pracuje z młodymi ludźmi, organizujemy im wyjazdy, turnieje. Na chwilę obecną więc jest raczej niemożliwe, aby dołączył do mojego sztabu. Ale tak czy inaczej w jakiś sposób na pewno będzie mi pomagał. Nie wiem jeszcze na czym dokładnie będzie polegała jego rola, ale z pewnością będzie blisko kadry.
– Myśli pan także o tym, co powiem zawodnikom na pierwszym zgrupowaniu?

– A wie pani, że tak…na pewno muszę stworzyć sprzyjający klimat, żeby się mnie nie bali, żeby mi zaufali najszybciej jak to możliwe. Ale też, nie ukrywam, padnie kilka konkretnych słów. Pewnie im powiem, że jedyne co mogę im obiecać na wstępie, to kawał niezwykle ciężkiej harówki. Ale to jedyna droga do poprawy jakości własnej gry. Zastanawiałem się czy powinienem wrócić do niedawnych mistrzostw świata i chyba coraz bardziej wydaje mi się, że nie. Są nowe realia, nowe okoliczności i nowe wyzwania.
– Ponad rok temu powiedział mi pan, że Aleksa Brdjović jest przyszłością serbskie siatkówki na pozycji rozgrywającego. To on będzie u pana numerem jeden?

– Tak powiedziałem, bo to zawodnik z dużymi możliwościami i bardzo dobrymi warunkami fizycznymi. Problem polega na tym, że on praktycznie nie gra. Widziałem kilka meczów Skry, w których miał okazję pobyć na boisku i zauważyłem, że jest trochę za wolny. A u zawodnika na jego pozycji szybkość ma ogromne znacznie. Na pewno musi też popracować nad fizyką. Mamy jeszcze drugiego, bardzo obiecującego zawodnika na tej pozycji, Jovovica, który gra we Włoszech i jednak częściej przebywa na boisku. Obydwaj są bardzo młodzi i obydwu czeka sporo pracy. Czas pokaże, który z nich zostanie tym pierwszym.
– Jeszcze jako zawodnik podkreślał pan, że jedyny słuszny wybór po zakończeniu kariery to praca trenera, że jest pan do niej stworzony. Dziś podtrzymuje pan tę opinię?

– To bardzo ciężki kawałek chleba, każdego dnia trzeba podejmować trudne decyzje, nie zawsze popularne i akceptowane przez innych, zabiera też znacznie więcej czasu niż inne zajęcia, ale…tak, to jest to, co chcę teraz robić, to praca, która pozwala mi pozostać blisko siatkówki, najbliżej jak tylko się da, a chyba o to tak naprawdę mi chodziło. Jasne, że na razie mam praktycznie zerowe doświadczenie, nie miałem dotąd wyraźnych upadków ani wzlotów, więc tak naprawdę niewiele mogę o tej pracy powiedzieć. Zdaję sobie też sprawę z tego ile jeszcze muszę się nauczyć. Przede wszystkim jednak, muszę radykalnie przejść na tę trenerską stronę boiska, bo na razie wciąż myślę jak zawodnik, a to błąd. Potrzebuję czasu, żeby przeistoczyć swój umysł z zawodnika w trenera. Na szczęście myślenie o tym co mogę zrobić, żeby mój zespół grał jak najlepiej zabiera mi tyle czasu, że nie mam go na rozmyślanie o sprawach ubocznych.
– Powiedział pan też, że młodzi zawodnicy czują zbyt duży respekt do starszych i to często powoduje barierę. Jako trener próbuje pan zburzyć tę barierę?

