Triumfalny powrót Bogdana Serwińskiego

clip_image001
Szkoleniowiec Polskiego Cukru Muszynianki Muszyna ma w tym sezonie sporo powodów do zadowolenia. Czy jego zespół po roku przerwy wróci na ligowe podium?

Drużyna znad Popradu w ostatnich dziewięciu latach tylko dwukrotnie nie kończyła rywalizacji o mistrzostwo Polski w najlepszej trójce. W 2007 roku Mineralne zajęły 5. miejsce w lidze. Najgorzej było zaś w minionym sezonie, kiedy uplasowały się o jedną lokatę niżej. Biorąc jednak pod uwagę problemy finansowe, o których zrobiło się głośno jeszcze na długo przed startem rozgrywek i związane z nimi pogłoski o wycofaniu klubu z ligi, a także głębokie roszady kadrowe (exodus gwiazd z Anną Werblińską i Agnieszką Bednarek-Kaszą na czele) trudno było mieć w sezonie 2013/2014 pretensje o wynik sportowy.

Na wieść o szóstym miejscu na koniec sezonu wrogowie Bogdana Serwińskiego zacierali już ręce na myśl o upadku szkoleniowca, który może pochwalić się jednym z największych dorobków trenerskich w historii żeńskiej ekstraklasy w Polsce, a którego przeciwnicy i tak złośliwie, wręcz lekceważąco, wciąż określają mianem „wuefisty” (sugerując, że cała jego wiedza o sporcie sprowadza się do wykonywanego wcześniej zawodu nauczyciela wychowania fizycznego). Urodzony w Krynicy-Zdroju trener nigdy docinkami się nie przejmował, a że na swoim koncie ma oprócz siedmiu medali mistrzostw Polski (w tym czterech złotych) również historyczny triumf w Pucharze CEV, nikomu tak naprawdę nic udowadniać nie musi.

Zresztą na wszelką krytykę Serwiński zwykle nie odpowiadał słowami a czynami. Tak było chociażby z występami na arenie międzynarodowej, które zawsze były solą w jego oku. W końcu jednak w 2013 roku pokonał w finale Pucharu CEV naszpikowane gwiazdamiFenerbahce Stambuł (Paula Pequeno, Yeong-Koung Kim, Lindsey Berg, Berenika Tomsia), wytrącając z ręki swoim oponentom ostatni merytoryczny argument.

Trudno wyobrazić sobie dziś Muszyniankę bez Sylwii Wojcieskiej

Triumf na arenie międzynarodowej był zwieńczeniem, ale okazał się też końcem pewnej ery w klubie. Z chwilą wycofania się głównego sponsora drużynie z maleńkiej Muszyny zajrzało w oczy widmo upadku. Szkoleniowiec, który związany z drużyną jest od ponad 20 lat, robił jednak dalej swoje i „sklecił” zespół, który trudny sezon 2013/2014 po prostu w niezłym stylu przetrwał.

Przed obecnymi rozgrywkami o transferach Polskiego Cukru Muszynianki Muszyna nie mówiło się zbyt wiele. Pierwsza część sezonu zasadniczego pokazała jednak, że ruchy kadrowe, mimo niedoboru środków, były bardzo przemyślane. Z zespołu pozbyto się przeciętnych: Magdaleny Piątek i Magdaleny Mazurek, a także grającej nieco poniżej oczekiwań Mariny Cvetanovic. Za jedyną prawdziwą stratę uznać można wieloletnie serce zespołu – Aleksandrę Jagieło, ale i z tym brakiem Serwiński umiał sobie poradzić.
W drużynie pojawiły się bowiem: ściągnięta z Niemiec Danica Radenković i z CzechKatie Carter, dla których zamiana dotychczasowych lig na Orlen Ligę na pewno była swego rodzaju nobilitacją. Do zespoły wkomponowały się jednak błyskawicznie i szybko zyskały statusgwiazd rozgrywek w naszym kraju.
Muszynianka w obecnych rozgrywkach nie przestaje zadziwiać. W 9 spotkaniach straciła tylko 8 setów, przegrywając jeden mecz ze zdecydowanym faworytem rozgrywek – Chemikiem Police. Pozostałych pretendentów do medali leje jak leci (3:0 na wyjeździe z PGE Atomem Treflem Sopot, 3:0 u siebie z Tauronem Banimexem MKS -em Dąbrowa Górnicza i 3:1 na własnym terenie z Impelem Wrocław). Serwiński potwierdził w minionych tygodniach, że przy ograniczonych możliwościach jest w stanie z solidnych jednostek stworzyć kompletny zespół, wykorzystując do maksimum atuty swoich podopiecznych (idealnym przykładem może być niedoceniana Sylwia Wojcieska, która, oprócz znakomitych warunków fizycznych, dysponuje też niespożytą energią i pokładami optymizmu, którymi obdzielić można by kilka ligowych zespołów).