– Pracuję nad tym usilnie. Cały czas powtarzam im, że jeśli tylko mają ochotę, w każdej chwili mogą przyjść, wymienić poglądy, pytać w razie wątpliwości.  Z własnego doświadczenia wiem, że trenerzy zawsze to mówią, ale zawodnicy rzadko korzystają z takiej możliwość, z jakiegoś powodu nie chcą zagłębiać się w tematykę. Zawodnicy, którzy mają w sobie tę chęć rozmawiania, analizowania problemów czy w ogóle siatkarskich zagadnień, a ja byłem jednym z nich, po zakończeniu kariery zazwyczaj zostają trenerami (śmiech). Poważnie mówiąc, bardzo mi zależy na dobrych relacjach z siatkarzami i robię co mogę by dbać o prawidłową komunikację w zespole.
– Teraz ma pan większy wpływ na zawodników, niż jako kolega z boiska?

– Zdecydowanie tak. To jednak zupełnie inna rola i wcale nie znaczy, że jako trener jestem w stanie zmienić osobowość zawodników, ich sposób patrzenia na świat. Pewne rzeczy zależą jednak od charakteru człowieka. Człowieka, nie siatkarza. Są utalentowani gracze, którzy mnóstwo pracują, bo chcą być jeszcze lepsi i muszą pracować, ale trzeba im pewne rzeczy wyklarować, żeby mogli wskoczyć na ten wyższy poziom. A są zawodnicy z instynktem, u których wszystko działa niemal automatycznie i nie trzeba im dużo mówić, a nawet nie należy, bo mogą zamknąć się w sobie. Jest jeszcze trzecia grupa siatkarzy, którzy mają może trochę mniej talentu i potrzebują takiego przewodnika, kogoś, kto cały czas będzie im podpowiadał. Wiedziałem o tym już jako gracz, ale dopiero teraz, jako trener, wiem jak bardzo trudne jest to rozróżnienie i jednocześnie, jak ważne jest indywidualne podejście do ludzi.
– Narzekał pan kiedyś, że trenerzy za często korzystają z pośrednictwa menadżerów w rozmowach z zawodnikami. Jako trener zmienił pan tę prawidłowość?

– Tak zmieniłem i na dzień dobry wkurzyłem kilku menadżerów, którzy dzwonili do mnie z pretensjami, że za ich plecami rozmawiam z ich podopiecznymi. Wytłumaczyłem im, że to ja będę pracował z tymi chłopakami na co dzień i to ja muszę wiedzieć o nich jak najwięcej, a nie ma lepszej możliwości poznania kogoś, niż bezpośrednia rozmowa. Chcę i muszę znać zdanie zawodnika na temat jego oczekiwań, na temat szansy, którą może dostać w moim zespole i jak zamierza ją wykorzystać. Może nie wszystkim podoba się mój sposób pracy, ale po takiej rozmowie wiem przynajmniej jakie motywy kierują danym siatkarzem – czy  chce przyjść do klubu tylko dla pieniędzy, czy też chce doskonalić swój warsztat. Cokolwiek, ale muszę usłyszeć to osobiście i nie obchodzi mnie, że niektórzy menadżerowie kręcą nosem na moje metody. Żeby było jasne, nigdy nie dyskutuję z siatkarzami na temat wysokości kontraktu, bo o to najbardziej martwili się menadżerowie. Mnie interesują wyłącznie aspekty siatkarskie. Mam w głowie pomysł na zespół, na to jak chcę z nim pracować i jeśli w głównych kwestiach dogadam się z zawodnikiem, wtedy do gry mogą włączyć się działacze i menadżerowie i zrobić swoje.