O tym że Mineralne nie zawdzięczają zwycięstw indywidualnościom (jak mógłby ktoś powiedzieć na przykład o sezonie z Sanją Popović w składzie) niech świadczy fakt, że w tym sezonie już 6 siatkarek z Muszyny wybieranych było MVP spotkania, z czego tylko Wojcieska i Radenković dwukrotnie. Mamy zatem środkową i rozgrywającą, a wyróżniane były również przyjmująca, atakująca, libero i druga środkowa, a więc niemal cały wyjściowy skład! W zanadrzu jest zresztą kilka młodych zawodniczek, na które nie boi się stawiać Serwiński (wyjątkowo upodobał sobie rocznik 1992, który reprezentują: Gabriela Jasińska, Justyna Sosnowska i Natalia Kurnikowska).

Do końca pierwszej części sezonu zasadniczego ekipie z Muszyny zostały do rozegrania dwa spotkania. To najbliższe może potwierdzić ich pozycję w lidze lub też zweryfikować rozbudzone świetnymi wynikami nadzieje i oczekiwania. Rywalem będzie bowiem BKS Aluprof Bielsko-Biała, wieloletni wielki rywal Mineralnych, który na koniec poprzedniego wygrał z nimi walkę o 5. miejsce. Jeśli znakomicie dysponowanym siatkarkom znad Popradu uda się rewanż, mało kto może być w stanie już do końca sezonu wybić je z rytmu. Jeśli ktoś wciąż ma wątpliwości, zapewniam: Serwiński ostatniego słowa na pewno jeszcze nie powiedział…

Liga Mistrzyń, gr. D: Rosyjska Omiczka lepsza od Impela

Mecz z zespołem Omiczka Omsk miał być przełomowy dla siatkarek Impela Wrocław. Wicemistrzynie Polski przekonały się jednak, że o punkty w Lidze Mistrzyń jest bardzo, bardzo trudno.

W swoim trzecim spotkaniu w Lidze Mistrzyń siatkarki Impela Wrocławzmierzyły się z Omiczką Omsk. Już przed rozpoczęciem tej potyczki prorokowano, że podopieczne Tore Aleksandersena tym razem będą miały szansę na wywalczenie pierwszych punktów w tych elitarnych rozgrywkach. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna.

Już początek spotkania należał do Rosjanek, które wywalczyły sobie kilka oczek przewagi. Zawodniczki Omiczki na pierwszą przerwę techniczną zeszły prowadząc 8:5. Po krótkiej chwili odpoczynku wrocławianki zerwały się do ofensywy i w końcu po świetnym ataku Joanny Kaczor udało im się doprowadzić do remisu 11:11, a następnie po tym, jak Hana Cutura nabiła piłkę na blok rywalek, wyjść na prowadzenie!

Gdy wydawało się, że wicemistrzynie Polski złapały właściwy rytm, to po kilku prostych błędach siatkarki Omiczki wyszły na prowadzenie 16:13. Do końca tego seta Rosjanki nie dały się już dogonić, kontrolując losy tej odsłony zawodów. Ostatecznie Omiczka tę partię zwyciężyła 25:20.

Początek drugiego seta był już bardziej wyrównany, chociaż cały czas niewielką przewagę utrzymywał zespół z Rosji. Oba zespoły sporo punktów zdobywały po błędach swoich rywalek. Na pierwszą przerwę techniczną siatkarki Impela i Omiczki udały się przy prowadzeniu przyjezdnych 8:6.

Podobnie jak i w pierwszym secie, tak i tym razem, wrocławianki zdołały doprowadzić do remisu. Po skutecznym bloku Agnieszki Kąkolewskiej na tablicy świetlnej w Hali Orbita pojawił się wynik 10:10. Od tego momentu spotkanie nabrało rumieńców, bowiem dla obu ekip nie było straconych piłek – na dobre ataki wrocławianek skutecznymi zagraniami odpowiadały siatkarki z Omska. W końcu jednak Impelki zdominowały rywalki, wychodząc na dwupunktowe prowadzenie. W tej części zawodów świetnie na boisku spisywała sięDenise Hanke, która nie dość, że dobrze wystawiała piłkę, to jeszcze sama zdobywała punkty.

Anna Grejman dała dobrą zmianę pod koniec drugiego seta

Przewaga wicemistrzyń Polski nie trwała jednak długo. Przy stanie 20:18 dla Rosjanek o czas poprosił Tore Aleksandersen. Sytuacja diametralnie zmieniła się, gdy na boisku pojawiła się Anna Grejman. Wniosła ona sporo ożywienia w poczynania Impelek, które doprowadziły do remisu 21:21! W końcówce seta doszło do prawdziwej wojny nerwów, którą… zwyciężyły Rosjanki. Set zakończył się fatalnym przyjęciem Moniki Ptak po którym przyjezdne zwyciężyły 26:24.

Trzecia partia nie miała większej historii. Załamane wrocławianki na samym początku tego seta straciły kilka punktów, których nie zdołały już odrobić. Rosjanki grały skutecznie, nie popełniały większych błędów i pewnie zwyciężyły 25:18, a w całym spotkaniu 3:0. –Jestem ekstremalnie rozczarowany. Graliśmy nie to, co mieliśmy ustalone. Na treningachgramy jak mistrzynie, a na meczach jak juniorki. Musimy przestać trenować jak mistrzynie, a grać jak juniorki. Tę drużynę naprawdę stać na wiele, ale powtarzam – potrzeba stałości – mówił po zakończeniu potyczki Tore Aleksandersen, trener Impela.

Impel Wrocław – Omiczka Omsk 0:3 (20:25, 24:26, 18:25)

Impel Wrocław: Cutura, Hanke, Kaczor, Kąkolewska, Ptak, Topić, Sawicka (libero),  oraz Kwiatkowska, Gryka, Grejman, Mroczkowska.

Omiczka Omsk: Orłowa, Kutiukowa, Szlajachowaja, Babeszina, Irisowa, Kuriło Kuzjakina (libero) oraz Kornienko.

Tabela:

Miejsce Drużyna Mecze Z-P Sety Punkty
1. Eczacibasi Stambuł 2 2-0 6:0 6
2. Volero Zurych 2 2-0 6:2 5
3. Omiczka Omsk 3 1-2 5:6 4
4. Impel Wrocław 3 0-3 0:9 0

Blain: Świat ma czego zazdrościć Polakom

Francuscy trenerzy reprezentacji mężczyzn Stephane Antiga i Philippe Blain są zachwyceni systemem siatkarskiego szkolenia młodzieży w Polsce. We wtorek wzięli udział w spotkaniu z ponad setką nauczycieli ośrodków szkolnych (S.O.S.) w tej dyscyplinie.

Philippe Blain i Stephane Antiga są zachwyceni systemem siatkarskiego szkolenia młodzieży w Polsce

– Nigdy nie spotkałem się wcześniej z takim systemem na taką skalę. W innych krajach europejskich jest to niemożliwe ze względu na koszt, jaki program ze sobą niesie. To wspaniała idea i mam nadzieję, że będzie kontynuowana. Tylko w ten sposób można zachęcić dzieci do tego, by wybierały siatkówkę. Cały świat może pozazdrościć Polakom systemu szkolenia – powiedział Blain.