/autor:Ilona Kobus/

CEV LM: Dwa kluby PlusLigi w II rundzie play off Ligi Mistrzów

clip_image001

Asseco Resovia Rzeszów i PGE Skra Bełchatów zagrają w II rundzie play off Ligi Mistrzów. Dwóch przedstawicieli ma jeszcze rosyjska Superliga – Lokomotiw Nowosybirsk i Zenit Kazań. Włoską Serię A reprezenuje Sir Safety Perugia, a turecką ekstraklasę Halkbank Ankara z Michałem Kubiakiem i Marcinem Możdżonkiem, dwoma złotymi medalistami FIVB Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn Polska 2014.
W środę Asseco Resovia pokonała w rewanżu VfB Friedrichshafen 3:1 (25:18, 25:16, 22:25, 25:17). Pierwsze spotkanie wicemistrzowie Polski wygrali 3:2. Podopieczni trenera Andrzeja Kowala w II rundzie spotkają się z Lokomotiwem Nowosybirsk, który wyeliminował rumuński Tomis Konstancja.
Odpadł obrońca trofeum Biełogorie Biełgorod. Od tego rosyjskiego potentata lepszy okazał się Halkbank Ankara. W czwartek do II rundy play off LM awansował Zenit Kazań, który w rewanżu pokonał Coprę Volley 3:2 (25:13, 24:26, 25:14, 30:32, 15:10).
PGE Skra wyeliminowała Lube Banca Marche Macerata. Kolejnym rywalem mistrza Polski będzie Sir Safety Perugia, który okazał się lepszy od Jastrzębskiego Węgla. W pierwszym meczu włoski klub wygrał 3:2 i w rewanżu u siebie 3:0.
– Zarówno Asseco Resovia jak i PGE Skra zaprezentowały w meczach I rundy play off właściwą sobie klasę – powiedział Dyrektor Pionu Sportu i Szkolenia PZPS Włodzimierz Sadalski. – Zrobiły to co do nich należało. Pamiętajmy, że w tej fazie Ligi Mistrzów nie ma słabych. Mamy w europejskiej elicie klubowej dwa polskie zespoły. Nasza siatkówka raz jeszcze pokazała klasę.
Włodzimierz Sadalski podkreślił, że w tej fazie rywalizacji nie ma już mocnych. – Wydawało się, że Biełogorie jest zespołem potężnym. Dysponuje tak wybitnymi indywidualnościami jak Siergiej Tietiuchin czy Dmitrij Muserski, ale wygrać z Halkbankiem nie był w stanie. Cieszmy się, że do tej niespodzianki przyczynili się dwaj reprezentanci Polski. PlusLiga ma się z czego cieszyć. Wyniki naszych zespołów w tegorocznej edycji świadczą, że jesteśmy coraz mocniejsi – zakończył Włodzimierz Sadalski.
Turniej Final Four LM rozegrany zostanie 28-29 marca w Berlinie z udziałem zwycięzców II rundy play off oraz gospodarza Berlin Recycling Volleys.

/EA/

Mini Siatkówka: Siatkarki „Sukcesu” Komprachcice najlepsze w Rokietnicy

clip_image004

W niedzielę 8 lutego w Rokietnicy koło Poznania odbył się turniej siatkówki dziewcząt „LGD Dolina Samy miniROKIETNICA CUP” w kategorii „dwójek” (rocznik 2004 i młodsze). W zawodach tych, z dużym powodzeniem, wzięła udział drużyna Ludowego Uczniowskiego Klubu Sportowego „Sukces” Komprachcice w składzie: Maria Bodzioch, Aleksandra Paszek oraz Weronika Stelnicka (trenerzy – Małgorzata i Piotr Szczubiałowie).

W imprezie wystartowało 30 drużyn podzielonych w pierwszej fazie turnieju na 6 grup eliminacyjnych. Drużyna „Sukcesu” pewnie wygrała swoją grupę pokonując kolejno zespoły z Kiekrza, Kalisza, Szamotuł i Kosieczyna, awansując do kolejnego etapu, w którym 12 najlepszych teamów podzielono na dwie grupy ćwierćfinałowe.

clip_image006

clip_image008

Również na tym szczeblu siatkarki LUKS-u nie miały sobie równych pokonując ekipy z Trzcianki, Kalisza, Poznania oraz Rokietnicy, (wynik z Kosieczynem został zaliczony z eliminacji). Dzięki temu zwycięstwu nasze dziewczyny awansowały do półfinału, w którym pokonały 15:7 pierwszy zespół Trzcianki (we wszystkich meczach turnieju rozgrywano jeden set do 15 punktów). W finale młode zawodniczki z Komprachcic, po nerwowym początku, pokonały pewnie drużynę z Jankowa Przygodzkiego 15:9.

clip_image010clip_image012clip_image014