Projekt powstał w 2011 roku z inicjatywy trzech byłych trenerów kadry: Waldemara Wspaniałego, Zbigniewa Krzyżanowskiego i Alojzego Świderka. Obecnie uczestniczy w nim 5236 dzieci.

– Jeden S.O.S składa się z trzech lub czterech gimnazjów i jednego liceum. To nasz polski pomysł. Nie ma czegoś takiego w Europie i na świecie. W Niemczech jest taka inicjatywa, ale w piłce nożnej. Skala jest też dużo większa – przyznał Wspaniały.

Dodał, ze zainteresowanie przerosło nawet jego oczekiwania. Obecnie już ponad 10 samorządów czeka z aplikacjami do kolejnego roku, ale nie ma środków, by zwiększyć obszar.

– Z roku na rok jest coraz więcej chętnych. Pojawiają się inicjatywy z samorządów, coraz więcej jest akcji w szkołach podstawowych. Rozgrywane są turnieje mini siatkówki. Gdy weźmiemy również to pod uwagę, mamy ponad 8 tys. dzieci biorących udział w tym projekcie – podkreślił były szkoleniowiec kadry narodowej.

Dziecko ma dzięki temu ciągłość w szkoleniu. Najpierw bierze udział w zawodach mini siatkówki. Potem trafia do S.O.S. Najbardziej uzdolnione osoby przechodzą do liceum, a wybitne jednostki zaczynają naukę w Szkołach Mistrzostwa Sportowego – w Spale (chłopcy) lub Szczyrku (dziewczęta).

– Tu nie ma żadnego przypadku. By osiągać wyniki i mieć jakąś w tym ciągłość, systematyczne szkolenie jest niezbędne. Wszystko musi być profesjonalnie zorganizowane. Nie może być to na zasadzie przypadku, że ktoś gdzieś znajdzie jakiś talent i dzięki temu trafia po kilku latach do kadry – uważa Wspaniały.

Pieniądze na projekt zostały wygospodarowane z rezerwy budżetowej. – Za co jesteśmy bardzo wdzięczni. S.O.S. rozwija się w szybkim tempie i zapotrzebowanie jest ogromne. Mieliśmy pomysł i wyniki od wielu lat, a teraz dzięki funduszom możemy to rozwijać – podkreślił.

Trener główny i koordynator w Zielonej Górze Tomasz Paluch zaznaczył, że siatkówka ma to szczęście, że jest popularna. Dzieci nie trzeba namawiać na jej uprawianie.

– W naborach i późniejszym szkoleniu patrzymy na wszystko. Staramy się wyszczególnić trzy, cztery cechy u młodzieży takie jak wzrost, parametry techniczne i psychikę. Pracujemy nad tym od początku. Uczymy wygrywać, radzić sobie z porażkami, mentalnego podejścia do tego, co się robi. Mamy całe zaplecze, więc tej młodzieży niczego nie brakuje – powiedział.

Dzień jest także od rana w pełni zaplanowany. Zajęcia w S.O.S zaczynają się o 7 rano. Krótki rozruch, szkoła, a od 15.30 trening. Później dopiero mają czas wolny dla siebie.

– Chcemy jednak, by nie tylko wybitne jednostki zostały w siatkówce. Staramy się zachęcać ich do ruchu. Zwłaszcza, że żyjemy w dobie komputerów, a my chcemy, by oni jak najwięcej czasu spędzali na modelowanie własnego ciała. To, że ktoś jest słabszy nie znaczy, że się nie odnajdzie. Może nie zrobi kariery na boisku, ale stanie się prezesem dużej korporacji i dzięki temu epizodowi w swoim życiu da pieniądze na dalszy rozwój siatkówki – wspomniał Wspaniały.

Inicjatywa S.O.S spodobała się także innym dyscyplinom sportowym. – Pomysły przekazaliśmy już lekkoatletyce, koszykówce i piłce ręcznej – dodał.

Komunikat Rady Nadzorczej ZAKSA S.A.

W związku z rezygnacją Pani Sabiny Nowosielskiej z funkcji Prezesa klubu na rzecz sprawowania urzędu prezydenta Kędzierzyna–Koźla, pragniemy poinformować, iż w dniu dzisiejszym nowo wybranym prezesem klubu ZAKSA Kędzierzyn-Koźle został Pan Mirosław Ptasiński.

Ponadto Rada Nadzorcza ZAKSA S.A. podjęła decyzję, iż od dnia 8.12.2014 r. zarząd ZAKSA S.A. będzie pełnił obowiązki jednoosobowo.

LM: Impel Wrocław liczy na doping kibiców

– Omiczka Omsk to bardzo silny zespół – mówi przed wtorkowym meczem w grupie D DenizBank Lidze Mistrzyń, Tore Aleksandersen, szkoleniowiec Impelu Wrocław.

Impel Wrocław do tej pory rozegrał dwa mecze w grupie D DenizBank Lidze Mistrzyń. Niestety, wrocławianki przegrały oba spotkania po 0:3, najpierw uległy na wyjeździe Volero Zurych, a dwa tygodnie później przed własną publicznością musiały uznać wyższość Eczacibasi Vitra Stambuł.
– Poprawiliśmy wiele stałych elementów w naszej grze. Jestem zadowolony z kolejnych trzech punktów, które zdobyliśmy w ORLEN Lidze. Cieszę się również, że mam więcej zawodniczek do gry – mówi Tore Aleksanderson, trener Impelu Wrocław.
Impel Wrocław w ostatnich dwóch meczach ORLEN Ligi zdobył komplet punktów. Drużyna z Wrocławia pokonała odpowiednio SK bank Legionovię Legionowo 3:1 i PGNiG Naftę Piłę 3:0. W tym ostatnim spotkaniu najskuteczniejszą zawodniczką okazała się Hana Cutura, która zdobyła 18 punktów i to właśnie do jej rąk trafiła statuetka MVP meczu.
– Uważam, że ciężko przepracowaliśmy ostatnie dni. Po drużynie widać, że zrobiła postępy. Jestem naprawdę pod wrażeniem postawy moich podopiecznych. Mamy nadzieję, że we wtorek zaprezentujemy wzrost formy na boisku. Musimy jednak pamiętać, że Omiczka Omsk to bardzo silny zespół. Liczę jednocześnie, że na nasz mecz przyjdzie wielu kibiców, którzy wesprą nas swoim dopingiem – zakończył szkoleniowiec wrocławskiej drużyny.
Omiczka Omsk w ostatnim swoim ligowym meczu, co prawda odniosła zwycięstwo, ale z zespołem z dołu tabeli – Woroneżem 3:2 (25:12, 19:25, 21:25, 28:26, 15:13). Woroneż zdobył pierwszy punkt w Superlidze. Wcześniej wygrał tylko seta.
Mecz Impel Wrocław – Omniczka OMSK zostanie rozegrany 9 grudnia o godzinie 19.00. Spotkanie będzie transmitowane przez telewizję Polsat Sport.

Autor/Źródło: Katarzyna Porębska, CEV

FIVB MŚ POLSKA 2014:złoci medaliści wsparli Fundację Herosi

Złoci medaliści FIVB Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn Polska 2014 wsparli charytatywną inicjatywę Fundacji Herosi i zostali bohaterami kalendarza na rok 2015.

Reprezentanci Polski już po raz trzeci bezinteresownie zdecydowali się wesprzeć projekt Fundacji Herosi. Na potrzeby kalendarza powstały niezwykłe zdjęcia autorstwa Sylwii Dąbrowy, przedstawiające siatkarzy „dużych Herosów” z dziećmi „małymi Herosami”. Jest to jedyny tego typu projekt charytatywny w Polsce z udziałem reprezentantów Polski w siatkówce mężczyzn. W tegorocznym wydaniu kalendarza znaleźli się: Michał Winiarski, Paweł Zagumny, Krzysztof Ignaczak, Mariusz Wlazły, Michał Kubiak, Piotr Nowakowski, Andrzej Wrona, Karol Kłos, Paweł Zatorski, Mateusz Mika, Fabian Drzyzga, Rafał Buszek, Grzegorz Bociek, Dawid Konarski, Bartosz Kurek oraz trenerzy Stéphane Antiga i Philipe Blain.
– Myślę, że nie trzeba zachęcać do kolejnej serii kalendarzy Fundacji Herosi. Kalendarz z dzieciakami utrzymany w klimacie sportowym bardzo Wam się spodoba – podkreśla libero reprezentacji Polski Krzysztof Ignaczak.
– Warto pomagać dzieciom, my o tym wiemy i od wielu lat już wspieramy już Fundację Herosi. Można zdziałać naprawdę bardzo wiele – zachęca środkowy reprezentacji Polski Andrzej Wrona.
Każdy kalendarz to cegiełka, która w całości przeznaczona zostanie na zakup sprzętu medycznego dla Kliniki Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie.

PlusLiga, 14 kolejka, mecz nr 97

PlusLiga, 14 kolejka, mecz nr 97

Miejsce: Arena Ursynów, Warszawa

Data: 4.12.2014, godz. 19:00

AZS POLITECHNIKA WARSZAWSKA – TRANSFER BYDGOSZCZ 1:3 (15:25, 19:25, 27:25, 23:25)

Składy:

AZS Politechnika: Lipiński, Szalpuk, Lemański, Strzeżek, Depowski, Sacharewicz, Olenderek (libero) oraz Bieńkowski, Radomski, Filip, Mordyl; Trener: Jakub Bednaruk

Transfer: Cupkovic, Jurkiewicz, Jarosz, Nally, Duff, Woicki, Murek (libero), Bonisławski (libero) oraz Marshall, Waliński, Gunia, Wolański;
Trener: Vital Heynen

Sędziowie: Andrzej Kuchna, Wojciech Maroszek

Protokół elektroniczny: Wojciech Głód

Kwalifikator: Andrzej Kiszczak

Komisarz: Robert Grzanka

Spotkanie w Warszawie zainaugurowało czternastą kolejkę PlusLigi. Faworytem spotkania był zespół gości, który zresztą w dwóch pierwszych setach potwierdził swoją siłę nie pozwalając „Inżynierom” na zdobycie choćby dwudziestu punktów. W trzeciej partii podopieczni trenera Bednaruka podjęli jednak „rękawice” i zwyciężyli po walce na przewagi 27:25. Gdy w czwartym secie gospodarze prowadzili 19:14 chyba wszyscy zgromadzeni w warszawskiej Arenie Ursynów przygotowani byli na tie-break. Zespół Transferu zdołał jednak wyjść z opresji obronną ręką. Podopieczni Vitala Heynena odrobili wysoką stratę i ostatecznie zwyciężyli 25:23 a w całym meczu 3:1.

MVP: Jakub Jarosz (Transfer Bydgoszcz)

autor WG

W 2015 roku memoriałowa rywalizacja zawita do Torunia

Poznaliśmy już termin oraz miejsce XIII Memoriału Huberta Jerzego Wagnera w Piłce Siatkowej Mężczyzn. W przyszłym roku międzynarodowy turniej, który wpisał się na stałe w kalendarz gier biało-czerwonych, odbędzie się w toruńskiej hali sportowo-widowiskowej.

Turniej, którego gospodarzem będą mistrzowie świata, czyli reprezentacja Polski, zostanie rozegrany w Toruniu w dniach 22-24 sierpnia 2015 roku. W najbliższych miesiącach poznamy również kolejnych uczestników imprezy.

Przypomnijmy, że memoriał Huberta Jerzego Wagnera to turniej uważany za najbardziej prestiżowy w świecie siatkarskim o charakterze towarzyskim. Co roku, od pierwszej edycji, był obejmowany honorowym patronatem przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. W dwunastu edycjach brały w nim udział drużyny: Argentyny, Australii, Brazylii, Bułgarii, Chin, Czarnogóry, Czech, Egiptu, Estonii, Hiszpanii, Holandii, Iranu, Kanady, Kuby, Niemiec, Norwegii, Tunezji, Portugalii, Rosji, Serbii, Słowacji, Węgier, Włoch, Wielkiej Brytanii, Polski A oraz Polski B. Do tej pory spotkania memoriałowe odbywały się w: Olsztynie, Łodzi, Bydgoszczy, Katowicach, Zielonej Górze, Płocku, Krakowie oraz dodatkowo w: Iławie (2004 r. i 2006 r.), Ostródzie (2006 r. i 2007 r.), a także Elblągu (2007 r.). Teraz czas na Toruń.

Przez 12 lat memoriałowe zmagania siatkarzy obejrzało na żywo na trybunach ponad 190 tysięcy kibiców, co daje średnią około 15800 na każdy memoriał. Rekord frekwencji padł w tym roku w Krakowie, kiedy to finałowe mecze oglądało ponad 14 tysięcy osób.

Umowa pomiędzy PLPS S.A. i Telewizją Polsat podpisana

Telewizja Polsat będzie transmitowała mecz PlusLigi, ORLEN Ligi, Pucharu oraz Superpucharu Polski kobiet i mężczyzn w latach 2015-2020. Umowa pomiędzy Profesjonalną Ligą Piłki Siatkowej S.A. i Telewizją Polsat została podpisana w czwartek w Hotelu Marriot.

Dotychczasowa umowa obowiązywała od sezonu 2011/2012 i wygasa po sezonie 2014/2015. Współpraca PLPS S.A. z Telewizją Polsat sięga roku 2003.
– Jest to dla nas wielki dzień – powiedział prezes Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej S.A. Piotr Sieńko. – Przez lata z naszym partnerem budowaliśmy pozytywny wizerunek polskiej siatkówki. Jestem przekonany, że w następnym pięcioleciu doczekamy się sukcesów naszych reprezentacji oraz klubów na arenie międzynarodowej. Ufam, że współpraca będzie korzystna od strony biznesowej i emocjonalnej dla Telewizji Polsat oraz PLPS S.A.
Pierwszym mistrzem Polski, który zaprezentowała Telewizja Polsat był Mostostal Azoty Kędzierzyn-Koźle w 2003 roku. – Byłem przy podpisywaniu pierwszej umowy – powiedział Przewodniczący Rady Nadzorczej PLPS S.A. Andrzej Gołaszewski. – Przed jej zawarciem szukaliśmy telewizji, która nie przerwie meczu ze względu na jakieś wydarzenie polityczne, tylko telewidz zobaczy spotkanie do końca. Znaleźliśmy partnera stabilnego, godnego zaufania, który siatkówkę pokazuje w stopniu bardzo profesjonalnym.
Andrzej Gołaszewski podkreślił, że „Telewizja Polsat ustaliła standardy siatkarskich relacji, które są wysoko cenione na arenie międzynarodowej”. – Są po prostu najlepsze. W poprzednich latach odnieśliśmy wielki sukces. Nie mam wątpliwości, że w kolejnych, które obejmuje umowa będzie podobnie – zakończył Andrzej Gołaszewski.
Z podpisania umowy nie krył zadowolenia Prezes Zarządu Telewizji Polsat, Mirosław Błaszczyk. – Od 2003 roku zbudowaliśmy nie tylko w polskim sporcie coś wyjątkowego – powiedział. – Rozmawiam z przedstawicielami telewizji innych krajów i oni podkreślają, że powstała fantastyczna rzecz.
Prezes Mirosław Błaszczyk dodał, że gdy wchodził na Stadion Narodowy na mecz otwarcia mistrzostw świata Polska-Serbia, to czuł się szczęśliwy. – Nasza ekstraklasa jest ligą mistrzów świata – powiedział. – Gratuluję Profesjonalnej Lidze Piłki Siatkowej tego, do czego doszła. Cieszę się, że my mogliśmy, to relacjonować. W następnych sezonach będziemy chcieli pokazać wydarzenia ligowe i pucharowe jak najlepiej.
Nowa umowa będzie obowiązywała od sezonu 2015/16 do 2019/20. Skalę dotychczasowej współpracy pomiędzy Telewizją Polsat a PLPS S.A. Najlepiej obrazuje fakt, że w tym czasie było ponad tysiąc transmisji.
Jakie korzyści przyniesie dla klubów nowa umowa? – Kluby otrzymają większe pieniądze. Otwiera się pole do jeszcze lepszej współpracy ze sponsorami lokalnymi – powiedział Wiceprezes Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej S.A. Jacek Kasprzyk.– Dziękuję Telewizji Polsat za dotychczasową współpracę. Często wychodziła ona poza ramy umowy. Gdy chcieliśmy pokazać jakiś hit, to nasz partner zwykle się zgadzał.
Zastępca Dyrektora d/s Sportu Telewizji Polsat Piotr Pykel powiedział, że „kibice w najbliższych pięciu latach będą mogli zobaczyć to, co najlepsze.” – Planujemy pokazać w kolejce trzy mecze PlusLigi oraz dwa ORLEN Ligi.”
W czasie podpisywania umowy pomiędzy Telewizją Polsat i PLPS S.A. obecni byli prezesi wielu klubów PlusLigi i ORLEN Ligi. – Jest to moment szczególny dla polskiej siatkówki – powiedział prezes klubu mistrza Polski i lidera męskiej ekstraklasy PGE Skry Bełchatów, Konrad Piechocki. – Poszedł wyraźny, pozytywny sygnał do współpracy biznesowej z potencjalnymi sponsorami. Jestem bardzo szczęśliwy, że do podpisania takiej umowy doszło.

1/8 finału Pucharu CEV

Sebastian Świderski: w rewanżu postaramy się zagrać lepiej

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w środę pokonała VaLePa Sastamala 3:1 w 1/8 finału Pucharu CEV i jest coraz bliżej awansu do kolejnej rundy. – To nie był nasz najlepszy występ. W drugim meczu postaramy się zagrać lepiej, żeby zapewnić sobie awans do kolejnej rundy – powiedział Sebastian Świderski, trener drużyny z Kędzierzyna-Koźla.

Trzeba przyznać, że środowe spotkanie pomiędzy ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i VaLePa Sastamala nie stało na najwyższym poziomie. Zespoły popełniały proste błędy. Gospodarze rozegrali ten mecz bez podstawowych zawodników: Pawła Zagumnego, Jurija Gladyra i Dicka Kooya. Ostatecznie spotkanie w czterech partiach na swoją korzyść rozstrzygnęli kędzierzynianie.
– To nie był nasz najlepszy występ, ale miałem okazję przetestować kilku zawodników, którzy w PlusLidze nie dostają wielu szans na grę. Postanowiłem, że takim składem rozegramy to spotkanie, ponieważ w lidze czekają nas wymagające spotkania – powiedział Sebastian Świderski, trener ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.
I dodał – W drugim meczu oczywiście będziemy starali się zagrać zdecydowanie lepiej, żeby zapewnić sobie awans do kolejnej rundy. Mamy nadzieję, że powtórzymy ten sam wynik, kiedy graliśmy z Tiikerit Kokkola.
Pomimo porażki szkoleniowiec fińskiego zespołu nie ukrywał, że jest zadowolony z postawy swoich podopiecznych. Jednocześnie zapewnił, że podczas meczu w Finlandii jego drużyna będzie chciała się zrewanżować za środową porażkę.
– Szkoda, że nie wygraliśmy trzeciego seta.  Niemniej jestem zadowolony z końcowego wyniku. Za dwa tygodnie w Finlandii zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby zrewanżować się  ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle – zakończył Ugis Krastiņš, trener VaLePa Sastamala.
Rewanżowe spotkanie zostanie rozegrane 18 grudnia w Finlandii. Początek meczu o godzinie 18.30 (czasu miejscowego).